Przez cały rok daję pieniądze dzieciom, aby spłacić kredyt! Już ani grosza więcej nie dam!

twojacena.pl 1 dzień temu

Cały rok płaciłam złotówki, aby spłacić kredyt młodym, a już nie chcę wyrzucać grosza w niebiosa!

Mój mąż Jan i ja mieliśmy tylko jednego syna, już dorosłego Michała. On ma własną rodzinę, a my zostaliśmy choćby dziadkami.

Urodziłam się w czasach PRLu, w latach trzydziestych wzięłam ślub. Wtedy uznano mnie za starą pannę, a każdy domownik domagał się potomstwa. Bycie bezdzietnym znaczyło wówczas tyle samo, co zarazić się dżumą.

W końcu z Janem doczekaliśmy się syna i postanowiliśmy, iż to wystarczy. Jako ludzie wykształceni wiedzieliśmy, iż utrzymanie dziecka kosztuje fortunę, a im więcej dzieci, tym większe wydatki. Nie bez powodu zdecydowaliśmy, iż jedno dziecko to nasz limit. Zdołaliśmy więc wychować Michała, zapewnić mu dobrą edukację i ułożyć sobie życie.

Michał miał zupełnie inne zdanie. Tuż po naszym ślubie jego żona Zofia zaszła w ciążę, a wnuk przybył na świat. Młode małżeństwo nie miało własnego mieszkania, więc wzięli kredyt hipoteczny. My płaciliśmy im co miesiąc raty, a potem dowiedziałam się, iż Zofia jest w ciąży po raz drugi. Oczywiście zapytałam, jak zamierzają wyżywić dwoje dzieci i spłacić kredyt. Zaczęli się bronić, mówiąc, iż damy radę. Powiedziałam: jeżeli wam się uda, to dobrze.

Przez jakiś czas rzeczywiście im się udawało. ale potem Zofia nie mogła już iść do pracy, a Michał stracił zatrudnienie. Co mieli zrobić? Zdecydowali się zamieszkać w naszym wynajętym mieszkaniu. Jan obiecał, iż pomoże młodym spłacić kredyt, więc razem przez rok opłacaliśmy ich hipotekę. Myślałam, iż dajemy im wielką pomoc. Tymczasem nie tak to wyglądało.

Niedawno dowiedziałam się, iż kredyt nie został spłacony zalegają sześć miesięcy. Gdzie podziały się nasze pieniądze? Jan jest wściekły, mówi, iż nie ma już sił tego znosić. Ja czuję szok. Nie wiem, co powiedzieć ani co zrobić. Pomagaliśmy dzieciom, a one tylko siedzą nam na karku i żyją na luzie. A co teraz?

Idź do oryginalnego materiału