Śniło się Zofii, iż leży na zamszowym tapczanie w swoim bloku gdzieś na obrzeżach Łodzi, rozszerzonym jak pejzaż w niemym filmie. Spoglądała w sufit, którego tynk falował w rytmie jej niespokojnych myśli. Sen nie chciał do niej przyjść, przecież jej ukochana córeczka, Malwinka, chorowała. Dlaczego zaprowadziłam ją do tego przedszkola? Może gdyby została w domu […]