– Rodzice panikowali od rana, a część choćby przyszła po dzieci w trakcie zajęć, bo oglądając reportaże w telewizji, zwolnili się z pracy i postanowili przyjechać. To bardzo się udzielało i choćby my w pewnym momencie zaczęłyśmy się zastanawiać, co się dzieje – mówi w rozmowie z portalem
wSzczecinie.pl nauczycielka z jednej ze szkół podstawowych z Prawobrzeża. Od wczoraj media obiegają dramatyczne relacje na temat nastolatków z ostrymi narzędziami w szkołach. Nożem śmiertelnie zaatakowana została także woźna we wsi pod Wyszkowem.