Przez dwa lata Maria była wyłącznie opiekunką dla swojej teściowej, zanim odkryła skrywaną przez męża rodzinę i musiała zacząć wszystko od nowa

newsempire24.com 1 dzień temu

Przez dwa lata Maria była tylko opiekunką schorowanej matki swojego męża.

Maria, drobna kobieta o jasnych oczach, jeszcze niedawno żyła marzeniami została żoną cenionego przedsiębiorcy z Krakowa. Wśród znajomych budziło to podziw i zazdrość. Jej mąż, Wojciech Kowalski, w wieku trzydziestu dwóch lat prowadził prężnie rozwijającą się firmę, mieszkał w przestronnym, eleganckim domu na obrzeżach miasta, trzymał w garażu trzy samochody i miał uroczy dwork na Mazurach.

Maria zaledwie rok wcześniej obroniła dyplom na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracowała jako nauczycielka w jednej ze szkół podstawowych. Lato przyniosło romantyczny ślub w kościele Mariackim. Po weselu Wojciech uznał, iż żona nie powinna tracić czasu w pracę za grosze, wręcz stanowczo namówił ją do zostania w domu, by przygotowywała się na rolę matki. Maria postanowiła mu zaufać i zaakceptowała nową codzienność.

Pierwszy rok minął niczym w filmie: podróże do Zakopanego, do Gdańska na morze, do Wiednia na weekend. Maria wracała z każdej wyprawy z walizką pełną nowych sukienek i wspomnień. Tyle iż nie miała okazji się nimi pochwalić. Przyjaciółki były zapracowane od rana do wieczora w biurach, wieczory i weekendy w gronie rodzin. Wojciech często pojawiał się na spotkaniach biznesowych, bankietach i kolacjach, ale nigdy nie zaprosił tam żony.

Z czasem Maria zaczęła czuć się samotna i bez celu. Bycie matką okazało się trudne miesiące mijały, a jej marzenia pozostawały niespełnione. Od rana do wieczora krzątała się po pustych pomieszczeniach, rozmyślając nad tym, dokąd zmierza ich małżeństwo i co ją czeka. Rok upłynął. Wojciech coraz rzadziej bywał w domu, wracał późno, przemęczony i zamknięty w sobie. Zwierzał się, iż sytuacja w firmie nie jest tak dobra, jakby sobie życzył.

Najpierw poprosił Marię, aby ograniczyła wydatki, potem wymagał szczegółowych rozliczeń i paragonów z każdego zakupu. Twierdził, iż spokojnie mogliby żyć za połowę tego, co wydają. Maria próbowała znaleźć nową pracę bez skutku. W końcu zapisała się na kurs dokształcający, ale właśnie wtedy zachorowała teściowa, pani Zofia Kowalska. Wojciech sprowadził matkę pod ich dach, a Maria przez kolejne dwa lata niemal całkowicie podporządkowała swoje życie opiece nad chorą.

Mąż coraz częściej nocował poza domem, tłumaczył się obowiązkami zawodowymi, a czasem wracał dopiero nad ranem. Po śmierci teściowej Wojciech stał się zupełnie nieobecny, unikał rozmów, zamykał się w gabinecie i wyjeżdżał na długie służbowe delegacje. Był cień człowieka, którego kiedyś pokochała.

W Maria wyrosła pustka i niepokój. Postanowiła odwiedzić dawne mieszkanie Zofii przy ul. Karmelickiej nie była tam od miesięcy. Gdy weszła na klatkę, usłyszała za drzwiami dziecięcy płacz. Zdziwiona, iż ktoś tam mieszka, nacisnęła dzwonek.

Drzwi uchyliły się. Stanęła w nich młoda kobieta o ciemnych włosach, trzymająca na rękach niemowlę. Maria zrozumiała Wojciech założył drugą rodzinę jeszcze przed tym, jak jego matka zachorowała; później sprowadził ich do mieszkania po teściowej.

Tego dnia świat Marii rozpadł się w ciszy. Nie wróciła już do wspólnego domu, nie chciała nosić śladów przeszłości. Zbiegła z Krakowa do Gdyni, do ciotki Ireny, tylko z niewielką torebką w ręku. choćby ulubione kolczyki zostawiła na komodzie by żaden drobiazg nie przypominał jej o zrujnowanym życiu.

Idź do oryginalnego materiału