Sergiusz przywiózł narzeczoną Irinę na wieś, gdzie odziedziczył po babci starą chatę

polregion.pl 1 godzina temu

Szymon przywozi swoją narzeczoną, Aldonę, do rodzinnej wsi. Tam w spadku pozostał mu dom po babci. Młodzi zaczynają układać sobie życie, gospodarują się hodują zwierzęta, remontują dom Niespodziewanie do Szymona przyjeżdża z miasta jego siostra, Bogusława, zabierając ze sobą swoje trójkę dzieci.

Przecież ja tu też kiedyś mieszkałam! mówi Bogusława do brata. Babcię odwiedzałam. Teraz chcę odpocząć nad morzem! Zostawię dzieci u was na wsi.

Ale kto się nimi zajmie?! dziwi się Szymon. Pracujemy przecież…

Nagle rozlega się hałas na podwórku. Szymon wygląda przez okno i zastyga w bezruchu.

*

Szymon przywozi swoją narzeczoną do wsi, w której się wychował. Dom po babci został mu w spadku.

Aldonko, zdecyduj: tu mieszkamy, albo wracamy do Poznania i wynajmujemy coś mówi ukochanej.

Wybór nie był wielki. W Poznaniu Szymon nie miał nic, gnieździł się kątem u siostry Bogusławy w małej klitce razem z najstarszym siostrzeńcem.

Bogusława zawsze była niezadowolona z obecności brata.

Raz w miesiącu, kiedy Szymon dawał jej całą pensję za mieszkanie, bywała przez chwilę uprzejma. Potem znowu narzekała, czepiała się o drobiazgi.

Szymon miał wiele obowiązków.

Co weekend musiał trzepać dywany i kołdry, zajmować się siostrzeńcami: roczny, trzyletni i sześcioletni chłopiec.

Mąż Bogusławy wtedy albo studiował w innym mieście, albo spotykał się ze znajomymi.

Często po prostu jechał odpocząć do swoich rodziców.

Aldona o tym wszystkim wiedziała.

Wiedziała też, iż Szymon, mimo porządnej pracy i zarobków, ciągle nie miał pieniędzy wszystko oddawał siostrze.

Kiedy zaczęli być razem i Szymon zaczął zostawiać sobie coś na własne wydatki, Bogusława niemal wyrzuciła go z mieszkania.

Szymon musiał odpracować dwa tygodnie wypowiedzenia.

Siostra napsuła mu mnóstwo nerwów, nieraz denerwując także Aldonę.

Brat zawsze był dla Bogusławy wygodny: pieniądze, sprzątanie, pomoc przy dzieciach.

Zrzędziła przez tydzień, a gdy Szymon odmówił oddawania jej pensji, po prostu kazała mu się wynosić.

Szymon ze swoim dobytkiem przyszedł zamieszkać do Aldony, w pokoiku w akademiku

Duża wieś przyjęła ich bardzo serdecznie. Choć nie mieli tu rodziny, Szymon znał wielu sąsiadów. Spędzone u babci dzieciństwo nie poszło na marne.

Matka Szymona także mieszkała na wsi, ale w innej części Polski. Rodzice Aldony jeszcze dalej. Na wsparcie nie mogli liczyć.

Cicho, bez wesela, zarejestrowali małżeństwo i zaczęli wspólne życie. Aldona zaczęła pracę w miejscowym przedszkolu, Szymon na tartaku.

Sąsiadka, starsza pani, podarowała im kozę sama nie miała już siły się nią zajmować.

Koza była za darmo, wystarczyło codziennie przynosić pół litra mleka starszej pani. Potem pojawiły się kury i owieczki.

Zarobki nie były duże, ale gospodarstwo i drobne zlecenia Aldony (szyła na miarę) pozwalały żyć całkiem dobrze.

Mieli już trzyletniego synka, Miłoszka. Aldona wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. Najtrudniejsze czasy były już za nimi

*

Nagle Bogusława, siostra Szymona, postanawia odwiedzić go na wsi.

Od kiedy brat wyjechał, nie widziała go ani razu.

Dzieci już wyrosły. Mąż jak zwykle nie pojechał wybrał odpoczynek u swoich rodziców.

Przecież ja tu też bywałam! stwierdza. U babci zostawałam.

Tylko krótko odpowiada Szymon. Po tygodniu już płakałaś za rodzicami i po ciebie przyjeżdżali. A ja całe wakacje tu siedziałem.

Nuda tu straszna, co tu robić?! Ja też teraz jadę nad morze!

No tak, od dziecka lubisz morze. Rodzice zawsze ciebie zabierali.

Jadę nad morze, braciszku, dzieci zostawię u was na wsi!

Kto się nimi zajmie? dziwi się Szymon. Pracujemy oboje, czasem mnie kilka dni nie ma!

To wieś, nic im się nie stanie. Najwyżej sami się sobą zaopiekują!

Sama zostawaj i doglądaj. Aldona na pewno się nie zgodzi.

A co ją pytać? Ty jesteś moim bratem, powiedz jej i już.

Twój mąż co robi, jedzie z tobą?

Zostaje w domu. On odpoczywa od nas…

Całe życie odpoczywacie jedno od drugiego…

Podczas tej rozmowy dzieci Bogusławy wszędzie się wdrapują.

Nagle z podwórka znowu wrzawa. Szymon wygląda przez okno i zastyga.

Okazuje się, iż dzieci wypuściły prosiaka, który teraz biega za nimi po całym ogrodzie.

Z trudem udaje się Szymonowi zapędzić prosiaka z powrotem. Grządki zadeptane. Potem dzieci zabrały się za kozę z koźlątkami połowa kapusty zjedzona.

Szymon klnie pod nosem, Aldona się denerwuje. Dzieci znów wybiegają na podwórko.

Przecież to dzieci, a tu wieś! Bawią się z kozą, i co z tego?

Nasz trzyletni tego nie robi!

Jeszcze nie, nauczy się!

Ale wie, iż tak nie wolno.

Znów gwar dzieci wlazły do kurnika, by popatrzeć na kury.

Mieli piękne kury różnych ras, kolorowe jajka znosiły!

Kogut rzucił się na nie, gdy tylko otworzyły drzwi.

Co to za wieś! Nikt tu nad zwierzętami nie panuje!

Kogut niewinny. Powiedz swoim dzieciom, żeby niczego nie dotykały.

Niech twoja żona bierze urlop i pilnuje dzieci. Jak coś się stanie, będzie na was!

Jeszcze do psa się nie zbliżyły. U sąsiadów jest byk, bardzo zły. Krowy wieczorem chodzą przez podwórko. Psy chodzą luzem. U drugich sąsiadów są gęsi, bardziej bojowe niż nasz kogut. Po ciemku nigdzie nie wychodźcie.

Straszysz mnie specjalnie?

Uprzedzam.

W tej chwili sąsiad przyprowadza najstarszego syna Bogusławy. Okazało się, iż ten próbował palić za garażem.

Gdyby coś się stało? Susza, nie padało od miesiąca mówi sąsiad. Kim wy w ogóle jesteście?

Nie, Boguś. Nie chcę tych problemów. Sama widzisz. Weź dzieci ze sobą nad morze, tylko uważaj, żeby rekinów nie wystraszyły.

Cała ta wasza wieś jest jakaś dziwna! Pomagałam ci przecież, mieszkałeś u mnie!

Przez rok, bo nie miałem wyboru. Oddawałem ci całą pensję, resztę też pamiętasz.

Wyjeżdżamy. Jadę z wami do mamy i taty rzuciła do dzieci.

Nie chcemy! Z tobą chcemy być!

Nie!

Rano goście wyjeżdżają. Szymon z Aldoną jeszcze długo wspominają ten najazd zuchwałej siostry…

Idź do oryginalnego materiału