Przypadków nie ma Po śmierci mamy minęły już cztery lata, ale Agata wciąż pamięta gorycz i nieznośn…

polregion.pl 4 godzin temu

Przypadków nie ma

Od śmierci mamy minęły już prawie cztery lata, a Mariola wciąż pamiętała ten ból i tęsknotę, której nic nie było w stanie ukoić. Zwłaszcza tamtego wieczoru po pogrzebie. Tata siedział w czerni, przygnieciony żalem. Mariola była już wykończona od płaczu. W ich dużym, porządnym domu panowała przytłaczająca cisza.

Mariola miała wtedy szesnaście lat, doskonale rozumiała, jak trudno jest jej i ojcu, bo dopóki byli we trójkę, życie wydawało się proste i szczęśliwe. Wacław przytulił córkę i powiedział:

Musimy jakoś żyć dalej, córcia, no, jakoś się przyzwyczaimy

Czas mijał. Mariola skończyła szkołę medyczną w Kaliszu i od niedawna pracowała w miejscowej przychodni jako pielęgniarka. Mieszkała sama w domu, bo ojciec rok temu ożenił się ponownie i wprowadził do drugiej żony w sąsiedniej wsi. Mariola nie miała do niego żalu, nie oceniała życie toczy się dalej, sama pewnie też kiedyś wyjdzie za mąż. A tata był w końcu jeszcze młody.

Wysiadła z autobusu w pięknej sukience i nowych pantoflach dziś u taty, swojego jedynego bliskiego, urodziny.

Cześć, tatusiu! uśmiechnęła się radośnie Mariola i mocno go przytuliła na podwórku. Wręczyła mu prezent. Sto lat!

Cześć, moje szczęście, chodź, stół już gotowy odpowiedział tata, wprowadzając ją do domu.

Mariola, no nareszcie! z kuchni wybiegła Renata, teraz jej macocha, bo moje dzieci już są głodne!

Wacław od roku żył w nowej rodzinie. Renata miała trzynastoletnią córkę, Jolę przemądrzałą i złośliwą i dziesięcioletniego syna. Mariola unikała odwiedzin, to było jej drugie pojawienie się w ciągu roku. Starała się ignorować złośliwości Joli, które puszczała mimo uszu dziewczyna nie gryzła się w język, a jej matka ani myślała cokolwiek komentować.

Po życzeniach i krótkich pogadankach Renata podjęła temat:

Masz już chłopaka?

Tak, mam.

I co, ślub planujecie?

Mariola lekko się zmieszała pod wpływem bezpośrednich pytań Renaty.

No wiesz zobaczymy, ucięła temat.

Słuchaj, Mariola, gospodyni uśmiechnęła się wymuszenie, tak rozmawialiśmy z twoim tatą i doszliśmy do wniosku, iż on nie będzie cię już więcej wspierał finansowo. Za dużo na ciebie wydaje, a my mamy dużą rodzinę. Czas się usamodzielnić masz już pracę! A twój tata musi się nami zająć, to jego obowiązek

Renata, przestań, przerwał jej Wacław, wcale tak nie rozmawialiśmy, tłumaczyłem ci już, iż daję Marioli mniej niż wam

Ale Renata podniosła głos:

Jesteś dla niej bankomatem, a my nie możemy przez to cierpieć!

Wacław milczał, a Marioli zrobiło się potwornie przykro. Wybiegła na dwór i usiadła na ławce, żeby choć trochę się uspokoić. Urodziny zostały kompletnie zrujnowane. Chwilę później wyszła Jola i usiadła obok.

Ładna jesteś, Mariola tylko skinęła głową, nie chciała gadać. Na mamę się nie obrażaj. Trochę wnerwiona jest, bo w ciąży. Dziewczyna była przewrotnie ucieszona. Jeszcze mojej matce nie znasz, poczekaj, poznasz! Zachichotała i pobiegła do domu.

Mariola wstała, wychodząc z posesji. Kątem oka zobaczyła, iż tata stoi w drzwiach i patrzy za nią. Trzy dni później niespodziewanie przyjechali do Marioli w odwiedziny ojciec z Renatą.

No, tego się nie spodziewałam! Dajcie się zaprosić na herbatę! zaproponowała.

Renata się rozglądała, przeszła przez dom.

No, ładny domek, nie ma w okolicy lepszych

Tata złota rączka, sam budował z sąsiadem, wujkiem Tadziem, prawda, tato?

No przestań, dziecino, nic nadzwyczajnego mruknął tata.

Wiem, wiem, miałam szczęście westchnęła Renata ale właśnie po to przyjechaliśmy pogadać o tym domu.

Mariola natychmiast wyczuła podstęp.

Nie sprzedam mojego udziału. Tu się wychowałam i to dla mnie ważne miejsce odpowiedziała, patrząc twardo na Renatę i ojca.

Ty to dopiero masz łeb na karku, co? syknęła przez zęby Renata, bez cienia sympatii. No, Wacek, czemu nic nie mówisz? szturchnęła go w bok.

Córcia, musimy rozwiązać tę sprawę, mam dużą rodzinę, a dom jest mały, zaraz dziecko się urodzi Sprzedamy dom, ty kupisz coś mniejszego, jak zabraknie weźmiesz kredyt, ja pomogę. Ojciec patrzył w podłogę.

Tato, co ty w ogóle wygadujesz? Mariola nie wierzyła własnym uszom.

Twój ojciec ma nową rodzinę! wrzeszczała Renata. Kiedy w końcu to zrozumiesz, nie ma waszego domu! Zajmujesz za dużo miejsca, przesuniesz się i nikt cię już pytać nie będzie!

Proszę nie krzyczeć wstała Mariola. Proszę wyjść.

Po wizycie humor Marioli sięgnął dna. Tak, ojciec ma prawo ułożyć sobie życie, ale nie jej kosztem. Dom, w którym mieszkała z mamą, nie pójdzie pod młotek, choćby nie wiem co.

Po chwili wpadł Tomek, a kiedy zobaczył roztrzęsioną Mariolę, aż zaniemówił.

Hej, co się stało, laska? Wyglądasz jak po spotkaniu z teściową!

Rzuciła mu się na szyję i wygadała wszystko przez łzy. Tomek, policjant, umiał zachować zimną krew. Uspokoił ją.

Twój tata to dobry chłop, nie zrobi nic przeciwko tobie. To ta Renata go wzięła pod pantofel. Ale ona Szkoda gadać. Spokojnie, coś wymyślimy, gadam już z prawnikiem z Poznania, nie podpisuj żadnej zgody na sprzedaż.

Wacław po powrocie do domu nie mógł znaleźć sobie miejsca. Z początku z Renatą było ok, a ostatnio coraz więcej pretensji i pieniędzy chciała, w głowie tylko powiększanie mieszkania, koniecznie sprzedać dom. Zaczął mieć wątpliwości, czy nie popełnił błędu. Gdy Renata ogłosiła, iż jest w ciąży, wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej.

Chciał zadzwonić do córki i ją jakoś pocieszyć, ale kiedy przechodził przez przedpokój, usłyszał rozmowę Renaty przez telefon.

Uparła się, nie chce się zgodzić mówiła z irytacją trzeba będzie działać bez jej zgody, jeszcze pogadam z nim. Jak nie pójdzie, to wymyślę coś innego.

Skończyła rozmowę i od razu natknęła się wzrokiem na męża.

Z kim dzwonisz?

Z koleżanką.

Nie ściemniaj, gadałaś o sprzedaży domu usiadła na fotelu z miną niewinnego aniołka. Koleżanka zna fajnego pośrednika, może załatwi nabywcę. Zobaczysz, Mariola się tylko ucieszy, kasa będzie super.

Ale mówiłaś: coś z nim zrobię. Z kim?

E tam, chodziło mi o garaż, sprzedamy razem z domem łgała jak z nut.

Wacław jej uwierzył i znów zwątpił. Mariola wracała z pracy późno, jesień przykrywała świat szarością. Tomek miał ją odebrać, ale miał wyjazd na interwencję. Chwilę przed domem zatrzymało się przy niej auto. Wysiadł z niego olbrzymi facet, siłą wepchnął Mariolę na tylne siedzenie i natychmiast ruszyli. Mariola się przeraziła.

Kim pan jest? O co chodzi? Pewnie się pan pomylił! rzuciła przez łzy.

Nie ma przypadków w tej robocie Zrobisz jak każemy, tobie i ojcu włos z głowy nie spadnie mruknął obcy facet.

Ale co tata ma z tym wspólnego?

Masz podpisać papiery, za dwa dni dostajesz kasę i wynosisz się z domu. Kupcy już są.

To wszystko nielegalne, nic nie podpiszę, idę na policję! Nie sprzedam mojego domu! wtedy poczuła silny cios i smak krwi w ustach.

Twojej policji i twojemu narzeczonemu się nie boimy zachichotał facet. Nie podpiszesz, zginiesz, a twój policjant będzie bawić się w śledczego.

Auto zatrzymało się na skraju wioski. Facet podsunął jej papiery i oświetlił latarką.

Podpisuj i patrz, żebyś nie zalała krwią. Jutro wszystko u notariusza.

Mariola nagle dojrzała z tyłu policyjne światła, po chwili kolejny radiowóz. Kierowca spanikował, wcisnął gaz, ale pomylił się i zjechał w rów.

Okazało się, iż Tomek poprosił kolegę, żeby miał oko na Mariolę, kiedy wraca późno do domu. Maksymilian, policjant z komendy, zauważył, jak ją siłą wpychają do auta i natychmiast powiadomił Tomka oraz zawiadomił kolegów z patrolu.

Jak się później okazało, facet, który porwał Mariolę, był kochankiem Renaty, to z nim była w ciąży. Razem zmówili się, by przejąć dom Wacława, bo bardzo im się spodobał mogli zarobić niezłą sumkę, tylko uciążliwa córka przeszkadzała. Z Wacławem mieli się potem rozprawić

Czas leciał, wszystko zaczęło się układać. Wacław rozwiódł się, wrócił do swojego domu. Zaczął na nowo działać prowadził mały sklep z częściami samochodowymi. Wieczorem przy stole siedzieli razem: Wacław, Mariola i Tomek. Dla Wacława dom był teraz podwójnie cenny.

Tato, nie bój się, nie zostawimy cię tu samego powiedziała Mariola żartobliwie.

Córeczko, co knujesz, ślub planujesz?

Oświadczyłem się Marioli rzucił Tomek, a ona się zgodziła! puścił jej oczko. Już złożyliśmy papiery, zaraz ślub!

Tato, choćby jak zamieszkam z Tomkiem, będziemy często do ciebie wpadać. Przecież mieszkamy tuż obok!

Ech, córcia, wybacz mi, głupio trochę nawyrabiałem tata spojrzał ze łzami w oczach na zdjęcie zmarłej żony.

Daj spokój, tato, wszystko gra. A będzie jeszcze lepiej!

Dzięki za przeczytanie, polubienie i wsparcie. Powodzenia w życiu!

Idź do oryginalnego materiału