Około 600 szkół odwołało zajęcia, przeszło na tryb zdalny lub prowadzi tylko opiekę. Część rodziców dostała informację dopiero kilka godzin przed wyjściem z domu.

Zdjęcie poglądowe. (generowane automatycznie – Gemini).
Resort edukacji potwierdził, iż problemy z funkcjonowaniem dotknęły setki placówek w województwach kujawsko-pomorskim, lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Ministerstwo Edukacji Narodowej oszacowało, iż mowa o około 600 szkołach, które albo całkowicie zawiesiły zajęcia, albo przeszły na nauczanie zdalne, albo zorganizowały wyłącznie zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Dzień wcześniej, w poniedziałek, skala zjawiska była jeszcze większa – tylko w Wielkopolsce zajęć nie było w 245 szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.
Decyzje o zamykaniu szkół podejmują dyrektorzy placówek, często w ostatniej chwili. Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej, tłumaczyła w TVN24, iż gołoledź jest zjawiskiem nieprzewidywalnym. „Jeśli można to zaplanować, to planują z wyprzedzeniem, czyli wieczorem dają znać, iż szkoła nie będzie funkcjonowała, ale w przypadku gołoledzi szkoły były zamykane po prostu rano” – powiedziała Nowacka. Dla rodziców oznacza to konieczność organizowania opieki nad dziećmi w ciągu kilku godzin, często już po przygotowaniu się do wyjścia do pracy.
Dane pochodzą z wtorku, a wygląda na to, iż mróz zamknie kolejne placówki w Polsce.
Dojazd niemożliwy, nauczyciele też nie docierają
Ministerstwo edukacji podkreśla, iż to nie tylko dzieci mają trudności z dotarciem do szkół. Nauczyciele również borykają się z problemami komunikacyjnymi. „Rodzicom jest ciężko dowieźć dzieci i nauczycielom jest ciężko dojechać do szkoły. Też musimy o tym pamiętać, iż to w całą społeczność uderza” – zwróciła uwagę szefowa MEN. W praktyce oznacza to, iż choćby jeżeli rodzic zdoła bezpiecznie dowieźć dziecko do placówki, nie ma gwarancji, iż w budynku będzie wystarczająca liczba pedagogów do prowadzenia zajęć.
W województwie zachodniopomorskim skala problemu była szczególnie duża. Według informacji Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego lekcje odwołano w ponad 50 placówkach, w tym w Szczecinie, Stargardzie, Świnoujściu i Gryfinie. Wicewojewoda Bartosz Brożyński ostrzegał, iż sytuacja jest dynamiczna i można spodziewać się dalszych zamknięć. Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie poinformowała, iż od północy do południa zanotowano 139 kolizji oraz 6 wypadków – wszystkie były konsekwencją gołoledzi.
Zajęcia opiekuńcze zamiast lekcji
Część szkół zdecydowała się na rozwiązanie pośrednie. Zamiast całkowitego zamknięcia placówki, wprowadzono zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Minister Nowacka wyjaśniła, iż ten model ma zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, których rodzice nie mają możliwości zapewnienia opieki w domu, jednocześnie chroniąc uczniów przed stratą materiału. „Chodzi o to, aby dzieci nie traciły lekcji, a nauczyciele mieli spokojną głowę, iż uczniowie nie stracą danego przedmiotu, programu i będzie czas na nadrobienie” – tłumaczyła szefowa resortu.
W praktyce oznacza to, iż szkoła pozostaje otwarta, nauczyciele są w pracy, ale zamiast realizować program nauczania, organizują zajęcia w świetlicach czy bibliotekach. Dzieci, które dotarły do placówki, objęte są opieką, ale nie tracą czasu w naukę nowego materiału, który później i tak musiałyby nadrabiać. To rozwiązanie szczególnie popularne było w gminach, gdzie transport autobusowy został odwołany, ale nie wszyscy uczniowie mieszkają w odległych miejscowościach.
Nauczanie zdalne wraca do szkół
Kolejne placówki decydowały się na przejście w tryb nauczania zdalnego. Ta forma pozwala zachować ciągłość edukacji bez narażania uczniów i nauczycieli na niebezpieczną podróż. Zgodnie z przepisami prawo oświatowe umożliwia dyrektorom czasowe zawieszenie zajęć stacjonarnych i wprowadzenie nauki zdalnej w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak zagrożenie dla zdrowia lub życia uczniów.
Gmina Kozłowo w województwie warmińsko-mazurskim już w początkach stycznia zdecydowała się na wprowadzenie nauki zdalnej w kilku szkołach podstawowych. W komunikacie władze gminy wskazały, iż decyzja została podjęta w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo uczniów w związku z trudną sytuacją pogodową. Podobne kroki podjęły dziesiątki innych samorządów w całym kraju, zwłaszcza tam, gdzie gołoledź utrzymywała się przez kilka dni z rzędu.
Na Warmii i Mazurach kuratorium oświaty poinformowało, iż 4 szkoły zawiesiły zajęcia ze względu na gołoledź – szkoły podstawowe w Suszu, Babiętach Wielkich i Jawtach Wielkich oraz Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Morągu. Kilka innych placówek wprowadziło naukę zdalną lub hybrydową jeszcze przed eskalacją problemu. Kuratorka oświaty w Olsztynie Jolanta Skrzypczyńska przypomniała, iż V Liceum Ogólnokształcące w Olsztynie uczy się zdalnie z powodu problemów z ogrzewaniem budynku, a w czterech szkołach podstawowych w gminie Kozłowo nauka jest prowadzona hybrydowo ze względu na trudności w dowożeniu uczniów.
Nie tylko pogoda zamyka szkoły
Zimowe warunki obnażają także problemy infrastrukturalne polskich placówek oświatowych. Przykładem jest szkoła i oddziały przedszkolne w Bystrym koło Giżycka, gdzie przez 3 dni zajęcia były zawieszone z powodu awarii ciepłowniczej. Dopiero po usunięciu usterki placówka wznowiła pracę, a do szkół wróciło około 170 dzieci. To pokazuje, iż zimowe perturbacje uderzają w szkoły podwójnie – z jednej strony utrudniają bezpieczne dotarcie do placówek, z drugiej zwiększają ryzyko awarii systemów grzewczych.
Niskie temperatury i marznące opady wymuszają na samorządach zwiększone wydatki na usuwanie śniegu, posypywanie dróg i utrzymanie infrastruktury w stanie używalności. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informowała o działaniach na drogach krajowych, gdzie służby posypywały jezdnie solą, ale gołoledź i tak utrzymywała się przez cały dzień. Na Warmii i Mazurach na wielu drogach krajowych i wojewódzkich występowało błoto pośniegowe, co dodatkowo utrudniało komunikację.
Ostrzeżenia meteorologiczne i alerty RCB
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał dla północno-wschodniej Polski ostrzeżenia 1. i 2. stopnia przed marznącymi opadami. Alerty wysłało również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, apelując do obywateli o pozostanie w domach i ograniczenie podróży. W komunikatach podkreślano konieczność zachowania szczególnej ostrożności na drogach i chodnikach.
Ostrzeżenia 2. stopnia przed opadami marznącymi objęły województwa zachodniopomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie i lubuskie. W województwach mazowieckim, podkarpackim, lubelskim, łódzkim oraz częściowo w świętokrzyskim i podkarpackim obowiązywały alerty 1. stopnia. IMGW prognozował słabe, a przejściowo umiarkowane opady marznącego deszczu i mżawki powodujące gołoledź. W ciągu dnia wydano także ostrzeżenia przed gęstymi mgłami i oblodzeniem dróg i chodników po opadach mokrego śniegu dla 8 województw.
Skutki dla transportu publicznego
Marznący deszcz osadził się także na trakcji elektrycznej w aglomeracji trójmiejskiej, przez co niektóre tramwaje miały skrócone kursy. Doszło również do odwołania pociągów na trasie z Malborka do Elbląga. W Gdańsku i Sopocie zamknięto mola ze względów bezpieczeństwa. Władze Szczecina przekazały, iż o ile przez noc sytuacja pogodowa się pogorszy, placówki edukacyjne zostaną całkowicie zamknięte. Decyzje miały być przekazywane o godzinie 6 rano, co dla rodziców oznaczało kolejny dzień niepewności.
Nowacka przyznała, iż sytuacja jest ciężka dla wszystkich. Rodzice muszą organizować opiekę nad dziećmi w trybie awaryjnym, nauczyciele borykają się z problemami komunikacyjnymi, a uczniowie tracą dni nauki lub muszą przestawiać się na tryb zdalny. Resort edukacji monitoruje sytuację i pozostaje w kontakcie z kuratoriami oświaty, które na bieżąco informują o liczbie zamkniętych placówek i skali problemu. Ministerstwo przypomina również, iż decyzje o zawieszeniu zajęć podejmują dyrektorzy w porozumieniu z organami prowadzącymi szkoły, co oznacza, iż sytuacja w poszczególnych regionach może się dynamicznie zmieniać.








