Sześć dni bez lekcji. Matka: "Jestem sfrustrowana, bo znów muszę brać urlop"

gazeta.pl 3 godzin temu
- Teoretycznie szkoła zapewnia opiekę w świetlicy, ale Maja nie chce chodzić, bo jej koleżanki zostają z rodzicami, albo dziadkami w domu. Jeszcze nigdy nie była i nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić - wyznaje nasza czytelniczka, która musi zająć się dzieckiem w świątecznym okresie.Święta wielkanocne wielu osobom kojarzą się z rodzinną atmosferą i chwilą oddechu, ale dla rodziców uczniów to często czas logistycznych wyzwań. Choć święta wielkanocne wypadają w niedzielę i poniedziałek, to w praktyce przerwa od zajęć jest znacznie dłuższa.
REKLAMA




W wielu szkołach uczniowie nie mają lekcji już w czwartek i piątek, a czasem także we wtorek po świętach. W efekcie robi się z tego choćby kilka dni wolnego. Nie ukrywajmy, dla dzieci to powód do radości, ale dla rodziców niekoniecznie. "Sześć dni wolnego i co ja mam zrobić?"- Sprawdziłam wczoraj w dzienniku elektronicznym, iż moja córka ma wolny czwartek i piątek przed świętami, a także wtorek tuż po nich. Jakby nie liczyć, sześć dni wolnego - opowiada w rozmowie z edziecko pani Marta z Warszawy. Dodaje, iż córka ma 8 lat i nie zostaje sama w domu. Teoretycznie szkoła zapewnia opiekę w świetlicy, ale Maja nie chce chodzić, bo jej koleżanki zostają z rodzicami, albo dziadkami w domu. Jeszcze nigdy nie była i nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić- podsumowała.Kobieta dodała, iż niestety nie może liczyć na pomoc ani swoich rodziców, ani teściów, bo ci nie dość, iż mieszkają daleko, to też jeszcze sami pracują. - Córka ma sześć dni wolnego i co ja mam zrobić? Muszę skorzystać z urlopu i nie ukrywam, iż mnie to frustruje. Tak się z mężem dzielimy, iż ja biorę wolne w okresie wielkanocnym, a mąż w czasie Świąt Bożego Narodzenia - wyznaje. Dodaje, iż zna też innych rodziców, którzy postępują w ten sam sposób, bo nie mają innego wyjścia.


Świetlica nie zawsze jest rozwiązaniemChoć szkoły oferują opiekę świetlicową, nie każde dziecko chce z niej korzystać. Często decydują o tym bardzo prozaiczne powody, jak choćby brak kolegów czy ciekawych zajęć organizowanych w wolnym czasie.Syn był raz na takich dyżurach i wyszedł bardzo zniesmaczony. Panie były, owszem, ale nie zapewniły dzieciom żadnych atrakcji, konkursów, gier. Pilnowały uczniów, a ci mogli robić, co chcieli. Pierwszą godzinę w coś tam się bawili, potem porysowali, a resztę czasu się nudzili i czekali na przyjście rodziców- podsumowała pani Marzena z małej miejscowości pod Tarnobrzegiem. Nie brakuje jednak rodziców, dla których świetlica jest realnym wsparciem. Jak wyznaje nasza kolejna czytelniczka: "Wiem, iż wiele dzieci nie lubi świetlicy, ale moje córki nie mają z tym problemu. Może też dlatego, iż to bliźniaczki, chodzą do jednej klasy i w świetlicy mają siebie. Dużo rodziców kombinuje z wolnym, zawozi dzieci do dziadków, a ja zawsze w tym okresie świątecznym zapisuję je na dyżury organizowane w szkole i mam problem z głowy". Teoretycznie opieka jest. W praktyce bywa różnieZgodnie z przepisami szkoły powinny zapewnić opiekę uczniom w dni wolne od zajęć dydaktycznych. W praktyce jednak wiele zależy od konkretnej placówki.


Pani Krystyna, mieszkanka małej wioski, dzieli się z redakcją swoimi doświadczeniami. - Moja córka chodzi do małej, wiejskiej szkoły i tam nigdy nie było żadnej opieki dla dzieci. jeżeli przed czy po świętach szkoła jest zamknięta, rodzice są zdani sami na siebie. Dobrze, iż tam każdy każdego zna i rodzina mieszka blisko, to zawsze można do kogoś dziecko podrzucić.W mniejszych miejscowościach często działa sąsiedzka pomoc, ale nie zmienia to faktu, iż odpowiedzialność za opiekę nad dziećmi spada głównie na rodziców.Co dzieci sądzą o świetlicy? Wyniki ankietyJakiś czas temu zapytaliśmy naszych czytelników, czy ich dzieci chętnie chodzą na świetlicę. Najwięcej osób, bo niemal 38 proc., przyznało, iż ich dzieci chętnie z niej korzystają. Kolejne 28 proc. wskazało, iż wszystko zależy od dnia i sytuacji. Niecałe 20 proc. rodziców przyznało, iż dzieci zdecydowanie nie lubią świetlicy, a 16 proc. odpowiedziało, iż dzieci chodzą bez większego entuzjazmu, ale też bez narzekania.A jak to wygląda u Ciebie? Masz ochotę podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub opisać historię? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału