Rok wydawania pieniędzy dzieciom na spłatę kredytu! Koniec z dodatkowymi wsparciami – już nie damy a…

newsempire24.com 2 dni temu

Cały rok dawania pieniędzy dzieciom na spłatę kredytu! Już nie dam ani grosza więcej!

Razem z mężem mamy jednego dziecka dorosłego syna. On już założył własną rodzinę, a my zostaliśmy dziadkami.

Dorastałam w czasach PRL-u, a za mąż wyszłam dopiero w wieku 30 lat. W tamtych latach uchodziłam za starą pannę. Nic dziwnego, iż wszyscy oczekiwali od razu potomstwa. Nie mieć dzieci wtedy to jakby być trędowatym.

Mąż i ja zdecydowaliśmy się na jedno dziecko. Jako wykształceni ludzie doskonale rozumieliśmy, jak ogromne koszty wiążą się z wychowaniem dziecka. Im więcej dzieci, tym więcej pieniędzy trzeba było na nie przeznaczyć.

Nie bez powodu uznaliśmy, iż jedno dziecko w zupełności wystarczy. Dzięki tej decyzji daliśmy radę dobrze wychować syna, zapewnić mu porządną edukację i ustabilizować nasze życie.

Syn jednak miał zupełnie inne poglądy. Krótko po ślubie jego żona, Aneta, zaszła w ciążę i na świecie pojawił się nasz ukochany wnuk. Młodzi nie mieli własnego mieszkania, więc zaciągnęli kredyt. Jakoś sobie radzili ze spłatą. Potem okazało się, iż Aneta jest ponownie w ciąży. Zapytałam wprost, jak zamierzają utrzymać dwoje dzieci i spłacać jeszcze kredyt. Obrazili się na mnie, a potem powiedzieli, iż dadzą radę. Stwierdziłam więc, iż to w porządku niech sobie radzą.

Przez dłuższy czas sami dawali radę. Później jednak Aneta ze względu na ciążę nie mogła już pracować, a syn stracił pracę. Co mieli zrobić? Postanowili wprowadzić się do naszego drugiego mieszkania, które wcześniej wynajmowaliśmy. Mąż stwierdził, iż trzeba pomóc młodym spłacać kredyt. I tak przez cały rok to my z mężem regulowaliśmy ich raty hipoteczne. Myśleliśmy, iż świetnie wywiązujemy się z roli pomagających rodziców. Niestety, myliliśmy się.

Niedawno okazało się, iż kredyt nie był spłacany zalegaliśmy już sześć miesięcy. Gdzie podziały się te pieniądze? Mąż jest wściekły i mówi, iż nie ma już na to siły. Ja jestem w szoku. Sama nie wiem, co powiedzieć ani zrobić. Wydawało nam się, iż pomagamy dzieciom, a oni tylko korzystali z naszej pomocy i odpoczywali na naszych plecach. I co mamy teraz zrobić?

Idź do oryginalnego materiału