Słuchaj, mam dla ciebie historię o małej Ludmile, którą ostatnio usłyszałem i muszę się nią podzielić, bo naprawdę podbija serce.
Ludmiła od miesiąca mieszka w domu dziecka w Krakowie. Trafiła tam po tym, jak zmarła jej babcia, u której mieszkała od zawsze nie pamiętała choćby mamy. Babcia przed śmiercią powiedziała jej, iż mama wyjechała daleko i nie wróci, więc Ludmiła przyjęła babcię za mamę i z zapałem starała się dorosnąć, bo babcia zawsze powtarzała:
Kiedy już będziesz duża, razem poprowadzimy dom.
Dziewczynka więc, choć miała dopiero pięć lat, krzątała się po domu: zmywała naczynia, zamiatała podłogi, czuła się już naprawdę wielka.
Pewnego dnia babcia zachorowała, przyjechała karetka, a obok niej zjawiła się nieznajoma ciocia, która zabrała Ludmiłę do domu dziecka. Okazało się, iż w nowym miejscu jest sporo dzieci i miłe opiekunki, ale serce ciągle ciągnęło ją do domu, do kota Filemona i psa Burka, do ciepła i zapachu wypiekanych ciast babci. Marzyła, iż kiedyś drzwi się otworzą, a babcia wejdzie z uśmiechem i powie:
No co, pomocniczko, jedziemy do domu, bo Filemon już na ciebie czeka!
Jednak kiedy pani opiekunka Basia wytłumaczyła jej, iż babci już nie ma i iż poszła na niebo, Ludmiła po raz ostatni zrozumiała, iż powrotu do babci już nie będzie. Mimo to wciąż wierzyła w cuda. Babcia zawsze powtarzała, iż cuda się spełniają, jeżeli naprawdę w nie wierzysz.
Co prawda, kiedy sąsiadka ciocia Waleria przychodziła w gości, przynosiła Ludmiłe cukierki, pierogi albo nową zabawkę, a babcia dodawała:
Widzisz, Ludmiło, co za cud, kiedy po prostu ktoś podaruje ci coś miłego? To nazywamy ludzką dobrocią.
Ludmiła zapamiętała to doskonale. Gdy Basia wyciągała z kieszeni cukierka i podawała go dziewczynce, Ludmiła szeroko się uśmiechała, całowała opiekunkę w policzek i mówiła:
Dziękuję, Basia, za cud.
Basia odwzajemniała uśmiech i całowała Ludmiłę w czubek głowy:
Ty nasze cud!
Minęło pół roku, zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Ludmiła wraz z resztą dzieci wycinała płatki śniegu, ubierała choinkę, wszyscy śmiali się i bawili.
Pewnego dnia, w trakcie przygotowań, Basia podeszła do niej i szepnęła:
Nowy Rok przynosi różne cuda. Napisz na kartce, co bardzo chcesz w nowym roku, połóż pod poduszkę, a spełni się na pewno!
Ludmiła wzięła starą pocztówkę, którą zabrała ze sobą z domu babci, i napisała: Chcę wrócić do domu. Nie marzyła o niczym innym. W domu dziecka nie brakowało troski, ale nie było jej własnego łóżka z babcinym kocem, nie było pieca, w którym babcia piekła pyszne ciasta, nie było domu. Potrzebowała domu i to natychmiast.
Zamiast położyć kartkę pod poduszkę, włożyła ją do kieszonki swojego pluszowego misia, który dostała od cioci Walerii. Babcia zawsze powtarzała:
Najważniejsze, żeby mocno chcieć i uwierzyć.
I tak Ludmiła wierzyła.
Cud jednak nie przychodził od razu, choć ona wciąż wierzyła. W kwietniu w końcu się wydarzył. Był słoneczny wiosenny dzień. Ludmiła siedziała przy oknie, patrzyła na podwórko, gdzie przybysz Janek, wóznik, sprzątał chodniki. Nagle do pokoju weszła nieco podniecona Basia:
Ludmiło, idziemy, dyrektor nas wzywa do gabinetu.
Ludmiła zeskoczyła z parapetu i podeszła do opiekunki:
Basia, zrobiłam coś złego?
Nie, kochanie, nic nie zrobiłaś! Idziemy, przyjechali po ciebie! i zaczęła poprawiać warkoczyki Ludmiły.
Dziewczynka nagle zadrżała:
Kto?
Pójdziemy i zobaczymy odpowiedziała Basia, chwytając ją za rękę.
W gabinecie pani dyrektor, Anna Nowak, siedziała przy biurku i od razu zauważyła ciocię Walerię.
Walerio! wykrzyknęła Ludmiła, rzucając się w jej ramiona.
Ciocia objęła ją mocno:
Moja mała słoneczko!
Ludmiła, oczy szeroko otwarte, zapytała:
Czy jedziemy do domu?
Oczywiście, jedziemy! I na pewno! wyszła łza z oczu cioci Walerii, wycierając ją dłonią.
Usiadła Ludmiłę na kanapie i usiadła obok.
Ludmiło zaczęła ciocia, nieco nerwowo od dzisiaj będziemy mieszkać razem. Dziadek Wania też na ciebie czeka. Zostaniesz naszą córką! Czy się na to zgodzisz?
Ludmiła rzuciła się w ramiona cioci, przytulając ją do płaszcza. Oczywiście, iż się zgadzała zawsze kochała zarówno ciocię, jak i wujka Wanię. Traktowali ją jak członka rodziny babci.
Następnego ranka Ludmiła i ciocia Waleria ruszyły w drogę do domu. Stały przy drzwiach domu dziecka i czekały na taksówkę, a ludzie rozeszli się, by ich pożegnać. Basia wycierała łzy chusteczką i uśmiechała się.
Ludmiła powiedziała coś cioci, chwyciła misia i pobiegła do Basi:
Dziękuję, Basia, iż kazałaś mi spełnić noworoczne życzenie! podała jej starą pocztówkę, złożoną na pół.
Basia otworzyła ją i zobaczyła wielkimi literami: CHCĘ DOMU.
Przytuliła Ludmiłę, pocałowała w czoło i rzekła:
Widzisz, mówiłam, iż cuda się zdarzają, gdy mocno w nie wierzysz!
I tak się skończyła ta piękna opowieść cud, który przyniósł Ludmiłę z powrotem do domu, do kotka Filemona, Burka i ciepła, które zawsze będzie w jej sercu.




