Rodzice zmusili mnie do aborcji, by uchronić rodzinę przed wstydem. Nie przejęli się tym, iż lekarze później stwierdzili u mnie bezpłodność. Jednak sprawiedliwość w końcu dosięgła mojego ojca z pełną surowością

polregion.pl 9 godzin temu

Byłam jeszcze gówniarą, kiedy spotkałam tego gagatka. Przez pierwsze tygodnie to po prostu nosił mnie po niebie, a komplementów sypał tyle, iż zaczynałam się czuć jak Miss Mazowsza. Zachowywał się tak wzorcowo, iż chyba choćby moja babcia by się nabrała, choć jej oko wyłapie wszystko. No i jak już dostał to, na czym mu zależało, nagle zniknął z mojej codzienności szybciej niż śnieg z ulicy Marszałkowskiej na Wielkanoc.

Rozstanie rozerwało mnie na kawałeczki, ale wtedy nie przypuszczałam jeszcze, jakie będą konsekwencje tych naszych randek. Kiedy odkryłam, iż jestem w ciąży, to dosłownie mnie zamurowało. Przez kilka pierwszych tygodni chodziłam jak cień i próbowałam to wszystko przetrawić, udając, iż nic się nie dzieje. Ale potem dotarło do mnie, iż chowając brzuch już w czwartym miesiącu, nie dam rady dłużej choćby w największym swetrze po ciotce z Zamościa.

Wyżaliłam się więc mamie, a ona nie czekając ani sekundy, doniosła tacie. Ojciec zareagował jak typowy Janusz: zero czułości, tylko oskarżenia, pretensje, aż się ściany trzęsły.

Moi rodzice uznali, iż bardziej od mojego zdrowia liczy się ich nieskalana opinia sąsiadów. Wcisnęli mi aborcję, chociaż lekarz już na wejściu robił wielkie oczy. Niechętnie się zgodziłam i, wiadomo, potem płakałam jak bóbr. Miałam wrażenie, iż zawiodłam wszystkich, a najbardziej to moje nienarodzone dziecko. Do dziś mam trochę nadzieję, iż Pan Bóg mi wybaczy. Życie stanęło w miejscu, świat stracił kolory, choćby pierogi nie smakowały jak dawniej. Chciałam przepaść. Rodzice nie pokazali choćby cienia wsparcia, jakby jedynym ich problemem było „Co powie sąsiadka Grażyna z drugiego”.

W końcu powiedziałam sobie: Dość! Spakowałam worek i uciekłam z domu, choć trochę mi zeszło, zanim się odważyłam dokładnie dwa lata. Skończyłam studia prawnicze w Warszawie i wyrobiłam sobie pozycję zawodową, o której jeszcze niedawno mogłam tylko marzyć.

Życie ułożyłam tak, iż pewnie połowa znajomych z liceum mi zazdrości. Tyle iż fortuna fortuną, a rodziny za żadne złote polskie nie kupisz. Najgorsze, iż przez to wszystko, co zrobili mi rodzice, na dzieci nie mam już szans. Kilku panów próbowało się ze mną układać, dostawałam choćby propozycje ślubu, ale wystarczyło, iż dowiedzieli się o mojej bezpłodności znikał jeden po drugim szybciej niż zapach ciepłych pączków z cukierni Bliklego.

Winę za to wszystko składam na barki rodziców. Ograbili mnie z tego, co najcenniejsze. Nie chciałam już ich widzieć ani słyszeć. Kiedy tato dostał zawału, a mama z płaczem dzwoniła, żebym go odwiedziła, odmówiłam. Oni mnie zdradzili. Teraz, dla świętego spokoju sumienia, przelewam im co miesiąc kilka tysięcy złotych. Uważam, iż rodzic powinien być wsparciem, nie nożem w plecy. Myślę, iż nigdy nie zrozumieli, ile wyrządzili zła.

Idź do oryginalnego materiału