Szkoła daje zniżkę za zdjęcia twojego dziecka. "To robienie sobie marketingu na prywatności dzieci"

mamadu.pl 2 godzin temu
3500 zł rocznie mniej za czesne w zamian za zgodę na publikację wizerunku dziecka – taka oferta jednej ze szkół wywołała gorącą dyskusję. Dla jednych to dobrowolna decyzja rodziców, dla innych niepokojący sygnał świadczący o tym, iż prywatność dzieci zaczyna mieć swoją cenę.


Jedna z niepublicznych szkół w Polsce wprowadziła do cennika coś, co wywołało niemałe poruszenie w sieci: rodzice mogą zapłacić za czesne o 10% mniej, jeżeli zgodzą się na publikację wizerunku swojego dziecka w materiałach promocyjnych placówki. W liczbach — zamiast 35 tys. zł rocznie zapłacą 31,5 tys. zł. Sprawę nagłośnił Niebezpiecznik.pl, później podchwyciły ją Wirtualne Media.

Zniżka za wizerunek dziecka — jak to działa w praktyce


Szkoła zapewnia, iż działa zgodnie z prawem, iż zgoda jest dobrowolna, a zniżka to jedynie wyraz wdzięczności za wsparcie społeczności. Brzmi niewinnie — ale właśnie ta „dobrowolność" jest tutaj największym problemem.

Eksperci zwracają uwagę na prostą zależność: jeżeli za zgodą idzie konkretna korzyść finansowa, trudno mówić o swobodnej decyzji. Aleksandra Rodzewicz z Instytutu Badań Edukacyjnych nazywa to wprost — zachęcaniem do sprzedaży danych dziecka. Dodaje, iż szkoły powinny uczyć dzieci ochrony prywatności w sieci, a nie iść w zupełnie odwrotnym kierunku.

Warto pamiętać, iż ten model nie pojawia się w próżni. W Polsce stale rośnie liczba uczniów w placówkach niepublicznych — klasa średnia bez wstydu stawia na prywatną edukację, a presja marketingowa, z jaką mierzą się takie szkoły w walce o uczniów, jest znacznie większa niż w sektorze publicznym. Wizerunek zadowolonych uczniów to jeden z kluczowych elementów tej rywalizacji.

Czy zgoda motywowana finansowo jest ważna w świetle RODO?


Pojawiają się wątpliwości prawne: zgoda motywowana finansowo może w świetle RODO zostać uznana za nieważną. RODO wymaga, by zgoda była dobrowolna, a trudno mówić o dobrowolności, gdy odmowa jej udzielenia przekłada się na realne obciążenie finansowe.

Zdjęcia dzieci zalewają profile przedszkoli na Facebooku — w tej sprawie wypowiedziała się już Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, która podkreśliła wprost: „Dziecko nie jest narzędziem promocji instytucji, a jego wizerunek — choćby za zgodą rodziców — nie powinien być wykorzystywany w sposób komercyjny bez pogłębionej refleksji nad konsekwencjami". Choć Rzeczniczka odnosiła się do innej sprawy, zasada jest ta sama: zgoda na publikację wizerunku musi być precyzyjna i świadoma, a nie wymuszona ekonomicznie.

Stanowisko MEN: reaguje, ale nie interweniuje


MEN zabrało głos, przypominając o wymogach świadomej zgody — choć resort przyznał, iż nie ma uprawnień, by interweniować w konkretnych przypadkach. Podobną ostrożność resort wykazał też w niedawno nagłośnionej sprawie, kiedy MEN reagował na publikowanie zdjęć dzieci przez placówki edukacyjne — zapowiedział większą kontrolę kuratoryjną, ale nie zdecydował się na odgórny zakaz.

Jedno zdjęcie dziecka mówi więcej, niż nam się wydaje


Do tego dochodzi kwestia, o której łatwo zapomnieć w kontekście finansów: każde zdjęcie dziecka opublikowane w internecie niesie ryzyko. Może być użyte do cyberprzemocy, ujawniać lokalizację, szkołę, codzienne nawyki. Co ważne, problem nie jest wyłącznie hipotetyczny — publikujesz zdjęcie dziecka to jak wrzucić jego PESEL do sieci: twarze dzieci z Instagrama trafiały już do reklam, podróbek tożsamości, a w dobie AI mogą posłużyć do tworzenia deepfake'ów.

Szerszy kontekst prawny jest równie niepokojący. Rząd ogranicza sharenting nowymi przepisami w ramach ustawy Lex Kamilek, które mają ograniczyć swobodę publikowania wizerunku dzieci choćby przez samych rodziców. Tymczasem szkoła oferuje finansową zachętę do dokładnie odwrotnego działania — i robi to legalnie.

To zestawienie daje do myślenia: państwo przykręca śrubę rodzicom, którzy wrzucają zdjęcia dzieci na własne profile, podczas gdy prywatna instytucja edukacyjna może bez przeszkód wbudować taki mechanizm w cennik.

Źródło: wirtualnemedia.pl, niebezpiecznik.pl


Idź do oryginalnego materiału