Jutro wieczorem wpadnie Zosia, tak koło siódmej. Nie masz nic przeciwko?
Joanna odłożyła szczotkę do włosów i odwróciła się do męża, który właśnie majstrował przy pilocie od telewizora. Michał skinął głową, nie odrywając wzroku od ekranu.
Jasne. Niech wpada.
Joanna uśmiechnęła się i wróciła do lustra. Lubiła, iż jej mąż i siostra dobrze się dogadują. Zosia zaglądała często, czasem dwa-trzy razy w tygodniu, przesiadywała do późna, a mieszkanie wypełniał śmiech i rozmowy. Joanna słuchała, jak rozmawiali o nowym serialu albo kłócili się o politykę, i myślała, iż ma ogromne szczęście. Porządny mąż, ukochana siostra, prawdziwa rodzina. Jak z filmu, tylko naprawdę.
Czasami coś jednak ją drapało. Niby drobiazgi. To, iż Michał pochylał się w stronę Zosi, gdy ta opowiadała kolejną historię z pracy. To, jak Zosia dotykała jego ramienia, śmiejąc się z żartu. Jak szeptali ze sobą w kuchni i milkli, gdy Joanna wchodziła. Odrzucała te myśli. Głupstwa przecież. Przecież to Zosia jej siostra, której pilnowała i opiekowała się nią jeszcze w liceum. I Michał, JEJ Michał, z którym są razem już pięć lat. Rocznica zbliża się wielkimi krokami.
…Tego feralnego dnia Joanna wyszła z pracy wcześniej. Chciała skoczyć do Biedronki po składniki na uroczystą kolację. Chciała, żeby jutrzejszy wieczór był wyjątkowy.
Klucz przekręcił się w zamku zbyt lekko. Joanna weszła do przedpokoju i zastygła. Cisza w mieszkaniu była jakaś gęsta, lepka, niepokojąca. Z salonu dobiegały przytłumione głosy.
Przeszła korytarzem, pchnęła drzwi i stanęła w progu.
Zosia siedziała na jej ulubionym fotelu. Wyglądała, jakby należał tylko do niej. Michał stał przy oknie, a gdy Joanna weszła, jeszcze bardziej się odwrócił, jakby chciał rozpłynąć się w ścianie.
Co tu się dzieje? Joanna próbowała się uśmiechnąć, ale usta jej zdrętwiały. Coś się stało?
Zosia podniosła na nią wzrok. Joanna prawie nie poznała własnej siostry. Gdzie się podziała ta łagodna, trochę nieśmiała Zosia, która pytała ją o radę, płakała na ramieniu przy każdym zawodzie miłosnym? Teraz przed nią siedziała obca kobieta z chłodnym, bezwzględnym wyrazem twarzy.
Stało się powiedziała Zosia spokojnie. Jestem w ciąży z twoim mężem. Pakuj się i wynoś. Teraz ja tu będę mieszkać.
Położyła rękę na brzuchu. Póki co płaskim, schowanym pod luźną koszulą.
Joanna stała nieruchomo. Gdzieś za oknem ktoś trąbił. U sąsiadów leciał telewizor. Świat trwał dalej, a ona nie mogła zaczerpnąć powietrza.
Co?! głos miała drapiący, urwany.
Słyszałaś. Zosia rozsiadła się w fotelu. My z Michałem już wszystko ustaliliśmy. Dość udawania, mamy tego dosyć.
Joanna spojrzała na męża. Michał wpatrywał się w podłogę, ramiona mu opadły, palce tak bardzo ściskały parapet, iż aż zbielały.
Michał, zrobiła krok w jego stronę. Michał, popatrz na mnie.
Odwrócił się. W jego oczach nie było ani żalu, ani wstydu. Tylko zmęczenie i coś w rodzaju ulgi.
Asia, rozłożył ręce. Po prostu tak wyszło, przepraszam.
Po prostu tak wyszło? Joanna ledwo rozpoznawała swój głos. Pięć lat małżeństwa i po prostu tak wyszło?!
Bez tragedii, Zosia prychnęła. Jesteśmy dorośli. Miłość się kończy, tak bywa. Z Michałem jest poważnie.
Michaś. Powiedziała tak samo jak Joanna.
Ile? Joanna wymusiła z siebie pytanie. Ile to już trwa?
Zosia spojrzała na Michała i parsknęła śmiechem.
Pewnie z rok. Albo lepiej. Jaka to różnica?
Rok. Te wszystkie wieczory, kiedy Zosia zostawała długo. Te kuchenne śmiechy, spojrzenia, które Joanna brała za serdeczność.
Myślałam, iż jesteś moją siostrą nagle jej głos zyskał moc. Myślałam, iż mnie kochasz.
Kocham wzruszyła ramionami Zosia, a Joannie na chwilę pociemniało w oczach. Ale siebie i Michała kocham bardziej. A ty byłaś zawsze taka poprawna, prawa, nudna. To męczy, wiesz?
Joanna chwyciła Michała za koszulę i odwróciła go przodem do siebie.
Powiedz, iż to kłamstwo! Że to okrutny żart!
Michał próbował się wykręcić, ale Joanna trzymała mocno, aż materiał zatrzeszczał.
Asia, puść, dobrze wiesz, jak jest
Nic nie wiem! Joanna odepchnęła go, aż uderzył plecami o parapet. Pięć lat! Pięć lat ci ufałam, dla ciebie zrezygnowałam z pracy w Warszawie, twoją mamę w szpitalu miesiąc doglądałam, a ty
Jej ręka bezwiednie sięgnęła za poduszkę z kanapy i rzuciła nią w Michała. Ledwie zdążył się uchylić.
Spałeś z nią w naszym łóżku! Drań!
Uspokój się, Zosia podniosła się z fotela i nonszalancko poprawiła koszulę. Po co te histerie?
Joanna sięgnęła po ramkę z półki to była ich wspólna fotografia z ubiegłego sylwestra, gdzie śmiali się razem przed choinką. Joanna była wtedy szczęśliwa.
Ja cię wychowałam! krzyknęła, rzucając ramką o ścianę. Szkło rozprysło się na kawałki. Z tobą siedziałam nad lekcjami, gdy mama harowała! Zawsze cię chroniłam, a ty mi tak się odpłaciłaś?
O matko, zaczęło się Zosia przewróciła oczami. Ile razy jeszcze będziesz wywlekać te swoje ofiary? Michał zawsze lubił energiczne, a z tobą był z litości. Ja przynajmniej mam odwagę powiedzieć prawdę.
Odwagę? Joanna zaśmiała się dziko, aż Michał zadrżał. Zdrada przez rok i to jest twoja uczciwość?
Złapała za ciężką kryształową popielniczkę prezent od teściowej na nowe mieszkanie i zamachnęła się.
Asia, odłóż! Michał rzucił się, ale nie zdążył.
Popielniczka grzmotnęła w kredens, z którego posypały się kieliszki.
To jeszcze nie koniec dyszała Joanna, pot zalśnił na jej czole. To dopiero początek.
Ruszyła do półki z książkami, strącając na podłogę albumy, porcelanowe figurki i rozmaite bibeloty, które kiedyś zbierali wspólnie na urlopach.
Asia, ogarnij się! Michał próbował złapać ją za rękę.
Nie dotykaj mnie! Nigdy więcej mnie nie dotykaj!
Zosia cofnęła się pod drzwi, pierwszy raz wytrącona z równowagi.
Posłuchaj, pogadajmy na spokojnie. Ty się wyniesiesz, nam z Michałem potrzebne mieszkanie, będzie dziecko. Ogarniesz się, spakujesz i
Ja mam się wynieść? Joanna zatrzymała się pośród bałaganu i spojrzała wściekle na siostrę.
W tym wszystkim niespodziewanie dotarło do niej coś zimnego i logicznego.
Chyba o czymś zapomnieliście, przeliczyliście się Joanna poprawiła włosy. To mieszkanie jest moje. Kupiłam je na siebie przed ślubem. Michał ci nie powiedział?
Zosia rzuciła zaniepokojone spojrzenie Michałowi. Ten zbladł jeszcze bardziej.
Ale co z tego? siostra nerwowo wzruszyła ramionami. My zakładamy rodzinę, musimy mieć gdzie mieszkać, tobie jednej niepotrzebne.
Rodzinę? Joanna uśmiechnęła się chłodno. To budujcie ją gdzie indziej. A teraz wynocha z mojego mieszkania.
Nie masz prawa nas wyrzucić! Zosia podniosła głos. Jestem w ciąży!
O tym trzeba było pomyśleć zanim weszłaś do łóżka z czyimś mężem Joanna podeszła do drzwi i otworzyła je na oścież. Wychodźcie.
Michał zrobił krok w jej stronę próbując łapać ją za rękę.
Asia, poczekaj, może da się to jakoś załatwić? Nie mam gdzie iść, wszystkie moje rzeczy są tutaj A poza tym pójdę do sądu!
Śmiało, idź Joanna wyprostowała się. Mieszkanie kupiłam przed ślubem, nic nie wskórasz. Bagaże odbierzesz później, zadzwonię i powiem, kiedy.
Ale
Wynocha, Joanna powiedziała to z taką stanowczością, iż Michał zaniemówił. Ty i twoja ciężarna kochanka. Wynoście się z mojego domu.
Zosia chwyciła torbę z fotela i idąc do wyjścia rzuciła przez ramię:
Mama się dowie, jak mnie potraktowałaś! Tego ci nie wybaczy.
Zobaczymy.
Joanna zatrzasnęła drzwi i oparła się o nie, łzy leciały jej po policzkach, cała się trzęsła.
…Po trzech dniach zadzwoniła mama. Joanna odebrała telefon z duszą na ramieniu.
Córeczko, głos mamy był zmęczony. Zosia mi wszystko opowiedziała. Po swojemu, oczywiście.
Mamo, ja
Daj mi dokończyć. Wysłuchałam jej. Potem powiedziałam, iż do czasu, aż nie przeprosi ciebie na kolanach, nie ma się u mnie co pokazywać.
Joanna odetchnęła głęboko.
Ty ty jesteś po mojej stronie?
Oczywiście. Zosia postąpiła haniebnie, a twój mąż też nie jest lepszy. Trzymaj się, córeczko. Rozwiedziesz się z tym zerem i zaczniesz od nowa. Masz mieszkanie, on zostanie z niczym. Bądź silna, dasz sobie radę.
Joanna osunęła się po ścianie na podłogę i rozryczała się. W tej walce już nie była sama. Miała wsparcie matki, którego się nie spodziewała.
