Owce nie rozumieją wszystkiego ze świata ludzi.
Ba, czasem rozumieją coś zupełnie opacznie!
No cóż, nie znają znaczenia niektórych słów,
Na przykład dusza owcy ma świetny węch, więc jest w owczym nosie.
A dusza ludzka? Czy ludzie w ogóle mają duszę? I gdzie ona mieszka?
Te i podobne rozważają snują owce i barany w książce "Sprawiedliwość owiec",
autorstwa Leonie Swann, próbując jednocześnie rozwiązać zagadkę morderstwa swego pasterza.
To był dobry pasterz, dbał o ich pożywienie, podawał wapno, strzygł i codziennie czytał.

Obserwując otoczenie, korzystając z zasłyszanych słów i własnych wyobrażeń,
dedukując często nieprawidłowo, owce dochodzą do ciekawych wniosków.
Czy znalazły mordercę i motyw zabójstwa? I co z tego wynikło?
Powieść ma podtytuł "Filozoficzna powieść kryminalna"
i rzeczywiście są tu zdania skłaniające do myślenia.
Końcówka jest smutna.
Ludzie są ślepi i głusi!
Przeważającą część treści czytałam z zaciekawieniem,
ale były też fragmenty nużące czy niezrozumiałe,
np.i:
"Nie powinniście wierzyć w to, czego nie rozmiecie.
Nie powinniście rozumieć tego, w co wierzycie."
Hm...
.












