Siostrzeniec droższy mężowi niż syn

polregion.pl 5 godzin temu

No, weź go już na stałe! Po co te wszystkie ceremonie? rzuciła z irytacją Weronika.

Zapomniałaś zapytać, co mam zrobić! tym samym tonem odparł Michał.

Gdybyś chociaż raz w życiu zapytała, nie miałoby to po sobie? wpadła Weronika.

Gdybym miał wybierać, o co pytać? Zapytałbym, gdybym miał ochotę! przerzucił Michał, piszcząc. Tylko od ciebie nic nie zależy!

Więc nie ty mi rozkazujesz, co i jak robić!

Nie masz sumienia, zirytowała się Weronika. Dobrze, ale przynajmniej pomyśl o synu!

Myślałem o nim? wykrzyknął Michał. adekwatnie myślę o nim więcej niż o tobie!

I nie tylko myślę, ale i utrzymuję oraz wychowuję!

A potem jeszcze grozisz, iż wyjdziesz w pracę!

Wyjdę! wykrzyknęła Weronika. Jak tylko coś znajdę!

Najpierw znajdź! nie zmieniając tonu odpowiedział Michał. A potem już otwórz buzię!

Michał posłuchał parę minut podenerwowanego sapania Weroniki, po czym wrócił do pakowania.

Rozumiesz, Kostek będzie miał krzywdę, iż ciągle jesteś z Romanem mówiła dość spokojnie Weronika. A kiedy jesteście razem, choćby ja zauważyłam, iż poświęcasz Romanowi więcej uwagi niż mnie!

No bo on jest starszy! Z nim można pogadać, a chłopiec już zaczyna rozmyślać!

Trzeba przecież przewidzieć, co z niego wyrośnie! odparł Michał.

A twojego własnego syna już nie interesuje? dopytała Weronika.

On jeszcze mały! Zgodnie z prawem potrzebuje przede wszystkim matczynej opieki, nie ojcowskiej!

Więc zajmij się Kostkiem, dopóki nie urośnie! A ja

Będę spędzać czas z siostrzeńcem dokończyła Weronika zdaniem zamiast męża. Słyszysz? Z siostrzeńcem! I jednocześnie lekceważyć własnego syna!

Nikt nie pluje na nikogo! skrzywił się Michał. Poświęcam wszystkim czas! Tylko nasz Kostek ma ojca, który zawsze jest przy nim, a moja siostra wychowuje syna z mamą, nie z facetem!

Dwie kobiety to nie to, czego potrzebuje chłopiec w dwunastu lat!

Czy mam więc okazać chłodną obojętność, iż dwie kobiety łamią psychikę mojemu siostrzeńcowi?

Czy to on wtedy stanie się prawdziwym mężczyzną?

Michał, mam przywołać moją mamę, żebyś w końcu zainteresował się Kostkiem? wykrzyknęła Weronika.

Odpływajcie oboje! ryknął Michał. Tylko twojej matki mi brakowało!

A Kostek? wściekledrwiącym tonem zapytała Weronika.

Oczywiście zostanie ze mną! Nie masz mu nic do zaoferowania! uśmiechając się złośliwie, odparł Michał. Myślałaś, iż zróbmy ci bajkowe życie z alimentami?

Nie zobaczysz tego! Same będziesz mi płacić! No więc w końcu znajdź pracę, żeby nie siedzieć na kanapie!

Weronika musiała przełknąć tę obelgę, bo Michał miał rację nie miała nic. Ambicje rozmyły się w trakcie małżeństwa. Nie ukończyła studiów, nie zdobła dyplomu. Zaczęła urlop macierzyński, a potem już nie wróciła na uczelnię.

Michał szedł dalej do pakowania w absolutnej ciszy.

A te wszystkie zabawki kupiłeś Romanowi? przerwała ciszę Weronika. Myślałam, iż Kostek też dostanie coś

On i tak ma wszystko, czego potrzebuje odrzucił Michał, a Romanowi nie ma nikogo, na kogo mógłby liczyć poza wujkiem!

Ani moja mama, ani jego, obie nie mają pojęcia! A siostrzeńca żal! Zgubi się z nimi!

Weronika nie wiedziała, co powiedzieć, więc po prostu podeszła, by pomóc mężowi.

Wtedy z pudełka wypadła karta.

Weronika podniosła ją automatycznie, otworzyła i przeczytała tekst.

Oczy jej rozbłysły, a karta wpadła na podłogę.

Michał, co to znaczy kochany synek?

A kto ci kazał wtykać nos w cudze sprawy? ryknął Michał i odepchnął Weronikę. Zawsze wtykasz! Odejdź!

Odejdę mruknęła Weronika. Ale co to znaczy?

Boże, czy można być aż tak sztywnym? wykrzyknął Michał. Normalna kobieta już raz się domyśli!

A ty, jak w chmurach, serio!

Weronika mogła zostać drugą żoną Michała, ale los przeznaczył jej rolę pierwszej. Problem w tym, iż kobieta, której wróżono tytuł pierwszej żony, nie chciała go nosić.

Mieszkała z Michałem w wynajętym mieszkaniu niecały rok, a potem zniknęła w nieznanym kierunku. Rodzice nie wiedzieli, a może mówili, iż nie wiedzieli, dokąd poszła Ania. Żadni przyjaciele, żadne znajome nie mieli pojęcia.

Michał nie długo się smucił adekwatnie wcale. Jak mówi przysłowie: Co wóz zrzuci, to bułka lżejsza!.

Żył dalej, czerpiąc z tego niewypowiedzianą przyjemność.

Rok później Ania pojawiła się z dzieckiem na rękach. To rozeszło się wśród znajomych.

Nie ukrywała, iż urodziła się z Michałem. Od razu zaczęły się plotki, iż Ania przyciśnie go do ściany, wyciągnie alimenty albo go poślubi.

Lecz nie tak było.

Ania przyjechała, by oddać ojcu dziecko do wychowania i sama odjechała w nieznane. Gdyby wręczyła mu paczkę, nigdy nie wiadomo, jak by się to skończyło.

Michał spokojnie mógłby wziąć dziecko do domu dziecka i powiedzieć, iż znalazł je na ulicy. Wtedy los Romka byłby przesądzony.

Ania jednak była sprytniejsza. Przyniosła koszyk z dzieckiem na próg mieszkania, w którym mieszkali matka i siostra Michała. Do koszyka włożyła płaczliwy list, w którym pisała, iż chętnie wychowałaby, ale nie ma pieniędzy, sił ani możliwości! Sama walczy z depresją poporodową i nieuleczalną chorobą, wymagającą dożywotniego leczenia. Prosiła, by nie zostawić dziecka, czyli siostrzeńca i wnuka, samego.

Michała wezwano na wyjaśnienia.

Skąd ja mam to wiedzieć? wzruszył ramionami. Może go gdzieś znalazła i przyniosła, a wy w to uwierzyliście! Zróbmy test, potem będziemy gadać!

Test wykazał, iż to syn Michała. Wtedy wszedł w ogień długi dialog.

No i co z dzieckiem? Co mam z nim zrobić, a kiedy? Przecież dopiero zaczynam biznes! niezadowolony mówił Michał. Mam umowy, negocjacje, transakcje! A do tego muszę sam pracować, bo nie mam pieniędzy na cały zespół!

Co proponujesz? wykrzyknęła Anna Zofia. Oddać własne dziecko do domu dziecka?

To, iż jest własny, wiemy tylko my i ty. No i Ania. A Ani ani jej słowa już w mieście nie usłyszymy! wzruszył ramionami Michał.

Michał, ale my to wiemy! nalegała Anna Zofia. Jak będziemy żyć, jeżeli nasz własny człowiek trafi do domu dziecka?

Przeżyłbym, mruknął Michał. Czego wam życzę!

Nie masz sumienia, powiedziała siostra Lena. Wysyłać własne dziecko do domu dziecka!

A co ci w tym? Kto cię pyta? zwierciadliwie odpisał Michał. Sam nie przyczepiasz koniowi ogona, a tu już się wtrącasz!

Nie oddałabym swojego dziecka! odparła Lena. Nigdy nie oddałabym!

Miała dwadzieścia lat. Zaczęła związek, zaszła w ciążę, a potem niefortunnie upadła. Do tego dopadł ją zespół, który uniemożliwił jej kolejne ciąże więc dzieci były dla niej tematem bolesnym.

To brednia! kręciła głową Anna Zofia. Oddając dziecko do domu dziecka, dostaniesz zemstę z góry! Nie zostanie ci nic ani biznesu, ani szczęścia, ani życia!

Do diabła! Michał uderzył pięścią w stół. Skoro wszyscy tu zebrali się tak prawdomówny i sprawiedliwy, to rozwiązujemy tak: Lena przyjmuje dziecko, ja znajdę pieniądze, wszystko załatwimy.

I będziecie razem je wychowywać! Ja, jako dobry wujek, będę pomagał i uczestniczył w wychowaniu!

Co to znaczy pomagać? nie zrozumiała Lena.

Karmić! zakrzyknął Michał. Czy rozumiesz?

A jeżeli się ożenisz? zapytała Anna Zofia.

Co się zmieni? wzruszył ramionami Michał. Będę dalej pomagał siostrze z siostrzeńcem! Wszystko będzie w porządku!

Michał nie mógł odmówić, bo pieniądze przekazywał uczciwie i w wystarczającej ilości. Sam jednak nie pojawiał się przy dziecku przez trzy lata. Gdy matka lub siostra pytały, mówił, iż oprócz biznesu zajmuje się też życiem osobistym.

Wszyscy poznali się na weselu co zostawiło pewien posmak, ale Michał wszczepił w uszy to, co zadowoliło pytających.

Matka i siostra zajmowały się wychowaniem siostrzeńca. A Weronika, będąc w ciąży, uczyła się.

Z narodzinami syna Kostka Michał się zmienił. Widząc, jak rośnie jego krwiutko, denerwowały go krzyki, więc przypomniał sobie Romana.

Ten już się rozkrzyknął! powiedział i zaczął jeździć do siostry i mamy, by naprawić kontakt z siostrzeńcem.

Ojcowskie uczucia pobudzone narodzinami Kostka wylały się bardziej na Romana, bo tam był odzew. Kostek zawsze zostawał w tle.

Tak trwało osiem lat.

Nie można powiedzieć, iż Kostek był całkowicie pozbawiony ojcowskiej uwagi też dostawał ją od czasu do czasu. Według Michała to wystarczyło, ale do Romana ciągnął się mocniej.

Cztery lata to duży odcinek w życiu dziecka, spora różnica. To, co można zrobić z chłopcem w dwunastu, nie pasuje do ośmiolatka. A z Romanem Michał już był na wykończeniu, więc Kostka nie był dla niego atrakcyjny.

Weronika widziała, jak ich syn zostaje wyparty na drugi plan na rzecz siostrzeńca. Obojętność, zazdrość, irytacja i gniew mieszały się w jednej misce, ale nic nie mogła zrobić. Została całkowicie uzależniona od męża finansowo. Gdy myślała o pracy, oferowano jej jedynie nisko płatną, niewykwalifikowaną robotę. A przecież była żoną biznesmena, przyzwyczajoną do wygody.

Nie mogę pracować jako sprzątaczka ani zmywarka!

I jedyne, co mogła zrobić Weronika, to wypuścić kilka ciętych uwag, licząc, iż mąż przypomni sobie o ich synu albo przynajmniej poświęci mu tyle samo uwagi, co siostrzeńcowi.

Więc to twój syn? zapytała zaskoczona Weronika. Twój własny syn? Dlaczego wychowuje go twoja siostra?

Tak, Weronika, Roman jest moim synem! Lena nie jest jego matką, ale wychowuje go jak własnego! I Roman już wie, iż nie jest jej biologicznym dzieckiem! rzucił Michał. Czego jeszcze ode mnie chcesz?

Myślisz, iż jest łatwo? Takie wahanie w jedną stronę, w drugą!

Weronika przetarła czoło, potem opuściła rękę nieco niżej, zasłoniła usta, wzięła głęboki oddech gesty wyrażające zakłopotanie i przytłoczenie, jak i refleksję nad usłyszanym.

Michał, a może zabierzemy go? spokojnie zaproponowała. Niech bracia mieszkają razem!

Co? Nie rozumiem! wciąż nie uspokajając się, z nutą agresji odpowiedział Michał.

Mówię, zabierzmy Romana do nas! Niech bracia żyją razem! Postaram się być jego mamą. A jeżeli mnie nie przyjmie, przynajmniej ojciec będzie zawsze w pobliżu! Ty nie będziesz musiał rozdzielać się między synami!

Czy jesteś gotowa przyjąć moje dziecko? zapytał nieufnie Michał.

Dlaczego nie? wzruszyła ramionami Weronika. choćby przyjąłabym go na adopcję!

Weronika trochę się nagłówkowała. Nie była pewna, czy zdoła przyjąć dziecko nie swoje, ale pomyślała, iż gdyby dwa syny Michała były razem, ojciec poświęci im więcej czasu. A ona zadba o równą miłość i uwagę dla wszystkich.

Michał rozmyślał tydzień, po czym podjął decyzję. Zabrał Romana, przyjął go oficjalnie jako syna. Weronika go adoptowała, jak obiecała.

Dbaj o nią! rzekła Anna Zofia Michałowi. To święta kobieta! Inna by cię zesłała na wszystkie góry! A ona wszystko pojęła, wybaczyła i przyjęła!

Po takim kroku Michał spojrzał na nią innymi oczami. W jego spojrzeniu była szczera miłość i wdzięczność. Roman przyjął Weronikę. Matkę nazwał dopiero po roku. I tak powstała zwyczajna, szczęśliwa rodzina.

Idź do oryginalnego materiału