Profesor Jan Chodera (15.10.1915-30.10.1975)

przegladdziennikarski.pl 3 miesięcy temu

W październiku minęły kolejne rocznice urodzin i śmierci Człowieka, o którym nigdy nie zapomnę!

Był (kiedy studiowałem) profesorem, dr. hab. – dyrektorem Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Promotorem mojej pracy magisterskiej („Retrospektywne elementy w dramatach Gerharda Hauptmanna”), a w historii pozostanie przede wszystkim jako autor (wspólnie z Andrzejem Bzdęgą i Stefanem Kubicą) „Podręcznego słownika polsko-niemieckiego i niemiecko-polskiego” (których Wydawcą była WIEDZA POWSZECHNA i Wydawnictwo LANGENSCHEIDT), oraz książki „Literatura o Polsce” (Katowice 1969).

Był też kierownikiem Punktu Konsultacyjnego Filologii Germańskiej UAM w Szczecinie (gdzie przez wiele lat mieszkałem i pracowałem), a podkreślam to dlatego, gdyż wtedy aktywnie lansował ideę powstania dzisiejszego Uniwersytetu Szczecińskiego, włączając w tę „akcję” ówczesne kierownictwo UAM, z prof. Gerardem Labudą na czele.

Wspominam Go także dlatego, iż był badaczem antypolskiego nurtu w literaturze niemieckiej XX wieku. We wspomnianej wyżej książce „Literatura o Polsce”, w sposób odkrywczy zwrócił uwagę na nurt rewizjonistyczno-nacjonalistyczny – jak go nazywał – licznie występujący w literaturze niemieckiej w XX wieku (obok oczywiście książek przeciwnych temu nurtowi, przez nazistów „palonych na stosach”!).

Jego wspomniany „Podręczny słownik” (którego był inicjatorem) do dziś nie ma sobie równych! Oparty jest na aktualnych osiągnięciach gramatyki strukturalnej, morfologii i słowotwórstwa, z uwzględnieniem osiągnięć fonetyki.

Zawiera nie tylko znaczenie wyrazów, ale przede wszystkim wiele przykładowych frazeologicznych zwrotów z ich praktycznym użyciem i tłumaczonych z tej okazji na język polski.

Nazwisko Chodery wiąże się też z „Małym słownikiem pisarzy niemieckich, austriackich i szwajcarskich” (Warszawa, 1973), jak też z ogromną ilością skryptów przybliżających studentom „niemieckie nowele”, „Expressjonizm” i inne epoki. Redagował też – przypomnę – m.in „Lingua Posnaniensia” i upowszechniał dorobek naukowy polskich germanistów.

Profesora cechował wielki patriotyzm, entuzjazm społecznego działania i zapał organizacyjny, a elementy te w sposób zadziwiający łączył naukowo – z pasją pracy badawczej i dydaktycznej. Był niespożyty w swoich dążeniach i jakże skuteczny w ich realizacji!

Przed wojną (1939 roku), pracując m.in. w Centrali Prasowej Związku Polaków w Niemczech, pełnił funkcję kierownika berlińskiego Ośrodka Związku Akademików Polskich, reprezentując ogół Polaków będących tam wtedy na uchodźstwie. O tym dowiedziałem się od samego Edmunda Osmańczyka, który był zawsze WIERNY polskiej racji stanu, godnie służył Polsce, polskiemu Śląskowi (z którego pochodził), szerząc w Niemczech polską mowę, tradycję, polskie zwyczaje i obyczaje.

Prof. Chodera był człowiekiem niezwykle odważnym, walczącym z agresywnym nacjonalizmem niemieckim! I dlatego pozwoliłem sobie przypomnieć Go w swej rubryce „z metalową różą” Czytelnikom PD.

Zawsze miał czas i przeogromną cierpliwość dla „swoich” studentów, czego i ja miałem możliwość doświadczyć przez cały okres studiów.

Spieszył z pomocą WSZYSTKIM, którzy jego rady i życzliwości potrzebowali.

Wychował liczną rzeszę magistrów, również doktorów, z których wielu doprowadził do stopnia doktora habilitowanego.

W ostatnich latach (przed śmiercią) zajął się jeszcze organizowaniem studiów filologii szwedzkiej, norweskiej i duńskiej.

WIECZNA MU CZEŚĆ I CHWAŁA!

Idź do oryginalnego materiału