Mariola wyszła za mąż bardzo młodo, a gdy urodziła syna w wieku dwudziestu trzech lat, nie okazywała zbyt wielkiego zainteresowania opieką nad dzieckiem. Zostawiła go pod opieką swojej matki, od czasu do czasu przesyłając jej pieniądze, podczas gdy sama prowadziła beztroskie życie u boku męża. Po dwóch latach zmusiły ją okoliczności do sprowadzenia chłopca z powrotem do domu, ale Mariola nie potrafiła zaakceptować syna i odsuwała się od niego. Zapisała go do żłobka, żeby ograniczyć kontakt, a później do przedszkola, gdzie dzieci dokuczały mu, a nauka sprawiała kłopoty.
Rodzice chłopca nie angażowali się w jego wychowanie i edukację, a kiedy szkoła próbowała włączyć ich w życie syna, mąż Marioli reagował agresją. Gdy chłopak skończył szkołę, Mariola wysłała go do pracy w fabryce, gdzie później poznał przyszłą żonę. Młodzi dostali mieszkanie od zakładu pracy. Mimo narodzin wnuków, Mariola pozostała wobec nich obojętna czasem przesyłała im pieniądze na szczególne okazje, ale nie była obecna w ich życiu.
Kiedy Mariola osiągnęła wiek emerytalny, postanowiła uczcić to wielką uroczystością. Zwróciła się do syna z prośbą o pomoc, życząc sobie, by z pieniędzy, które im dawała, kupili jedzenie i prezenty dla wnuków. Syn i jego żona wysłali dzieci na wieś, by uniknąć komplikacji, a sami przygotowali się sumiennie na przyjęcie. Gdy Mariola przyjechała, została powitana, a goście bawili się do późnej nocy.
Jednak gdy wszyscy się rozeszli, Mariola oznajmiła synowi i synowej, iż wyjeżdża wcześniej i nie ma zamiaru zostać ani zobaczyć wnuków, którzy mieli wrócić od drugiej babci. Zostawiła im tylko mały kawałek tortu, żeby podzielili się na pamiątkę. Syn poczuł się bardzo dotknięty tą obojętnością.
Tydzień później Mariola ponownie zadzwoniła do syna, mówiąc, iż musi jechać do szpitala na operację i poprosiła go o przyniesienie kilku rzeczy. On jednak chłodno odmówił, tłumacząc, iż wraz z żoną wyjeżdżają na urlop, o czym Mariola zresztą wiedziała. Zasugerował, aby zadzwoniła do swojego męża.
W końcu ktoś uświadomił Marioli, iż świat nie kręci się tylko wokół niej, a jej syn wreszcie postawił na siebie i dobro swojej rodziny.





![Dorota Deląg: Bycie mamą, zwłaszcza samodzielną, to istna harówa [PODCAST "Bliżej"]](https://m.mamadu.pl/aaffc119db54f7efc2a0cc6ca7d81ecb,1920,1080,0,0.webp)





