Kiedyś, dawno temu, gdy Warszawa tętniła życiem do późna wieczorem, Irena wyłączyła komputer i zabrała swoje rzeczy, by wyjść z biura. Już miała zamknąć drzwi, gdy jej sekretarka zagadnęła:
Pani Ireno, jakaś młoda kobieta przyszła do pani. Mówi, iż to sprawa prywatna.
Wpuść ją, niech wejdzie.
Do gabinetu weszła niska, kręcona dziewczyna w krótkiej spódnicy i stanowczym krokiem podeszła do biurka.
Dzień dobry. Nazywam się Bożena. Chciałabym zaproponować pani układ.
Dzień dobry, Bożeno. Zaintrygowała mnie pani. Nie znamy się chyba
Ja pani nie znam, ale z pani mężem, Kostkiem, znamy się bardzo dobrze. Proszę.
Położyła na biurku kartkę, którą Irena zaczęła czytać:
Bożena Kowalczyk, ciąża 5-6 tygodni
Co to ma znaczyć? Po co mi to pokazujesz?
Nie ma tu nic do rozumienia. Jestem w ciąży z pani mężem.
Irena zaniemówiła. Tego się nie spodziewała.
Czego pani ode mnie chce? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. jeżeli kocha pani męża
Za co mam płacić?
Robię aborcję i znikam na zawsze z jego życia. On nie wie jeszcze, iż jestem w ciąży przyszłam z tym najpierw do pani. jeżeli odmówi pani, on odejdzie do mnie, bo pani jest bezpłodna. Wiem o wszystkim. Więc co pani powie?
Myśli Ireny plątały się.
Ile żądasz za swoje milczenie?
Tylko sto pięćdziesiąt tysięcy złotych. To dla pani drobnostka, a ma pani spokój na zawsze.
Jakież to wielkoduszne! Dziękuję za tę szansę. Zostaw numer, zastanowię się i odezwę.
Lepiej nie zwlekać, czas nagli Aborcji nie da się w nieskończoność odkładać.
Bożena napisała numer na kartce i wyszła, zostawiając Irenę z masą myśli. Tuż potem sekretarka zagadnęła:
Pani Ireno, już wychodzisz? Sprzątaczka czeka
Irena złożyła kartkę, włożyła ją do torebki i cicho odpowiedziała:
Tak, już wychodzę. Do jutra, Aniu.
Kilka minut później siedziała w swoim volkswagenie na parkingu. Jak to możliwe? Kim jest ta Bożena? Czy rzeczywiście Kostek zrobił takie głupstwo?
W domu po raz kolejny dokładnie obejrzała zaświadczenie lekarskie. Musi to przemyśleć, zaraz Kostek wróci do domu
Kochanie, wróciłem! Co tu tak pięknie pachnie?
Chodź, zaraz się dowiesz
Kostek wszedł do kuchni pocierając ręce. Irena siedziała w fotelu i w milczeniu patrzyła na męża.
Co jest? Dlaczego tak na mnie patrzysz, aż mam ciarki
Kostku, kim jest Bożena Kowalczyk?
Pracuje w jednej z firm, z którymi współpracuję. Dlaczego pytasz?
Bo, jak twierdzi, jest z tobą w ciąży. Proszę, przeczytaj to.
Kostek aż zbladł, gdy zobaczył papier. Przeczytał gwałtownie i drżącym głosem powiedział:
To niemożliwe Nigdy nic mnie z nią nie łączyło. Skąd taki pomysł w ogóle?
Sama się zastanawiam Również powiedziała, iż za sto pięćdziesiąt tysięcy zniknie i usunie ciążę. Inaczej, odejdziesz do niej, bo ja dzieci mieć nie mogę.
Nie rozumiem kompletnie, przecież nic między nami nie było. Przysięgam na swoją starą kaszkietkę! To bzdura.
Tak właśnie pomyślałam. Zresztą czuję ludzi, widzę kiedy kłamią. Chciała łatwo zarobić.
Nie boję się żadnych testów. Mogą mnie sprawdzać do woli, w nic złego się nie wpakowałem. Kochanie, tylko ciebie potrzebuję
W porządku, dobrze wiem. Chodź na kolację.
Następnego dnia Irena zadzwoniła pod zostawiony numer i zaprosiła Bożenę do gabinetu. Ta zjawiła się po pół godzinie.
Bożeno, Kostek nie jest ojcem. Wierzę mu. Nic nie wyłudzisz. Zdecyduj się, co zrobisz.
Dziwna z pani kobieta Pani aż tak mu ufa? Lubi pani patrzeć w lustro? Ma pani już czterdzieści lat, chociaż dobrze się pani trzyma zawsze znajdzie się młodsza i ładniejsza.
Masz coś jeszcze do dodania?
Owszem. Za proponowaną wcześniej sumę, mogę pani sprzedać to dziecko. Zróbcie badania, ojcem na pewno jest Kostek. Jestem tego pewna.
Ale nie było między wami nic? Jak mogłaś zajść w ciążę?
Dobrze, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu był firmowy bankiet. Poznałam tam Kostka. Nasz wspólny znajomy powiedział mi, iż Kostek jest żonaty, jego żona bogata, a dzieci mieć nie może, choćby z pomocą surogatki. Wiadomo, facet chciałby mieć swoje
Szczęśliwy przypadek na zarobek. Próbowałam go uwieść, ale nie zwracał na mnie uwagi, jakbym nie istniała.
Zawsze mężczyźni lecą na mnie, a on był bardzo obojętny. To mnie zabolało.
Moja siostra jest farmaceutką, pomogła mi zdobyć specjalny proszek człowiek po nim nic nie pamięta, chodzi jak we śnie.
Dosypałam go Kostkowi do drinka. Posłusznie poszedł ze mną do domu, nie pamiętał niczego.
Na moje szczęście miałam owulację i zaszłam w ciążę. Kostek o niczym nie wie. Mam choćby nagranie.
Bożena położyła komórkę na biurku i pokazała film z otępiałym, nagim Kostkiem na łóżku.
Dla mnie usunięcie ciąży to nic wielkiego, jestem zdrowa. Ale kocham pieniądze, nie lubię ciężkiej pracy. Wątpię, by pani chciała robić rozgłos wokół tej sprawy ma pani dobrą posadę. Myślałam, iż zgodzi się pani na propozycję. jeżeli nie, urodzę i oddam dziecko za sto pięćdziesiąt tysięcy. Będę chodzić do lekarza, dbać o siebie, obiecuję.
Irena była wstrząśnięta tym, co usłyszała.
Bożeno, powinnaś iść do więzienia, jesteś oszustką!
Cóż, trzeba jakoś sobie radzić. Mam duży dług, muszę się odkuć. Mój sponsor nagle umarł.
Proszę przemyśleć, zadzwonię za trzy dni.
Bożena wyszła, a Irena napiła się wody i poczuła narastający ból głowy. No i w co ona się wpakowała
Wieczorem opowiedziała o wszystkim Kostkowi. On również był zszokowany.
Wykorzystała mnie, czysta podłość Zamierzam ją pozwać!
Wiesz, różne rzeczy się dzieją Poczytałam w internecie, iż w klinice można zrobić test DNA dziecka już po siódmym tygodniu ciąży matki.
Sprawdzimy najpierw, czy to dziecko od ciebie. Zawsze marzyliśmy o własnym dziecku, ale nie było nam dane.
Nie chcieliśmy adoptować a teraz, jeżeli test potwierdzi, dostajemy dziecko od ciebie. Wiem, nie jest to sposób uczciwy, ale może Opatrzność dała nam ostatnią szansę
Chcesz jeszcze pochwalić tę dziewuchę? To wszystko chore, nie damy jej żadnych pieniędzy!
Kostek wyszedł rozłoszczony.
Irena na chwilę przeniosła się myślami w przeszłość
Dziesięć lat wcześniej razem z Kostkiem studiowali na tym samym wydziale. Miłość od pierwszego wejrzenia. Zaręczyli się, wynajęli mieszkanie. Irena gwałtownie zaczęła robić karierę, a wuj pomógł jej otworzyć własną firmę, pomógł finansowo.
Dzięki jej zaradności całkiem gwałtownie spłaciła dług. Kostek otworzył swój sklep, a życie układało się pięknie. Bardzo chcieli dziecka, ale nie wychodziło.
Pewnego wieczoru wracali pieszo z restauracji. Była ciepła, letnia noc. Napadli na nich pijani chuligani jeden z nich zamachnął się nożem na Kostka, Irena osłoniła męża własnym ciałem i dostała cios w brzuch.
Lekarze przez kilka dni walczyli o jej życie. Tu życie uratowali, ale musieli usunąć macicę i jajniki. Irena nigdy nie będzie matką Bardzo to przeżyła.
Kostek oddałby wszystko, by cofnąć czas. Wspierał ją jak mógł, za co była mu wdzięczna.
Irena starała się jakoś z tym pogodzić. Zaczęła częściej zachodzić do kościoła, palić świece i modlić się za zdrowie bliskich. Często dawała jałmużnę. Pewnego razu podała kilka monet staruszce siedzącej przy wejściu.
Dziękuję, widzę, iż masz ból w sercu, nie smuć się, moje dziecko powiedziała starsza kobieta.
Tak, babciu, wszystko w porządku, tylko dzieci nigdy mieć nie będę
Zrozumiem Sama nie miałam, ale pojawi się u was dziecko. I to w bardzo niezwykły sposób
Irena wzruszyła ramionami i poszła dalej, nie przywiązując do tych słów znaczenia.
Życie potoczyło się swoim torem. Skupiła się na pracy, związek z Kostkiem z każdym rokiem stawał się mocniejszy. Aż pewnego dnia zjawiła się Bożena
Po kilku tygodniach zrobili test DNA po dziewiątym tygodniu ciąży. Wynik był jednoznaczny: ojcem jest Kostek.
A więc jednak nie kłamałam! Zapłacicie za dziecko? szydziła Bożena.
Powiem tak: za tę sumę można znaleźć surogatkę, a i to legalnie i taniej. I choćby o tym nie myśleliśmy. Ale skoro już sprawa zaszła tak daleko dostaniesz siedemdziesiąt pięć tysięcy złotych, nie grosza więcej. I uregulujemy wszystko prawnie.
Miało być sto pięćdziesiąt! Co to za targowanie?!
To my decydujemy. Nie chcesz nie dostaniesz nic. Dziękuj, iż nie poszłaś za kratki.
***
Kostek, wszystko załatwione. Będziemy mieli dziecko.
Po co nam to, Irenko Jeszcze jej płacić
Może to po prostu znak, który trzeba zaakceptować
Bożena chodziła do lekarza, dbała o siebie, wszystko przebiegało zgodnie z zaleceniami. Po dziewięciu miesiącach urodził się zdrowy chłopiec. Bożena podpisała zrzeczenie się praw rodzicielskich i Irena wraz z Kostkiem zabrali małego do domu. Całą sprawę sfinalizowano u notariusza. Bożena, po odebraniu pieniędzy, zniknęła z ich życia. Znajomym powiedzieli, iż dziecko urodziła matka zastępcza.
Dziękuję, iż urodziłaś dziecko dla mojego męża powiedziała do Bożeny na pożegnanie Irena.
A chłopiec, Olgierd, zamieszkał z Ireną i Kostkiem.
Kostek, zobacz jak jest do ciebie podobny
Myślisz? Ja się na dzieciach niezbyt znam Ale rzeczywiście, przystojniak, jak ja
Pamiętasz tę staruszkę pod kościołem? Przewidziała to Nasze dziecko trafiło do nas w bardzo dziwnych okolicznościach
Oglądali zachwyceni syna. Przyszłość była niepewna, ale czuli szczęście tu i teraz.
Bo wszechświat czasem spełnia prośby w osobliwy sposób
***
Kilka miesięcy później, w wieczornych Wiadomościach, Irena usłyszała, iż w jednym z mieszkań na Pradze znaleziono martwą Bożenę. Okoliczności jej śmierci badała policja. Przegrała grę, w którą sama wdała się ze światemIrena długo patrzyła na ekran, trzymając w ramionach Olgierda, który właśnie zasnął. Przez chwilę czuła chłód i pustkę, ale gdy Kostek objął ją ramieniem, zrozumiała, iż świat, choć pełen błędów i cieni, potrafi ofiarować drugą szansę. Nie szukała już odpowiedzi na pytania, których los pozostawił bez rozstrzygnięcia.
Podniosła kieliszek wina na cześć nowego życia i spojrzała na synka, a potem w oczy męża. Za oknem Warszawa nocą mieniła się setkami świateł tak jak setki ludzkich historii splatają się ze sobą, przecinają, czasem poranią, a jednak niosą coś dobrego.
Dziękuję szepnęła cicho za wszystko.
Może nie zawsze dostajemy to, czego pragniemy. Czasem to, co nas spotyka, przychodzi w zupełnie nieoczekiwany sposób. I jeżeli potrafimy odnaleźć miłość i pokój właśnie wtedy cała reszta przestaje mieć znaczenie.
Irena ucałowała synka w czoło, wiedząc, iż ten kruchy cud jest największym darem. Gdzieś w głębi serca poczuła wdzięczność i za stratę, i za nadzieję, bo tylko łącząc ciemność z blaskiem, można odnaleźć pełnię szczęścia.






