Przedszkolne niejadki? "Tam córka prosi o dokładkę, a w domu wystarczy sucha buła i kawałek banana"

gazeta.pl 3 godzin temu
"Córka od września zaczyna uczęszczać do przedszkola, ale mamy problem z jedzeniem" - napisała jedna z mam na anonimowym forum. Kobieta martwi się o to, jak dziewczynka odnajdzie się w grupie rówieśników podczas posiłków. Pod jej postem pojawiło się wiele komentarzy. Internautki podzieliły się swoimi historiami.
Sucha bułka, jeden rodzaj jogurtu, ewentualnie jabłko, może czasem zielony ogórek, makaron, ale tylko o określonym kolorze i kształcie. Tylko tyle i aż tyle. Znajome? Okazuje się, iż większość małych dzieci przechodzi przez okres wybrzydzania. Zatem jest się czym martwić, jeżeli maluch je tylko przysłowiową suchą bułkę? O przyczyny niechęci do jedzenia zapytaliśmy dietetyczkę Milenę Nosek. - Odrzucanie pokarmów przez dzieci może mieć różne podłoże - tłumaczy ekspertka w rozmowie z eDziecko.pl.


REKLAMA


Zobacz wideo Michał Wrzosek ocenia jadłospis w państwowym żłobku i przedszkolu [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]


Obiad w przedszkolu. Matka boi się o córkę-niejadka
"Jak wygląda u was temat niejadków w przedszkolu?" - pyta matka w anonimowym poście na grupie Mamy Mamom. "Córka od września zaczyna przygodę z przedszkolem, ale mamy problem z jedzeniem... Martwię się, iż podczas obiadów zamiast jeść, może np. przeszkadzać dzieciom" - opisuje kobieta i zastanawia się, czy powinna odbierać córkę z placówki jeszcze przed obiadem.


Pod postem kobiety wywiązała się dyskusja. Wiele mam opisywało własną perspektywę, sugerując, by kobieta dała dziecku czas. Ogrom komentarzy dotyczył również tego, iż przedszkolakom bardzo często zmieniają się preferencje żywieniowe.
"U mnie moja córka w domu nie chce wcale jeść, a panie mówią, iż w przedszkolu je wszystko. Może, jak zobaczy, iż dzieci jedzą, będzie naśladowała towarzystwo"; "Nie masz się co bać o obiady. Też mam niejadka, ale tylko takiego domowego. Moja córka w przedszkolu prosi o dokładkę, a w domu wystarczy sucha buła i kawałek banana"; "Dzieciaki w grupie jedzą całkiem inaczej niż w domu. W dodatku dochodzą zupełnie nowe smaki i sposób przygotowania. Coś, co w domu jest niejadalne, w grupie i w innym wydaniu może być przysmakiem. To szansa dla dziecka na otwarcie się na nowe smaki" - czytamy w komentarzach.


"Wybiórczość może być też dziedziczona"
Temat "dzieci niejadków" jest dość często poruszany na rodzicielskich forach. Ogromna rzesza rodziców przyznaje, iż wybiórczość pokarmowa ich maluchów, spędza im sen z powiek. Czasem to mija, czasem się zmienia, a czasem trzeba pomocy specjalisty.


Do tej kwestii odniosła się również dietetyczka Milenę Nosek przy okazji jednego z naszych wcześniejszych artykułów ("Przedszkolne obiady doprowadziły matkę do łez. "Myślałam, iż wyjdę z siebie i stanę obok").
- Odrzucanie pokarmów przez dzieci może mieć różne podłoże - zarówno naturalne, jak i związane z zaburzeniami, np. ze spektrum autyzmu. Naturalne to tzw. neofobia, czyli etap rozwojowy, w którym dziecko nie chce próbować nowych pokarmów. zwykle mija około 6. roku życia. Naturalne jest też zaznaczanie potrzeby autonomii - dziecko chce i ma prawo decydować, co będzie jadło - tłumaczy ekspertka w rozmowie z eDziecko.pl. Specjalistka zwraca też uwagę na istotną rzecz.
Wybiórczość może być też dziedziczona po rodzicach, jeżeli oni sami mają ograniczone preferencje smakowe. Bywa, iż dziecko zakrztusiło się, przestraszyło jedzenia albo jest nadwrażliwe na zapachy czy konsystencję. To zjawiska przejściowe i należy je akceptować - pod warunkiem iż dziecko ma energię, chęć do zabawy, rozwija się prawidłowo i jest zdrowe
- wyznaje.
A Ty co o tym sądzisz? Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: anita.skotarczak@grupagazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału