Leżakowanie to czas na sen lub odpoczynek po obiedzie, kiedy dzieci mogą się wyciszyć i chwilę odprężyć, co pomaga im lepiej funkcjonować przez resztę dnia. A co, jeżeli zamiast sali jest przedszkolny taras i nieograniczony dostęp do świeżego powietrza? Władze jednego z poznańskich przedszkoli postawiły na tego typu praktykę, organizując dzieciom drzemkę na zewnątrz. Widok maluchów otulonych kocami, kołdrami, ubranych w czapki, rękawiczki i ciepłe kombinezony wywołał burzę w sieci. Zwolennicy twierdzą, iż taki sposób wypoczynku hartuje dzieci i buduje ich odporność. Przeciwnicy krytykują pomysł, uznając go za niebezpieczny. "I cyk, choroba", "Mądre to nie jest" - czytamy w komentarzach.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Wrzosek ocenia jadłospis w państwowym żłobku i przedszkolu [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]
Drzemka pod gołym niebem? Przedszkole pokazało film
Maluchy ucinają sobie drzemkę na tarasie placówki. Są ubrane stosownie do pogody, a dodatkowo jeszcze owinięte w ciepłe śpiwory i koce. Film z takiej "zimowej sjesty", za którą odpowiedzialne jest Żłobek i Przedszkole Mini Mini z Poznania, trafił do internetu i natychmiast wywołał lawinę komentarzy. Ten widok jednych rodziców zachwyca, a innych wprawia w osłupienie.
"Z euforią odpoczywamy na świeżym powietrzu, wsłuchując się w śpiew ptaków i szum wiatru. Bliskość natury to nie tylko relaks, ale też doskonały sposób na budowanie odporności i dobrego samopoczucia" - czytamy w opisie do udostępnionego nagrania.
Drzemka przedszkolakówFot. screen FB / Mini Mini Żłobek i Przedszkole
Wielu internautów jest zachwyconych tym widokiem, podkreślając, iż zwiększona aktywność dzieci na świeżym powietrzu hartuje ich od małego. "Dzięki takiemu wietrzeniu dzieci nabierają odporności"; "Wspaniały pomysł, to naprawdę dobre rozwiązanie. Wiadomo, u nas może się nie spodobać, bo pewnie babcie, które krzyczą o brak skarpetek czy czapeczki przy wiosennym wietrzyku, już organizują wyprawę krzyżową" - czytamy w komentarzach. Prawdą jest przecież, iż regularne przebywanie na świeżym powietrzu i aktywność niezależnie od pogody wzmacniają odporność i sprawiają, iż dzieci chorują mniej.
Jednak nie wszystkim takie podejście się podoba. "Jestem na nie. Uwielbiam sporty zimowe, uważam, iż dzieci mogą trenować w każdych warunkach, jestem zwolenniczką spacerów w każdą pogodę. Nie lubię przegrzewania. I to jest ok, ale sen powinien mieć komfortowe warunki" - napisała jedna z kobiet. "Ciekawe kto z was chciałby się położyć na materacu na dworze i zdrzemnąć? Sen jest fajny w cichym, spokojnym, ciepłym (nieprzegrzanym) miejscu w wygodnej piżamce, a nie w kilku warstwach ściśniętych śpiworem. Wiem, iż inne państwa tak robią. Ale patrzmy na komfort i wygodę dzieci. Nie lepiej zrobić drzemkę w normalnych warunkach, a potem iść pobiegać z dziećmi na dworze? Dać im piłkę, i niech biegają? Pospacerować?" - dodała.
Specjaliści biją na alarm. "Hartowanie jest kluczowe"
Czy drzemki na dworze rzeczywiście sprawiają, iż maluchy mają większą odporność i lepiej reagują na infekcje? Lekarz Łukasz Durajski, rezydent pediatrii, w rozmowie z portalem tvn24.pl przekonuje, iż nasze narodowe podejście do hartowania dzieci to "absolutny dramat". Uważa on, iż właśnie chłodne powietrze hartuje organizm, toteż zaleca, by zimą nie rezygnować ze spacerów i aktywności na zewnątrz, podając przykład Skandynawii. - Dzieci w Skandynawii, mimo drzemek na mrozie, wcale nie chorują częściej i bardziej z tego powodu, a wręcz przeciwnie, ich organizmy lepiej tolerują infekcje - zauważa ekspert.
Hartowanie małego dziecka jest kluczowym elementem w budowaniu jego odporności - oczywiście nie chodzi o to, żeby puszczać dziecko w krótkim rękawie w mrozy, ale dostosować ubiór do pogody i nie doprowadzać do przegrzania dziecka
- podkreśla w rozmowie z portalem eDziecko.pl specjalistka położnictwa mgr Katarzyna Jóźwiarska, położna POZ.
Podobnego zdania jest również lek. Monika Działowska, pediatrka, autorka bloga Pediatra na Zdrowie. W rozmowie z portalem Medonet, zwraca uwagę na fakt, iż dzieci, które przebywają częściej na świeżym powietrzu, także w warunkach zimowych, przede wszystkim mniej chorują. - Są zahartowane, przez co obserwujemy mniej absencji w placówkach, mniej wizyt u lekarza, mniej kłucia w gabinetach, a także antybiotyków, których zresztą nadużywamy - tłumaczy lekarka.
A Ty, jak podchodzisz do zimowych drzemek dzieci? Daj znać w komentarzu lub napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.














