Szczęście za trzy miliony: Gdy nieznajoma zjawiła się w biurze u pani prezes, żądając pieniędzy za ciążę z jej mężem, a życie małżeństwa Stanisławy i Konstantego zawisło na włosku – niezwykła propozycja, dramatyczny szantaż i zaskakujący finał w polskich realiach

newskey24.com 1 dzień temu

Zamknąłem laptopa i zacząłem zbierać się do wyjścia z biura, kiedy podeszła do mnie sekretarka.

Panie Andrzeju, przyszła do pana jakaś młoda kobieta. Mówi, iż w bardzo ważnej, prywatnej sprawie.

Niech wejdzie, proszę.

Do gabinetu weszła niska, kręcona blondynka w krótkiej spódnicy.

Dzień dobry. Nazywam się Jolanta. Mam dla pana propozycję.

Witam panią, Jolanto. interesujący jestem, o co chodzi, bo chyba się nie znamy

Nie z pana strony. Ale z pańskim mężem, Konradem, znamy się bardzo dobrze. Właśnie

Podeszła bliżej do biurka i położyła na nim kartkę. Wziąłem ją i zacząłem czytać.

„Jolanta Drzewiecka, ciąża 5-6 tygodni”

Co to niby ma być? O co tu chodzi? Po co mi ta informacja?

To proste. Jestem w ciąży z pana mężem.

Spojrzałem na nią ze zdziwieniem. Co to za nowina?

Czego pani ode mnie chce? Gratulacji?

Nie, pieniędzy. Oczywiście, o ile panu zależy na mężu

Ale za co konkretnie? Za co mam płacić?

Robię aborcję i znikam całkowicie z życia waszej rodziny. On jeszcze o niczym nie wie, pierwsza informuję pana. jeżeli odmówi pan, Konrad odejdzie do mnie bo pan, jako wiadomo, dzieci mieć nie może. Wszystko o was wiem. I co pan na to?

Byłem kompletnie skołowany; w głowie miałem zamęt.

Ile sobie pani życzy za tę tajemnicę?

Tylko czterysta tysięcy złotych. Dla pana to grosze. W zamian mąż zostaje przy panu, razem dożyjecie starości

Niezwykle wspaniałomyślnie z pani strony! Proszę zostawić numer telefonu, pomyślę i się odezwę.

Niech pan nie zwleka, czas goni. Muszę się spieszyć z decyzją

Jolanta gwałtownie zapisała numer na karteczce i powoli wyszła.

Panie Andrzeju, wychodzi pan już? Serwis sprzątający na pana czeka

Złożyłem kartkę na pół i schowałem do aktówki.

Tak, wychodzę. Do jutra, Magdo!

Wyszedłem z biura i wsiadłem do samochodu, będąc ciągle w szoku. Kim jest ta Jolanta? Czy naprawdę Konrad spodziewa się z nią dziecka?

W domu dokładnie jeszcze raz przejrzałem kartkę i pomyślałem, co robić. Zaraz miał przyjść Konrad

Kochanie, wróciłem! Ale pięknie pachnie w całym domu.

Wejdź do kuchni, to się dowiesz

Konrad wtarł dłonie i wszedł do kuchni. Usiadłem w fotelu, założyłem nogę na nogę i spojrzałem mu głęboko w oczy.

O co chodzi, Andrzej? Dlaczego tak dziwnie na mnie patrzysz?

Konrad, kim jest Jolanta Drzewiecka?

To znajoma z firmy partnerskiej. Dlaczego pytasz?

Bo podobno spodziewa się, z twojego powodu, dziecka. Proszę, przeczytaj sam

Konrad zaskoczony wziął kartkę, przeczytał szybko.

To niemożliwe Nic mnie z nią nie łączyło. O co tu chodzi?

Ponoć żąda ode mnie czterystu tysięcy złotych za to, by zrobić aborcję i zniknąć z naszego życia. Inaczej grozi, iż odejdziesz do niej.

To jakiś absurd! Nic nie rozumiem Przysięgam na moją kolekcję biletów sportowych, iż nic o tym nie wiem! Bzdury!

Właśnie, ja też mam wrażenie, iż ta dziewczyna kłamie. Chce wyłudzić pieniądze.

Jestem gotów na wszelkie badania. Nie muszę się bać. Poza tobą, kochanie, nikt mi nie jest potrzebny

Rozumiem cię dobrze. Zjedzmy kolację.

Następnego dnia zadzwoniłem pod numer, który zostawiła Jolanta, i zaprosiłem ją do gabinetu. Po pół godzinie była już na miejscu.

Jolanto, Konrad nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Próba szybkiego zarobku się nie udała. Możesz robić z tym, co chcesz.

Dziwny z pana człowiek Tak bezgranicznie mu pan ufa? Tyle lat, a życia pan nie zna? Ma pan już czterdzieści lat. Zawsze znajdą się piękniejsze, młodsze

Chce pani jeszcze coś dodać?

Owszem. Mogę zaproponować panu kupno tego dziecka. Można zrobić wszelkie badania, dziecko jest Konrada. Jestem tego pewna.

Twierdzisz, iż nie spałaś z nim, a dziecko jednak jest jego?

Powiem prawdę. Miesiąc temu była firmowa impreza. Poznałam Konrada. Kolega wspomniał, iż jest żonaty z bogatym facetem, a dzieci nie mogą mieć, choćby przez surogatkę. To był idealny kandydat. Próbowałam go uwieść zero reakcji. Co mnie bardzo zabolało, bo zawsze mężczyźni na mnie lecą

Młoda jeszcze jestem, figurę mam ponętną. Pomyślałam zrobię to inaczej. Siostra pracuje w aptece, dała mi specjalny proszek na chwilę odbiera pamięć. Dodałam mu do drinka, potem zabrałam do siebie. Był spokojny, nie wiedział, co się dzieje, posłuszny. Miałam wtedy dni płodne. Udało się, jestem w ciąży. Konrad nic nie pamięta, mam choćby film

Jolanta położyła przede mną telefon, puściła nagranie. Konrad, bez ubrania, blady, bez świadomości, leżał nieruchomo na łóżku.

Zrobić aborcję nie problem, mam zdrowie. Ale za pieniądze zrobię wszystko. Mam długi. Wiem, iż na policję nie pójdziecie, bo macie poważne stanowisko. Proponuję: trzymajcie dziecko, zapłacicie mi czterysta tysięcy złotych, a ja znikam. Wszystko legalnie, jak należy.

Byłem w szoku. Jak to możliwe?

Jolanto, nie znajduję słów. To kryminał, jesteś oszustką!

Każdy radzi sobie, jak może. Długi mam ogromne, a bogaty „sponsor” zmarł. Sięgnęłam po ostatnią szansę. Proszę się zastanowić. Za trzy dni sama zadzwonię.

Wyszła. Napiłem się wody z karafki. Rozbolała mnie głowa. Co za historia…

Wieczorem opowiedziałem wszystko Konradowi. Jego zmroziło.

Wykorzystała mnie Pójdzie siedzieć.

Pomyślmy racjonalnie, Konrad. Wyczytałem, iż po siódmym tygodniu ciąży można zrobić test DNA z krwi matki. Zbadajmy, czy to rzeczywiście twoje dziecko. Przecież obaj przez lata marzyliśmy o synu czy córce.

Dom dziecka to dla nas nie była opcja. Ale jeżeli test potwierdzi, mielibyśmy prawdziwe dziecko, twoje. Choć przyszło na świat nie za sprawiedliwie, to może los daje nam szansę?

Proszę cię Nie chwal jeszcze tej dziewuchy! Nie chcę płacić za takie coś! Niech sobie robi aborcję.

Konrad w złości wyszedł z pokoju.

W myślach wróciłem dziesięć lat wstecz

Razem studiowaliśmy na wydziale. Miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub, wynajem małego mieszkania. Po studiach rozpocząłem intensywnie karierę, wujek pomógł z otwarciem własnej firmy. Odpłaciłem z nawiązką. Konrad otworzył swój sklep, ja prowadziłem firmę. Było dobrze. Bardzo chcieliśmy dziecka, ale bez skutku.

Pewnej nocy wracaliśmy z restauracji pieszo. Było ciepło, chciało się pospacerować. Zaatakowała nas grupa pijanych chuliganów. Jeden rzucił się z nożem na Konrada. W obronie własnej osłoniłem go ciałem i dostałem cios w brzuch. Walczyli lekarze o moje życie, udało się, ale pozbawili mnie możliwości posiadania dzieci. Przeszedłem okrutną drogę do pogodzenia się z losem.

Konrad był wsparciem. Czuł się winny. Uważał, iż to on powinien być ofiarą ataku.

Często chodziłem do kościoła. Paliłem świeczki, modliłem się za zdrowie bliskich. Dawałem na tacę. Pewnego dnia staruszka przy kościele podziękowała mi cicho:

Widzisz, martwi cię coś bardzo Nie smuć się, dziecko. Los cię wysłucha. Będziecie mieli dziecko, w niezwykły sposób.

Westchnąłem, poszedłem dalej, nie wierząc zbytnio.

Czas leczy. Życie z Konradem było coraz mocniejsze, aż tu nagle… taka sprawa.

Namówiłem Konrada na badanie DNA po dziewiątym tygodniu ciąży Jolanty. Wyniki były jednoznaczne Konrad to ojciec.

A jednak dobrze mówiłam! Zapłacicie za dziecko? spytała Jolanta uśmiechając się pogardliwie.

Posłuchaj, Jolanto. Każda surogatka weźmie mniej niż ty żądasz. I nie mamy w zwyczaju korzystać z takich metod. Ale skoro sytuacja się stała damy za to półtora raza mniej, czyli dwieście tysięcy złotych.

Jakim prawem się targujemy?

Teraz my decydujemy. Możesz się nie zgadzać nie zarobisz ani złotówki i jeszcze wtrącimy cię do więzienia za szantaż. I tyle!

***

Konrad, dogadałem się z nią. Będziemy mieli dziecko.

Andrzej, czy to potrzebne Jeszcze trzeba jej płacić

Wiesz, los nieraz daje prezenty w dziwny sposób. Może tak właśnie miało być?

Jolanta przez całą ciążę odwiedzała lekarzy, wykonywała niezbędne badania. Urodziła zdrowego chłopca w terminie. Po wszystkim zrzekła się praw rodzicielskich. Konrad, jako ojciec, przejął opiekę. Formalności dopełniliśmy. Jolanta z pieniędzmi zniknęła z naszego życia. Znajomym powiedzieliśmy, iż urodziła nam surogatka.

Dziękuję, iż urodziłaś moje dziecko powiedziałem Jolancie na pożegnanie.

Chłopiec, Michaś, już na dobre zamieszkał z nami.

Konrad, zobacz, jak bardzo jest do ciebie podobny

Myślisz? Nie rozumiem się na małych dzieciach Ale, fakt, byłem też ślicznym bobasem, jak Michaś

Pamiętasz tę staruszkę sprzed kościoła? Przewidziała, iż w cudowny sposób będziemy mieli dziecko

Nie wiedzieliśmy, co nas czeka, ale byliśmy w tej chwili szczęśliwi.

Często los realizuje nasze marzenia zupełnie inaczej, niż zakładamy

***

Kilka miesięcy później w wiadomościach usłyszałem, iż Jolantę znaleziono martwą w jej mieszkaniu. Okoliczności wyjaśniali policjanci. Dopadła ją w końcu sprawiedliwość losu…

Dziś wiem jedno: nieważne, jak przewrotnie potoczy się życie. Najważniejsze to kochać, wybaczać i przyjmować to, co nam daje, a swoje stare rany przekuwać w dobro dla innych.

Idź do oryginalnego materiału