Pomysł na badanie narodził się po wizytach w drogeriach. Studentki mikrobiologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zauważyły, iż wiele klientek testerów produktów używa nie po to, by sprawdzić odcień np. na dłoni, a do pełnego makijażu. - Wiadomo, iż odcień pomadki najlepiej widać na ustach, ale ogólnodostępny tester jest dotykany przez wiele rąk. To prosta droga do zarażenia się np. wirusem opryszczki. Dziewczyny, które się malowały, bardzo ryzykowały - tłumaczy Dominika Ziplińska, cytowana przez portal uwm.edu.pl. To nie była jedyna dziwna sytuacja. - Widziałam, jak klientki odgryzały część pomadki, by ją wynieść z drogerii - zaznacza Maja Muzyka.
REKLAMA
Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"
Przebadały testery kosmetyków w drogerii. Co znalazły?
Studentki postanowiły więc sprawdzić, co kryje się w testerach kosmetyków. Nad badaniem czuwała dr hab. Anna Biedunkiewicz z Katedry Mikrobiologii i Mykologii UWM. Nie było jednak łatwo znaleźć chętnych. Ostatecznie udało się uzyskać zgodę na przeanalizowanie produktów z czterech drogerii w Olsztynie.
W badaniu pod lupę wzięły cztery rodzaje kosmetyków: podkład i korektor do twarzy, cienie do powiek oraz szminkę.
Do najbardziej zanieczyszczonego rodzaju testera kosmetycznego należą cienie do powiek - 73,34 proc., a do najmniej podkład do twarzy - 3,33 proc.
- czytamy w abstrakcie. Szminka i korektor odnotowały odpowiednio 13,33 i 10 proc. zanieczyszczeń. Co studentki znalazły na kosmetykach?
Analiza mikroskopowa pokazała, iż znaczną część stanowiły Gram-dodatnie komórki bakteryjne o kształcie ziarenkowców (34 proc.). W preparatach występowały także formy kuliste, które nie tworzyły żadnych układów (16 proc.), oraz takie, które tworzyły Gram-dodatnie: dwoinki (8 proc.), paciorkowce (5 proc.), gronkowce (3 proc.)
- czytamy w badaniu. Studentki przeprowadziły jedynie analizę mikroskopową oraz makroskopową. Jak podkreśliły, wynik nie był dla nich zaskoczeniem. - Klienci dotykają wszystkiego. Część testerów jest pootwierana i dostępna cały czas, więc drobnoustroje przenoszą się z ludzi, ale także z powietrza. Spodziewałyśmy się tego, co zobaczyłyśmy pod mikroskopem - zaznaczyła Maja Muzyka.
Przeprowadziły też ankietę w biorących udział w badaniu drogeriach. Zapytały m.in. o to, jak często wymieniane są testery, czy i w jaki sposób są dezynfekowane i co dzieje się ze zużytymi produktami. - Trzy drogerie zadeklarowały dezynfekcję po każdym kliencie i tam rzeczywiście było widać większą czystość produktów - podkreślają.
sklep/drogeriaFot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl
Jak dbać o higienę kosmetyków? Uważaj też w domu
Drobnoustroje mogą negatywnie wpływać na adekwatności kosmetyków, ich konsystencję, pH, zapach, ale przede wszystkim na zdrowie stosującej je osoby. Zanieczyszczone nimi produkty mogą naruszać barierę hydrolipidową i równowagę mikrobiomu skóry. To z kolei przekłada się na większe ryzyko takich chorób, jak trądzik, łupież, atopowe zapalenie skóry, grzybica, wirus HPV (przez kontakt ze śliną osoby zakażonej).
Jak uniknąć problemu? W drogerii testery stosuj na niewielkim obszarze skóry, najlepiej na dłoni, a po wszystkim zmyj produkt wodą z mydłem. W domu z kolei pamiętaj, by przed aplikacją myć ręce, a po dokładnie zamykać opakowanie. Regularnie czyść pędzle, szczoteczki, sprawdzaj daty ważności. Przechowuj kosmetyki w suchym i zacienionym miejscu. Nie dziel się produktami, zwłaszcza tuszami do rzęs i cieniami do powiek, by uniknąć ryzyka przenoszenia bakterii.



