Przed urodzinami dziecka wysyła każdemu listę. "Nie chcę zagracać domu"

gazeta.pl 1 godzina temu
Nietrafione prezenty to nie tylko problem dziecka, ale i rodzica. Szkoda wyrzucić zabawkę, a trzymać ją, by leżała i się kurzyła - też nie ma sensu. Nasz czytelniczka powiedziała, jak poradziła sobie z tym problemem. Przyznała, iż niektórzy znajomi już skopiowali jej pomysł.
Urodziny dziecka są niekiedy zmorą rodziców. I nie chodzi tylko koszty przygotowania imprezy, wysiłek w to włożony i ewentualne szkody wyrządzone przez małych gości (jeśli impreza odbywa się w domu). Sporym problemem są często prezenty, a raczej ich niezliczona ilość. I niestety fakt, iż większość gwałtownie ląduje w kącie i staje się tzw. zbieraczem kurzu.

REKLAMA





Przez lata patrzyłam jak znajomi, krewni kupowali moim dzieciom dziesiątki nietrafionych zabawek i gadżetów. Uważam, iż to marnowanie ich pieniędzy i marnowanie przestrzeni w pokoju dziecka. Bo wyrzucić szkoda, jakoś ta nie wypada, a dziecko nie chce się tym bawić
- opowiadała Gosia. - Długo wierzyłam, iż "a może jednak za jakiś czas się będzie tym bawić, może się spodoba, może jakieś dziecko będzie chciało, to oddamy". W końcu stwierdziłam, iż to bez sensu i taka chwila w sumie nigdy nie nadchodzi, a mieszkanie nie jest z gumy i w pewnym momencie naprawdę z powodu tych zabawek zaczęło nam brakować miejsca - dodała.


Zobacz wideo Jaka? mama? jest Ada Sułek: "Staram sie? byc? s?wiadoma? mama?"



W końcu nasza czytelniczka wpadła na pomysł, jak rozwiązać ten problem. Jak sama przyznała, początkowo niektórzy byli nim zszokowani, jednak z czasem większość uznała, iż jest naprawdę dobry.
Wysyła gościom listę. "Naprawdę to działa"
Przez cały rok, gdy Gosia słyszy od swojego dziecka, iż chce jakąś zabawkę, to proponuje mu, by wpisać ją na "urodzinową listę". Potem wysyła ją do zaproszonych gości.
Mamy dużą rodzinę, wielu znajomych, więc tych gości, a co za tym idzie - także prezentów, jest naprawdę sporo. Więc tworzymy sobie z synem taką listę, na której są i droższe, i tańsze pozycje, ale wszystkie takie, które wiem, iż spodobają się dziecku, a przecież o to chodzi
- powiedziała. - Nikomu nie narzucam kupna prezentu za 200 zł, bo są też rzeczy za 20 zł np. jakiś fajny piórnik itp. Każdy więc może coś znaleźć w swoim budżecie. Naprawdę wolę piórnik za grosze, niż drogą zabawkę, która synowi się nie spodoba - dodała.








Urodziny dzieckaIvanov Viktor Sergeevihc/Shutterstock


Nasza czytelniczka przyznała, iż początkowo rodzina i znajomi byli nieco zaskoczeni, gdy chwilę po przyjęciu zaproszenia na urodziny, dostawali taką listę. Każdy miał wykreślić wybraną pozycję, by nie było ryzyka, iż prezent się powtórzy. - Moja mama mówiła mi, iż to może nie wypada tak robić, ale ja naprawdę nie widzę w tym nic złego. Wiele osób powiedziało mi, iż tak naprawdę ułatwiam wszystkim sprawę. Nie muszą ganiać po sklepach i zastanawiać się, co warto byłoby kupić. A do tego mają pewność, iż prezent będzie trafiony.


Niektórzy już skopiowali pomysł
Gosia przyznała też, iż wielu jej przyjaciół skorzystało z jej pomysłów. - Robią takie listy nie tylko na urodziny, ale też święta czy inne okazje. Koleżanka powiedziała mi, iż zawsze się wstydziła, a teraz z bratem, z którym chrzcili swoje dzieci nauczyli się otwarcie mówić o kupowaniu prezentów, choćby ustalają wspólnie kwoty, żeby było sprawiedliwie. I to jest super, powiedziała, iż mega się sprawdza - wyjaśniła.
W przyszłym roku mamy komunię starszego syna i też będę miała taką listę. Może nie będę jej tak już bezpośrednio do wszystkich wysyłać, bo wiem, iż niektóre ciotki mogłyby być zniesmaczone, ale będę mówiła, iż taką mam i jak ktoś będzie zainteresowany, to będę ją wysłać
- powiedziała. - Chociaż akurat przy tej imprezie i tak pewnie będą dominować koperty, ale jakąś listę mimo wszystko stworzę - dodała rozbawiona.



Co sądzisz o "prezentowej liście". Twoim zdaniem to dobry pomysł? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału