Miałem wtedy kilka ponad dwadzieścia lat, kiedy poznałem tego człowieka. Zachowywał się wobec mnie jak prawdziwy dżentelmen obsypywał mnie komplementami, rozśmieszał, dbał o każdy szczegół naszych spotkań. Wydawało mi się, iż trafiłem na ideał. Jednak kiedy tylko dostał to, czego chciał, zniknął z mojego życia tak szybko, jak się w nim pojawił. Rozstanie z nim było dla mnie ciosem, ale choćby nie przeczuwałem, jak poważne konsekwencje będzie miało to spotkanie.
Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, iż zostanę ojcem. Byłem w szoku. Przez pewien czas trzymałem tę wiadomość tylko dla siebie. Jednak z czasem zacząłem rozumieć, iż długo nie dam rady tego ukrywać, szczególnie iż matka dziecka była już w czwartym miesiącu ciąży. W końcu zebrałem się na odwagę i wyznałem wszystko mojej mamie. Ona natychmiast powiedziała o wszystkim tacie.
Ojciec nie zareagował tak, jak bym chciał rzucił mi w twarz same oskarżenia i obelgi. Kierowani strachem przed wstydem i plotkami na nasz temat, rodzice namówili mnie, żebym przekonał matkę dziecka do aborcji, choć narażało to jej zdrowie. Długo wahałem się, czy to zrobić, ale w końcu pod naciskiem rodziny uległem. Przez kolejne dni łzy same spływały mi po policzkach, czułem wielki ból i żal, jakbym sam zawiódł swoje przyszłe dziecko. Do dziś proszę Boga o wybaczenie. Wtedy wydawało mi się, iż życie dla mnie się skończyło. Byłem bliski rozpaczy, a rodzice byli zupełnie obojętni. Liczył się tylko ich spokój i reputacja wśród sąsiadów.
W końcu postanowiłem uciec z domu. Udało mi się znaleźć własną drogę ukończyłem Uniwersytet Jagielloński i zbudowałem własną karierę prawnika w Warszawie. Starałem się zagłuszyć smutek sukcesami zawodowymi, jednak w pewnych sprawach pieniędzmi się nie da zapłacić. Chociaż osiągnąłem wszystko, o czym niegdyś mogłem tylko marzyć, była jedna rzecz, której żadne bogactwo nie mogło mi dać rodziny. Utraciłem szansę zostania ojcem.
Poznawałem kolejne kobiety, miałem propozycje małżeństwa od cudownych dziewczyn o imionach typowo polskich jak Zuzanna, Jagoda czy Wanda, ale gdy tylko dowiadywały się o mojej sytuacji, znikały bez słowa. Całą winą obarczam swoich rodziców. To oni odebrali mi możliwość doświadczania szczęścia ojcostwa. Nie chciałem się z nimi widywać ani rozmawiać. Kiedy ojciec dostał zawału serca i mama błagała mnie przez telefon, żebym choć na chwilę pojawił się w szpitalu, odmówiłem. Stracili mój szacunek. Próbując zagłuszyć wyrzuty sumienia, co miesiąc przelewam im kilkaset złotych na życie.
Uważam, iż rodzice powinni wspierać własne dzieci, choćby jeżeli się pomylą, a nie zrzucać na nie brzemienia swoich lęków i oczekiwań. Moi rodzice nie mieli nigdy świadomości, jak wielką krzywdę mi wyrządzili. Dziś wiem, iż żadne pieniądze i sukcesy nie zastąpią tego, co się straciło z powodu cudzych decyzji.







