Coraz więcej miast w Polsce ogłasza z dumą opracowanie dokumentu pod nazwą strategia rozwoju do 2050 roku. Brzmi poważnie nowocześnie i wizjonersko. Problem w tym iż w wielu przypadkach jest to tylko zasłona dymna która ma przykryć nieudolność w zarządzaniu sprawami tu i teraz.
Strategia przyszłości a chaos teraźniejszości
Miasta które nie potrafią poradzić sobie z podstawowymi obowiązkami nagle próbują planować przyszłość na ćwierć wieku do przodu. Nie działa edukacja brakuje miejsc w szkołach i przedszkolach. Służba zdrowia jest w zapaści a miejskie szpitale zadłużane są na kolejne miliony złotych. Te długi nie znikną. Zapłacą za nie mieszkańcy w podatkach opłatach i cięciach usług.
Tymczasem zamiast realnych działań pojawia się strategia na 2050 rok. Dokument który nie rozwiązuje żadnego z dzisiejszych problemów ale kosztuje realne pieniądze.
Kto naprawdę tworzy strategie na 2050
Strategii nie opracowują urzędnicy ani radni. Zleca się je prywatnym firmom doradczym. Koszt to często kilkaset tysięcy złotych. Oczywiście z publicznych pieniędzy.
Efekt jest niemal zawsze ten sam. Gruby dokument pełen ogólników haseł i wykresów. Zrównoważony rozwój innowacyjność zielona transformacja inteligentne miasto. Brzmi dobrze ale nie zawiera odpowiedzi na pytanie jak naprawić służbę zdrowia w przyszłym roku albo jak rozwiązać problemy komunikacyjne tej zimy.

Świat którego nie da się zaplanować
Planowanie rozwoju do 2050 roku ignoruje jedną podstawową prawdę. Świat jest nieprzewidywalny.
Jeszcze w 2019 roku nikt nie zakładał iż w 2020 roku globalna gospodarka zostanie zatrzymana iż zamkną się granice iż padną firmy i zerwą się łańcuchy dostaw. Pandemia pokazała iż choćby pięcioletnie prognozy mogą być warte mniej niż papier na którym zostały wydrukowane.
Skoro nie potrafimy przewidzieć co wydarzy się za pięć lat to jaką wartość ma dokument opisujący rzeczywistość za dwadzieścia pięć lat.
Strategia jako polityczne alibi
Strategia na 2050 nie służy mieszkańcom. Służy politykom. Pozwala im powiedzieć iż myślą długofalowo choćby jeżeli nie radzą sobie z codziennymi obowiązkami.
Taki dokument jest bezpieczny. Nie da się go rozliczyć. Autorzy nie będą już pełnić funkcji gdy minie czas jego realizacji. Nikt nie poniesie konsekwencji jeżeli zapisy okażą się fikcją.
To idealne narzędzie do wydawania pieniędzy bez efektów.
Świnoujście jako przykład szerszego problemu
W miastach takich jak Świnoujście coraz częściej widać rozdźwięk między głośnymi deklaracjami a realnym stanem miasta. Strategia na 2050 rok brzmi dumnie ale w sytuacji gdy nie potrafi się odśnieżyć chodników zabezpieczyć opieki zdrowotnej i zapewnić stabilnej edukacji staje się symbolem oderwania władzy od rzeczywistości mieszkańców.
To nie jest problem jednego miasta. To ogólnopolska mania tworzenia dokumentów zamiast rozwiązywania problemów.
Kto na tym zyskuje a kto płaci
Zyskują firmy doradcze autorzy raportów i politycy którzy mogą pochwalić się wizją. Płacą mieszkańcy. Nie tylko pieniędzmi ale także czasem i pogarszającą się jakością usług publicznych.
Strategia nie wyleczy pacjenta nie nauczy dziecka i nie odśnieży chodnika. To rzeczy które powinny być priorytetem każdego samorządu.
Pytania które mieszkańcy powinni zadać
Czy strategia na 2050 rozwiązuje choć jeden problem mieszkańców w najbliższym roku
Ile dokładnie pieniędzy zostanie wydanych na jej przygotowanie i kto je otrzyma
Dlaczego nie powstają strategie naprawy służby zdrowia edukacji i infrastruktury na najbliższe dwa lub trzy lata
Kto weźmie odpowiedzialność jeżeli dokument okaże się kolejnym bezużytecznym raportem
Czy samorząd który nie radzi sobie dziś ma moralne prawo planować przyszłość mieszkańców na 25 lat do przodu







