Choć większość rodziców bez wahania powie, iż kocha wszystkie swoje dzieci tak samo, rzeczywistość niekiedy bywa bardziej skomplikowana. W wielu rodzinach jedno z dzieci jest traktowane łagodniej, dostaje więcej uwagi, wsparcia albo wyrozumiałości. Drugie za to słyszy: "Weź się w garść", "Nie przesadzaj".
REKLAMA
Zobacz wideo Takim ojcem jest Wojciech Szczęsny. "Najcięższa rola naszego życia"
"Nikt nigdy nie pozwolił mi odkryć mojego potencjału"
Temat faworyzowania dzieci wraca jak bumerang i zawsze wywołuje ogromne emocje. Ostatnio na facebookowym profilu "Czy przesadzam?" pojawił się poruszający wpis. Autorka jednej z historii napisała wprost, iż rodzice zawsze mają swoje ulubione dziecko. Jako przykład przywołuje własną historię. "Mam starszą siostrę, która była ulubienicą mamy i taty. (…) Poszła na studia i założyła rodzinę" - wyznaje.
Z dalszej części wpisu wyłania się obraz klasycznego podziału ról w rodzinie. To właśnie starsza siostra otrzymywała emocjonalne wsparcie, zrozumienie i aprobatę, podczas gdy autorka miała znacznie mniej szczęścia. "Mnie rodzice zawsze do siostry porównywali i kazali być jak ona. Nikt nigdy nie pozwolił mi odkryć mojego potencjału" - wyznaje. Kobieta dodaje, iż dziś ma niemal zerowy kontakt z siostrą. Wpis wybrzmiewa jak gorzkie podsumowanie dzieciństwa.
"To przyjezdne, świąteczne jest wielbione"
Pod wpisem gwałtownie pojawiły się poruszające komentarze. "Zawsze wielbione jest to dziecko 'przyjezdne świąteczne', to dźwigające codzienność jest jak powietrze, po prostu musi być" - napisała jedna z kobiet.
Nie zabrakło jednak także głosów sprzeciwu. "Mam troje dzieci, już dorosłych i nie wyobrażam sobie, jak można mieć ulubione dziecko. Wszystkie kocham jednakowo i za wszystkie poszłabym w ogień, oddała życie dosłownie" - napisała jedna z komentujących.
Swoją krótką historią podzieliła się też z nami pani Agnieszka, która sama teraz jest już mamą. - Mam trójkę rodzeństwa, byłam najstarsza, i moim zdaniem, zawsze najgorzej traktowana. To ja musiałam najwięcej pomagać w domu, ode mnie wymagało się opieki nad młodszym rodzeństwem, a z koleżankami mogłam wyjść tylko wtedy, gdy wszystko było zrobione i ogarnięte. Czułam się kochana, ale nie ukrywam, iż mam teraz do nich trochę o to żal - wyznaje kobieta.
Co na to nauka?
Tematem rodzicielskiego faworyzowania od lat zajmują się także naukowcy. Dziesięciolecia badań pokazują, iż różnicowanie dzieci może mieć negatywne skutki rozwojowe, szczególnie dla tego mniej uprzywilejowanego rodzeństwa.
Jedna z szeroko zakrojonych metaanaliz objęła dane z 30 recenzowanych artykułów naukowych, rozpraw i prac dyplomowych oraz 14 baz danych. Badacze analizowali, od czego zależy faworyzowanie dzieci - m.in. od kolejności urodzenia, płci, temperamentu i cech osobowości. Okazało się, iż gdy faworyzowanie dotyczyło autonomii i kontroli, rodzice częściej "sprzyjali" starszemu rodzeństwu. Co więcej, córki często miały lepiej. Na uprzywilejowane traktowanie mogły też liczyć dzieci sumienne i ugodowe.
Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.











.jpg)


