– Składam wniosek o rozwód, ogłosiła.

newsempire24.com 1 tydzień temu

– Składam pozew o rozwód – oznajmiła Zofia.

Piotr w tym czasie z zapałem oglądał piłkę nożną i… na słowa żony nie zareagował.

Zofia podeszła i wyłączyła telewizor.

– Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?! – krzyknął Piotr, ale gwałtownie się opanował i spokojniej powiedział:

– Przepraszam. Po prostu to taki istotny moment.

– Jestem pewna, iż nie ważniejszy niż to, co powiedziałam.

– A co powiedziałaś? – zmieszał się Piotr, zdając sobie sprawę, iż jak zwykle przeoczył słowa żony.

– Składam pozew o rozwód.

Piotr otworzył szeroko oczy:

– Jak to rozwód? Czemu? Wydawało mi się, iż wszystko jest w porządku.

– Tobie się tak tylko wydawało.

– Zaczekaj… Wczoraj byliśmy w teatrze, przedwczoraj przyniosłem ci kwiaty, w zeszłym tygodniu byliśmy w kinie. Wszystko, co lubisz…

– Tak, ale to wszystko wydarzyło się pierwszy raz od siedmiu lat małżeństwa. I choćby wiem dlaczego.

– I dlaczego niby?! – Piotr zaczynał się złościć.

– Bo oddałam dzieci do przedszkola, zaczęłam pracować, chodzić na siłownię, do salonu piękności, zmieniłam styl, poznałam nowych przyjaciół.

– Co to ma do rzeczy?

– A to, iż nagle zauważyłeś, iż inni mężczyźni zwracają na mnie uwagę, iż już nie jestem od ciebie zależna jak kiedyś.

– To bzdura…

– Nie, Piotrze, to nie bzdura. Inaczej nie zacząłbyś się kręcić wokół mnie, podlizywać się, zaglądać w oczy, wręczać kwiaty. Kino i teatr to z twojej strony wręcz heroizm!

– Starałem się… Chciałem zrobić ci przyjemność… Zaczekaj, nie zrozumiałem: przez to chcesz się rozwieść?

– Tak. Nie chcę tak dłużej żyć. Teraz udajesz kochającego męża, a gdzie byłeś, gdy byłam w ciąży, rodziłam dzieci, nie spałam w nocy? Nigdy mi nie pomogłeś! Byłeś w naszym życiu tylko symbolicznie. Przychodziłeś, jadłeś, spałeś. Mogę policzyć, ile razy wziąłeś dzieci na ręce!

– Przecież pracowałem! – Piotr aż podskoczył z oburzenia – żeby was utrzymać!

– Pracowałeś, nie zaprzeczam. Ale przecież utrzymywałeś też siebie. I miałeś weekendy, które wolałeś spędzać z kolegami.

– Mam do tego prawo!

– Ja nie miałam wolnych dni – kontynuowała Zofia, zupełnie ignorując uwagę męża – choć dzieci… one są również twoje. Ale ciebie to najmniej interesowało. Słyszę te twoje słowa: dałem ci pieniądze, czego jeszcze chcesz? Chciałam… Chciałam, by obok mnie był ktoś bliski. Ktoś, kto wesprze. Nie tylko finansowo, ale i emocjonalnie. Ktoś, kto się troszczy.

Jednak dla ciebie nie było to ważne. Żyłeś swoim życiem, w którym nie było ani mnie, ani naszych dzieci…

– Nie przesadzaj.

– Nie przesadzam. Czy wiesz, do którego przedszkola chodzą? Dojeżdżamy tam czterdzieści minut rano! Komunikacją! A ty do pracy jeździsz sam, jak panisko, w dwadzieścia minut. Ale ani razu nie zaproponowałeś, iż zabierzesz dzieci do przedszkola.

– Nie prosiłaś – burknął Piotr.

– A dlaczego musiałabym prosić? Są rzeczy, o które kochającego męża i ojca się nie prosi. To jest oczywiste. Ale nie w twoim przypadku, ponieważ tu nie ma mowy o miłości. Nigdy nie było…

– Zrobiłaś ze mnie potwora…

– Nie, Piotrze, nie jesteś potworem. Jesteś po prostu zupełnie obcym dla mnie człowiekiem. Stałeś się obcy… A może zawsze taki byłeś.

– To ty, a dzieci? Co im powiesz? Jak wytłumaczysz?

– O, nie rozśmieszaj mnie! – zaśmiała się Zofia – Oni dopiero niedawno zaczęli cię poznawać na ulicy! Nie będę miała z tym problemu.

Piotr nie wiedział, co odpowiedzieć. Z jednej strony Zofia miała rację, ale można go też było zrozumieć: on – mężczyzna, ona – kobieta, powinna znać swoje miejsce, zajmować się domem i dziećmi. Ojciec Piotra zawsze tak mówił. A mama się z tym zgadzała. Ale Zofia z jakiegoś powodu była niezadowolona…

– I jak zamierzasz żyć z dwójką dzieci za jedną pensję? – Piotr zaatakował – a co do mnie – nie dam ci ani grosza!

– Dasz – spokojnie odpowiedziała Zofia – alimenty sąd cię do tego zobowiąże. A majątek, który zgromadziliśmy przez siedem lat, podzielimy w sądzie. Choć nie ma czego specjalnie dzielić, ale jednak. Lodówka, nie ma to tamto, nam z dziećmi bardziej potrzebna. Znając ciebie, jestem pewna, iż właśnie o nią będziesz walczył, aby zrobić mi na złość. Dlatego wszystko – tylko przez sąd. Na szczęście nie mamy mieszkania. Swoją drogą, możesz zostać tutaj. Nam z dziećmi wynajmę inne (wypowiadając ostatnie zdanie, Zofia zrobiła krótką pauzę, głęboko w duszy mając nadzieję, iż Piotr się nie zgodzi i powie, iż to on wynajmie inne mieszkanie, a żona i dzieci mogą mieszkać tam, gdzie się przyzwyczaiły… Ale Piotr nic takiego nie powiedział) – … już znalazłam odpowiednie, niedaleko przedszkola.

– No to wynoście się! – Piotr nie mógł już spokojnie słuchać Zofii – Wydaje ci się, iż jesteś taka mądra! Wszystko zaplanowałaś?! Niczego nie zapomniałaś?! A samochód? Jej też ci nie oddam!

– Nie proszę – uśmiechnęła się Zofia – nie jest mi potrzebny.

– Skąd ta nagła hojność?! – Piotr nie mógł się powstrzymać – Nie potrzebujesz auta! Pewnie jeździsz już innym?! No, przyznaj się: od dawna mam rogi?! Coś jesteś zbyt pewna siebie!

– Nie zaskoczyłeś mnie – Zofia była absolutnie spokojna – wiedziałam, iż usłyszę coś takiego.

– Zrozumże wreszcie – Piotr podszedł do żony, chwycił za ramiona, zaczął trząść – komu jesteś potrzebna z dwójką dzieci?! Może… zapomnijmy o wszystkim, co powiedziałaś? Żyjmy razem, jak dawniej. Poprawię się, obiecuję!

– Jak dawniej? Nigdy w życiu – zdecydowanie odpowiedziała Zofia – to nie wchodzi w grę.

– Ale dlaczego?! – krzyczał Piotr z całych sił.

– Bo już cię nie kocham…

Piotr był zdezorientowany, wpadł w panikę, a nagle, jakby czując, iż dalsze rozmowy są bez sensu, powiedział:

– Skoro tak – składaj ten pozew.

Rozwiedli się po pół roku. Wszystko potoczyło się tak, jak planowała Zofia.

Teraz mieszka z dziećmi niedaleko przedszkola, a poranki w dni robocze ma o wiele spokojniejsze.

A w weekendy – jest zupełnie wolna! Bo były mąż zabiera dzieci do siebie! Chodzi z nimi po mieście, spędza z nimi czas u siebie, gra z nimi w różne gry. choćby sam gotuje!

Kto zrozumie tych mężczyzn?

Kiedy żonaty – ani żona, ani dzieci nie są mu potrzebne. Uważa ich za oczywistość.

Po rozwodzie – znajduje czas dla dzieci i niemal staje się najlepszym ojcem na świecie…

Idź do oryginalnego materiału