Dawno temu, kiedy życie toczyło się jeszcze zupełnie inaczej, mieszkał w Warszawie pewien mężczyzna imieniem Ryszard. Od lat podejrzewał swoją żonę o niewierność, choć nigdy nie miał żadnych dowodów tylko ciche podejrzenia, które podsycały jego ciągłe niepokoje. Postanowił więc przekonać się, jak naprawdę wygląda ich życie, zaskakując się przy tym niepomiernie.
Kochanie, czy na pewno nie spóźnisz się na lot? powiedziała do niego żona, Jagoda, łagodnym głosem, podczas gdy Ryszard rozmawiał przez telefon, pakując się w pośpiechu do walizki. Za dwie godziny masz przecież samolot do Poznania.
Nie mówiłem ci? odparł Ryszard, udając zaskoczenie w głosie. Służbowy wyjazd został przełożony, pojadę dopiero za parę dni.
Rozumiem, mruknęła Jagoda i gwałtownie wyszła do kuchni. Chwyciła tam telefon, a po krótkim wysłaniu smsa wróciła do salonu. Po tej scenie, podejrzenia Ryszarda tylko się nasiliły. Żona zawsze z łatwością pozwalała mu wychodzić z kolegami, a kiedy wracał późno po spotkaniach, nie robiła mu wymówek. Jego przyjaciele powtarzali, iż taka kobieta to prawdziwy skarb, ale on nie potrafił się uspokoić.
Ryszard był od Jagody o osiem lat starszy i od zawsze nurtowała go myśl, iż może wolałaby kogoś młodszego, bardziej namiętnego. Mimo to wstrzymywał się od rozmów i oskarżeń, bo wiedział, iż nie można krzywdzić bez dowodów. Pragnął być absolutnie pewny, zanim coś powie. Dlatego nie przyszło mu do głowy nic lepszego niż zamontować w mieszkaniu kilka niewielkich kamer.
Kiedy nadszedł w końcu prawdziwy dzień wyjazdu, Ryszard ruszył do Krakowa rozkojarzony i przygnębiony. choćby Jagoda zauważyła jego zły nastrój, próbując pocieszyć go herbatą z melisą i ciepłym uśmiechem. Na chwilę wtedy uwierzył, iż może nie powinien się martwić.
Nie śledził nagrań od razu, bo i czasu miał mało, a strach skutecznie go od tego odwodził. Dopiero wieczorami, samotnie w hotelu, otwierał laptopa i patrzył na kilka minut obrazu, po czym zamykał komputer i odkładał wszystko daleko od siebie.
Wyjazd minął szybko. Pewnego ranka, kiedy Jagoda była już w pracy, Ryszard usiadł wreszcie na kanapie, otworzył laptopa i spróbował dowiedzieć się wszystkiego. Na początku na ekranie panował spokój. Jagoda budziła się, jadła śniadanie, krzątała się po domu.
Pod wieczór zobaczył ją siedzącą niespodziewanie w jego wyciągniętym podkoszulku i krótkich szortach przy komputerze, grającą w grę. W słuchawkach słychać było głosy innych graczy. Wtedy Ryszard zorientował się nie ma tam żadnego kochanka, Jagoda po prostu przepada za grami komputerowymi i potrafi całe popołudnia spędzać przed ekranem.
To nie jest coś złego, pomyślał z ulgą Ryszard. Każdy ma jakieś pasje…
Przewinął resztę nagrań zawsze to samo, komputer, drobne porządki, żadnego obcego mężczyzny. Odłożył laptopa, głęboko westchnął, a serce ukłuło go poczucie winy, iż w ogóle podejrzewał swoją żonę o zdradę.
Postanowił kupić jej ogromny bukiet czerwonych róż z kwiaciarni na Nowym Świecie i zaprosić na romantyczną kolację, żeby wynagrodzić wszystkie swoje wątpliwości. Jednak kamer na razie nie zdemontował. Nie wiedział wtedy jeszcze
Czy to była miłość, czy niepokój dziś już nie rozstrzygnie. Może to wszystko działo się po to, by docenić w końcu spokój zwyczajnych, spokojnych dni.









