Synowa znosiła teściową latami – i właśnie do tego to doprowadziło

newsempire24.com 2 godzin temu

Bliźnięta?! wymsknęło się Danucie Lewandowskiej, kiedy tylko usłyszała wiadomość.

Mimo starań, w głosie nie potrafiła ukryć rozdrażnienia. Zuzanna od dawna wiedziała, iż od teściowej trudno oczekiwać choćby krzty serdeczności. Od zawsze czuła, iż Danuta jej nie lubi i uważa ją za niewłaściwą żonę dla Pawła, choć wszyscy wokół powtarzali, iż to raczej on nie dorasta jej do pięt.

Zuza była miła i zaradna w wieku dwudziestu trzech lat skończyła ekonomię i pracowała w sieci prywatnych przychodni w Warszawie. Pochodziła z małego miasta ojciec kierował tam zakładem produkcyjnym, a matka wykładała na lokalnej uczelni. Nie można było jej zarzucić ani braku wykształcenia, ani kultury. Ale dla Danuty zawsze pozostawała z prowincji.

No gratuluję! Co za szczęście… Podwójne szczęście wymamrotała przez zęby Danuta.

Ale uczestniczyć w tym szczęściu nie zamierzała. Ciąża Zuzanny była ciężka groziło jej poronienie, później pojawiło się ryzyko przedwczesnego porodu. Cały czas lądowała w szpitalu na podtrzymaniu. Pawła widywała niemal codziennie, choć jego matka mieszkała tylko dwa przystanki dalej, nie zajrzała do synowej ani razu.

Nie przyszła choćby po odbiór wnuczek ze szpitala. Paweł ją prosił, ale i przez pierwsze czterdzieści dni nie odwiedziła niemowląt.

Nie wypada! A jak przyniosę jakąś zarazę? tłumaczyła. Muszę poczekać, aż będą większe.

Kiedy bliźniaczki skończyły trzy miesiące, Zuzanna przypadkiem natknęła się na Danutę przy sklepie warzywnym. Teściowa wymusiła uśmiech, pytając chłodnym tonem:

No i jak tam, dziewczyny?

Zuza odwzajemniła uśmiech, szczerze, bez udawania.

Właśnie spacerujemy. Wózek wielki, jak autobus, ale przecież dzieci muszą oddychać świeżym powietrzem!

Danuta chciała już iść, gdy nagle zauważyła starą znajomą, Jadwigę.

Danusiu! Cześć! To twoje wnuczki? wykrzyknęła Jadzia.

Tak, Jadziu. Moje złoto.

Zuzanna pamiętała tę kobietę z jakiegoś rodzinnego spotkania i grzecznie się przywitała.

Dwie naraz! Zosiu, jak ty dajesz radę? Taka drobniutka!

No nasza Zuzka to bohaterka! przytaknęła Danuta, zaskakując synową swoją nagłą zmianą tonu.

Zuza nie dowierzała. Jeszcze chwilę temu jej teściowa chciała uciec, a nagle grała rolę zakochanej babci, rozczulała się, opowiadała, jak bardzo pomaga młodej matce. Słyszała same nowości o własnym życiu

W końcu Jadwiga przypomniała sobie, iż spieszy się do banku. Pożegnała się, Danuta jeszcze chwilę udawała serdeczność, by zaraz potem pozbyć się uśmiechu i bez słowa odejść.

Wieczorem Zuza opowiedziała wszystko Pawłowi. On tylko westchnął.

No, to moja mama. Co tu się dziwić? Ze mną też się nie bawiła, za to później opowiadała niestworzone rzeczy: niby całe popołudnia spędzała na nauce ze mną, a prawdę mówiąc, tylko włączała serial i nie zaglądała do zeszytów. Jak mówiła, iż siostrę wyprowadzała na trzygodzinne spacery, to tak naprawdę malowała się w łazience, a ja musiałem pilnować Agaty Nie przejmuj się tym, Zuza.

Słyszała to nie raz, ale zawsze szokowała ją ta podwójna moralność.

***

Lata mijały, a Danuta nie zmieniała stosunku do rodziny. Jednak nagle los się odwrócił schodząc z taksówki, Danuta upadła i złamała nogę. Wpadła jej wtedy do głowy genialna myśl.

Zamieszkam u was oznajmiła Zuzannie i Pawłowi.

Spojrzeli na siebie z niepokojem, ale nie mieli serca odmówić.

W domu zapanował chaos. Oddali jej własną sypialnię, sami przeprowadzili się do pokoju dziecięcego. Z dnia na dzień Danuta stała się kolejnym, bardzo absorbującym dzieckiem. Trzeba było jej gotować, sprzątać, kąpać, kupować ulubione serki z delikatesów i ciągle być na zawołanie.

Dziewczynki miały dwa i pół roku. Zuza chciała wrócić do pracy choćby na pół etatu, więc zapisała je do żłobka. Każdego ranka rodzice staczali batalię z córeczkami, które płakały i kopały, bo nie chciały opuszczać cieplutkich łóżek.

Pewnego ranka tuż przed wyjściem Pawłowi zadzwonił telefon.

Mamo, po co dzwonisz?… Jesteś w pokoju obok!

Nie mogę wstać, noga przecież złamana…

Masz kule, mamo

Zamknij się, Paweł! Żeby powiedzieć to, co chcę, nie muszę wstawać! ucięła gniewnie. Nie podoba mi się, jak głośno się zachowujecie z rana. Drzwi trzęsą się od waszego biegania, a dzieci drą się jak opętane!

Twarz Pawła zaczerwieniła się z gniewu. Podszedł, gwałtownie otworzył drzwi od pokoju matki:

To może zostawimy ci dzieci i zobaczymy, jak się wyśpisz!?

Danuta zamilkła z oburzenia. Niebawem, jeszcze przed zdjęciem gipsu, wyprowadziła się do siebie. Pawłowi spadł kamień z serca, a Zuzę dręczyły wyrzuty sumienia. Miała poczucie, iż stawia męża wobec matki pod ścianą, ale ile można znosić?

***

W każdy piątek Zuza pracowała krócej. Odbierała dziewczynki z przedszkola, wracały razem do domu, kupowały ulubione drożdżówki i oglądały bajkę na rzutniku. I tego popołudnia rozkładała właśnie poduszki, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.

Otworzyła. Na progu stała Danuta, trzymając za rękę Maćka, syna Agaty.

Danuto, coś się stało? spytała Zuza zaskoczona.

Agata zostawiła mi Maćka do wieczora, ale muszę pilnie załatwić sprawy. Zajmiesz się nim przez półtorej godziny?

Zuzanna była osłupiała. Maciek był o pół roku młodszy od dziewczynek i bardzo spokojny. Uśmiechnęła się do niego.

Zostaniesz z nami, Maćku?

Skinął głową, a gdy Zuza spojrzała znowu na teściową, ta już biegła do windy.

Kiedy mam was wypatrywać?

Najdalej za dwie godziny!

Danuta zniknęła bez pożegnania.

***

Paweł wrócił do domu o siódmej. Na widok siostrzeńca przy stole z kotlecikiem zdziwił się.

Siema, Maciek! Co tam u ciebie? Agata gdzie u dziadków?

Zuza westchnęła ciężko, nie mając już sił ukrywać prawdy.

Twoja mama przyprowadziła Miała wrócić po dwóch godzinach.

I która to już godzina?

Prawie pięć minęło

Paweł spojrzał niepewnie.

A Agata wie?

Zuza spuściła wzrok.

Nie pisałam do niej. Nie chciałam stawiać Danuty w złym świetle. To jej przecież dziecko powierzyła.

Paweł aż się zagotował.

No ślicznie, mama nie podała nawet, gdzie idzie?

Zuza pokręciła głową. Paweł natychmiast zadzwonił do siostry. Agata obiecała przyjechać najszybciej, jak się da.

***

Dochodziła dziewiąta. Dzieci bawiły się w pokoju, a Zuza, Paweł i Agata siedzieli w kuchni.

I serio będziemy czekać? spytała Agata. Dzieci już spać trzeba kłaść…

Raz położą się później, a z mamą musimy w końcu pogadać zdecydował Paweł.

Nagle zadzwonił dzwonek. Zuza poszła otworzyć.

No, to zabieram Maćka! rzuciła Danuta z miną urzędnika.

Zuza przełknęła ślinę. Za jej plecami pojawili się Paweł i Agata.

Mamo, masz jeszcze sumienie?

Jak wy się do matki odzywacie?!

Odpowiedz na pytanie! wtrąciła Agata. Ja tobie powierzyłam Maćka! Tobie, nie Zuzi Jak możesz być tak nieodpowiedzialna?

Danuta tylko machnęła ręką.

Przestań, Agata! U Zuzki i tak dwójka, da sobie radę! Ja mam swoje sprawy!

Paweł zrobił szybki krok w jej stronę.

Jakie sprawy, mamo? Pomalowane paznokcie i fryzjer? spojrzał z gniewem. W ogóle ją pytasz, czy może zostać z trójką dzieci? A ona też zasługuje na chwilę dla siebie!

Danuta zmieszała się, ale próbowała jeszcze podnieść głos.

O czym tu mówić! Jakie fryzjery, jakie paznokcie? Zuzka z pipidówka, nigdy inna nie będzie!

Przez chwilę zapadła całkowita cisza. Nagle Pawłowi puściły nerwy.

Dość tego! Wynoś się!

Chwycił matkę za ramię i jednym ruchem wyprowadził na korytarz, trzaskając drzwiami. Gdy obrócił się, zobaczył, iż po policzkach Zuzy płyną łzy. Objął ją od razu, przytuliła się też Agata.

Było jej strasznie przykro. Po raz pierwszy jednak zobaczyła, iż dla Danuty dosłownie nikt nie jest istotny ani ona, ani choćby jej dzieci czy wnuki. Zrozumiała, iż problem nie leży w niej samej.

Od tej pory kontakt z teściową niemal się urwał. Paweł i Agata czasem pomagali jej w sprawach urzędowych czy zakupach, ale Danuta nie brała już udziału w ich życiu. Długo miała żal, ale w końcu odezwała się z okazji Dnia Babci, wrzucając do messengera zdjęcia wszystkich trojga wnuków z podpisem: Wszystkim babciom, dzięki którym wnuki rosną!. Zuza tylko gorzko się uśmiechnęła, ale wieczorem Paweł i Agata nie oszczędzili matki w komentarzach. Zuza czuła, iż to może nieładnie się śmiać, ale nie mogła się powstrzymać.

Idź do oryginalnego materiału