– Rzucaj się stąd, w ogóle cię nie kochałem! – Krzyknął Mikołaj za młodą żoną, która wychodziła z mi…

twojacena.pl 3 godzin temu

Nie mów już nic, nigdy cię nie kochałem! wykrzyknął Michał, pościgając swoją młodą żonę, która wychodziła z mieszkania z małym dzieckiem.

No w końcu miałeś odwagę przyznać się do tego. Choć ja i tak dobrze to rozumiem, nie musiałeś tego mówić odparła kobieta.

Grażyna spojrzała na mężczyznę, który rozłożył się w fotelu i trzymał w ręku pustą butelkę. W tej chwili jasno uświadomiła sobie, co naprawdę powinno zrobić. Jakiekolwiek wątpliwości, które mogły jeszcze w niej drzemieć, po chwili ulotniły się. Spojrzała na małego synka, uśmiechnęła się do niego i pewnym krokiem ruszyła w stronę drzwi wejściowych.

Grażyna nie wiedziała wtedy, dokąd te drzwi ją zaprowadzą. Nie da się powiedzieć, iż po odejściu od męża jej życie stało się bajką. Wynajmowane mieszkania, niekończące się podprace, mały syn na rękach i brak pomocy z zewnątrz. Matka zmarła, ojca znała tylko z dzieciństwa i nie miała pojęcia, gdzie go szukać. Sprzedaż mieszkania? Nie, w ogóle nie chciała o tym myśleć.

Gdyby miał ochotę, to znalazłby sposób, by spotkać się z córką. A jak nie dzwonił, to prawdopodobnie nie chciał rozmyślała Grażyna.

Ale historia nie kręci się wokół niego, ale wokół niej samej.

Michał i Grażyna poznali się na dyskotece w Warszawie. Przystojny, dobrze ubrany chłopak, który nie bał się komplementować. Trochę zarozumiały, ale wtedy Grażyna nie zwróciła na to uwagi później okazało się to niepotrzebne. Michał dorastał bez ojca, ale miał ich mnóstwo: babcię, mamę, ciocię. Wszystko kręciło się wokół niego i dla niego. Tak było w dzieciństwie, młodości, dorosłości. Kiedy wziął Grażynę za żonę i wprowadził ją do swojego mieszkania, nic się nie zmieniło wciąż kręcili się wokół jego potrzeb, a on delektował się tym.

Małżeńskie życie rozpadło się bardzo szybko. Dlaczego? Bo Grażyna nie chciała zostać kolejną niani. Przez rok żyli razem przed narodzinami dziecka, a potem kolejne dwa lata z małym Szymonem. W końcu nie wytrzymała, spakowała rzeczy i odeszła.

Od ostatniego spotkania z Michałem minęło dwadzieścia lat. Szymon już dorósł, skończył studia. Ojciec nigdy nie próbował z nim kontaktować się ani nie interesował się jego losem, a Grażyna nie nalegała. Syn wychowała sama.

Pewnego poranka Grażyna, jak zwykle, szła do pracy. Nastroje nie były najlepsze lato się skończyło, a już pierwsze liście zaczęły tracić zieleń. Pierwszy śnieg z rana nie spieszył się, by stopić się, i chrupał pod jej butami. Szła powoli, nie spiesząc się. Kiedyś biegła od jednego etatu do drugiego, a teraz życie wreszcie ułożyło się w porządek.

Syn nie tylko studiował, ale i dorabiał. Grażyna od jakiegoś czasu była już kierowniczką działu i zarabiała przyzwoite 3000 zł netto.

Natalio, dokąd tak się śpieszy? zauważyła młoda pracowniczka i przywołała ją głosem.

Och, Grażyno, dzień dobry! odparła dziewczyna, ukrywając łzy pod pędzlami taniego korektora.

Grażyna zauważyła, iż pod jednym okiem widać niebieski obrys, starannie zamazany.

Natalio, co znowu? Nie lubisz siebie i wciąż z nim żyjesz? spytała.

Grażyno, nie wiem rozpłakała się dziewczyna, bo ukrywanie łez wydawało się bezsensowne, a szefowa wszystko już pojąła.

Grażyna spojrzała w nią i przypomniała własne początki.

Natalio, spójrz na ławkę nagle powiedziała, wskazując na śnieżną ławkę przy wejściu.

Gdzie? dziewczyna rozejrzała się, zapominając o łzach i o małym synek.

Zobacz. Siedzą na niej wróble, zmarznięte, nie mają nic ciekawego. Lato im przychodzi, jedzenie znajdą, ale teraz jest im zimno.

I co? nie rozumiała.

Za trzycztery miesiące wiosna przyjdzie, wróble znów będą śpiewać, i wszystko będzie piękne wyjaśniła Grażyna.

Tak przytaknęła Natalka.

I w twoim życiu też nastanie lepszy czas. Trzeba przetrwać ten zimny okres, ale nie można po prostu siedzieć. Musisz wziąć się w garść, naprawdę chcieć zmian i znaleźć w sobie siłę.

Natalka przyjrzała się szefowej i dodała:

Ty jesteś jakaś silna, zadbana i piękna. A ja

Nie, nie mów tak! Jesteś piękna i mądra, widać to. Zrobisz to, co chcesz, jeżeli naprawdę zechcesz i nie będziesz się bała.

Natalka skinęła głową:

Zróbmy tak: najpierw idziemy do pracy, a po południu pomyślimy, co zrobić w twojej sytuacji.

Idźmy

Dzień w biurze minął szybko. Wieczorem Grażyna podeszła do Natalii.

No i jak?

Szczerze mówiąc, nie chce mi się już choćby wracać do domu.

Nie chodź więc. Zabierz dziecko z przedszkola i przyjdź do mnie. Przeprowadzimy nocleg, a potem zobaczymy, co dalej. Poranek zawsze mądrzejszy od wieczoru.

Nie, to niewygodne.

Rzuć to! Jedziemy po twoją Katarzynę z przedszkola, potem do mnie. Wczoraj upiekłam ciasto ze strawberries, popijemy je herbatą.

Szymonowi położę rozkładany materac w kuchni, a wy spędzicie noc w jego pokoju zaproponowała Grażyna.

Natalka zgodziła się. To był pierwszy w życiu spokojny wieczór. Grażynie choćby wydawało się, iż Natalka stała się mniej niezdarna niż zwykle.

Rano Grażyna pomogła dziewczynie wynająć nowe mieszkanie i przeprowadzić się. Życie Natalii, tak jak kiedyś Grażyny, nabrało nowego rozruchu.

Po trzech miesiącach Natalia poprosiła Grażynę, by przysiedziała z córką, bo miał miejsce sądowy termin rozwodu.

Rozwód Natalii z mężem został już sfinalizowany, a sąd przyznał jej alimenty. Dziewczyna była szczęśliwa wreszcie koniec bolesnego okresu, który trwał latami.

W piątek w pracy Natalia podeszła do Grażyny:

Grażyno, chodź w sobotę na herbatkę, już ozdobiliśmy choinkę.

Dobrze, przyjdę.

Następnego dnia, jak obiecała, Grażyna wpadła w odwiedziny. Po drodze zatrzymała się w sklepie po paczkę herbatników i czekoladkę dla małej Kasi.

Grażyno, dziękuję, naprawdę uratowałaś mi życie wyznała Natalia.

Nie ja, to ty sama chciełaś zmiany, a one właśnie się spełniły. Kiedyś i ja byłam w twojej sytuacji.

Grażyna opowiadała Natalii swoją historię, a dziewczyna słuchała uważnie. Ich wspólne spojrzenie w stronę Grażyny, dyrektorki działu, zawsze wywoływało pytanie: Jak ona ma tyle szczęścia?. Tymczasem pod jej uśmiechem kryła się prawdziwa bolesna przeszłość.

Grażyna pokazała zdjęcia z wakacji, gdzie razem z synem zwiedzali Mazury, Gdańsk i Kraków. Natalii i jej córce, małej Kasi, było ciekawie.

A więc nie wyszliście już po mężu? zapytała Natalia, trochę nieśmiało.

Nie, nie miałam szczęścia z facetami. Ale jestem przekonana, iż jeszcze znajdziesz swoje prawdziwe szczęście! odparła Grażyna.

Dziękuję wam z całego serca. Życzę wam, żebyście również je znalazły. przytuliła Natalię i pożegnała.

W przedpokoju pobiegła mała Kasia:

Ciociu Grażyno, wrócisz jeszcze?

Oczywiście, przyjdę, jak tylko zaprosisz! odpowiedziała, obejmując dziewczynkę.

Do zobaczenia.

Do zobaczenia, do poniedziałku odparła Grażyna, wychodząc na klatkę schodową.

Na zewnątrz rozpoczęła się prawdziwa przedświąteczna burza śnieżna. Grażyna szła po zaśnieżonym chodniku, mijając pięknie udekorowane witryny.

Proszę pani, chwilę poczekać! zza rogu dobiegł nieznajomy męski głos.

Grażyna nie odwróciła się od razu, myśląc, iż nie wołają jej.

Proszę pani, chwilę poczekać! powtórzył.

Odwróciła się i zobaczyła mężczyznę w średnim wieku, który biegł w jej kierunku.

Po co tak od mnie uciekasz? odparł, zmrużeniem oczu.

Czego ode mnie chcesz? spytała.

Zgubiłaś rękawiczki, zauważyłem to przy wyjściu ze sklepu. podsunął jej rękawiczki.

O, naprawdę. Dziękuję!

Jestem Edward! wykrzyknął.

Ja jestem Grażyna! odparła w tym samym tonie.

interesujące imię! Może podwiozę cię?

Nie, nie jest mi daleko.

Nie odmawiaj, jest taka zamieć

Dobrze, jedźmy.

Edward okazał się miłym towarzyszem. Rozmawiali przyjemnie, a auto zatrzymało się przy przejściu, by przepuścić wysokiego, chudego mężczyznę, który wyglął na nieco nietrzeźwego. Spojrzał na reflektory, a światło oświetliło mu twarz.

Grażyna, drżąc, ledwie rozpoznała w nim swojego byłego męża. Ten odwrócił się i odszedł.

Grażyno, gdzie planujesz spędzić Sylwestra? zapytał Edward.

Jeszcze nie wiem odpowiedziała.

A może razem? Zapraszam do restauracji, obiecuję dobrą zabawę.

Grażyna uśmiechnęła się.

Zgoda. Nie zawiodę.

Dobrze, po co nie? uśmiechnął się Edward.

Dlaczego miałaby odmówić? Zasłużyła na szczęście. Kto wie, może w noc Sylwestra w końcu spotka prawdziwą miłość, a to przypadkowe spotkanie będzie przełomem.

A wy co o tym sądzicie? Napiszcie w komentarzach, zostawcie polubienia.

Idź do oryginalnego materiału