21 stycznia obchodzimy Dzień Babci, a dzień później Dzień Dziadka. To święta, które na stałe wpisały się w rodzinny kalendarz. Przyjęło się, iż wnuki obdarowują dziadków upominkami - czasem symbolicznymi, a czasem bardzo kosztownymi. Jak się jednak okazuje, prezenty potrafią stać się źródłem rodzinnych kłótni.
REKLAMA
Zobacz wideo Dla fanów to artysta przez duże "A". Ale kim jest Jacko Brango?
"Chciałam, żeby było wyjątkowo"
O tym, iż drogi prezent nie zawsze sprawia przyjemność, przekonała się nasza czytelniczka, pani Halina. -W ubiegłym roku dziadkowie po raz pierwszy obchodzili swój dzień. Jestem jedynaczką, to moje pierwsze dziecko. Chciałam, żeby było wyjątkowo. Wpadliśmy z mężem na pomysł, iż kupimy im weekendowy wyjazd do Ciechocinka. Znamy taki fajny pensjonat. Cena kosmiczna, wydałam fortunę, a termin realizacji vouchera to miesiąc - opowiada.
Po czym dodaje: Dziadkowie już na początku zrobili jakąś krzywą minę, ale podziękowali. Potem zaczęły się schody, bo jak się okazało, nie mieli kiedy wyjechać. A to spotkanie u pani Krysi, a to kółko gospodyń wiejskich organizowało poczęstunek. Ciągle coś.
Ostatecznie wyjazd doszedł do skutku, ale w ostatnim możliwym terminie. - O uszy obiło mi się niezadowolenie i pretensje, iż tego z nimi nie przedyskutowałam. Coś im tam nie grało. Rodzice od strony męża na szczęście nie mieli tego problemu. Ale w tym roku wiem, iż laurka dla dziadków wystarczy, może coś słodkiego jeszcze dorzucimy. Na pewno nic więcej - podsumowuje kobieta.
"Jestem babcią na straconej pozycji"
Nie zawsze jednak problemem jest sam prezent. Czasem chodzi o poczucie bycia pominiętym. O swoich doświadczeniach opowiada pani Ola, babcia dwóch dziewczynek. - Babcią zostałam bardzo wcześnie, bo miałam zaledwie 41 lat. Ale w sumie świetnie się z tym czuję. Moje wnuczki mają teraz 2 i 5 lat, urocze dziewczynki, jednak jest coś, co mnie od dawna gryzie - wyznaje nasza rozmówczyni.
Jak przyznaje, boli ją nierówne traktowanie. - Jestem babcią od strony taty, wiadomo - na straconej pozycji. Dziewczynki co roku do mnie dzwonią z życzeniami, ale z kwiatami i laurkami jeżdżą z mamą do drugich dziadków. I nie ukrywam, iż jest mi przykro - podkreśla.
Pani Ola próbowała porozmawiać o tym z synem, niestety bezskutecznie. - Burknął tylko, iż teściowa mieszka bliżej, a do mnie to już większa wyprawa. Zastanawiam się, czy 100 km w jedną stronę to aż tak daleko? - podsumowuje.
Personalizowane prezenty
Są też rodzice, którzy stawiają na drobne, ale bardzo osobiste upominki. Pani Małgosia, mama przedszkolaka, nie ma wątpliwości, iż to właśnie takie prezenty sprawdzają się najlepiej. Jak opowiada w rozmowie z portalem eDziecko: "To piękne święto, dlatego staram się, by co roku dziadkowie otrzymali fajną pamiątkę. Dwa razy przygotowałam im fotoksiążkę ze zdjęciami wnuka, raz taki personalizowany kalendarz, a teraz zamówiłam już magnesy na lodówkę".
Jak dodaje, dobrze zna swoich rodziców i teściów i wie, co sprawia im przyjemność. - Wiem, iż lubią takie gadżety, a babcia to wszystkim sąsiadkom pokazuje - mówi z uśmiechem.
A jak to wygląda u Ciebie? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl
