Szkolne konkursy i obawy rodziców. "Biedne dzieci, takich mamuś jest dużo"

gazeta.pl 2 godzin temu
Zdarza się, iż rodzice przez swoje ambicje i oczekiwania podcinają dzieciom skrzydła, co dla wielu jest niezrozumiałe. "Poważnie? Jakaś mama chce zniechęcić córkę do wzięcia udziału w konkursie, bo uważa, iż jak dziecku nie pójdzie dobrze, to będzie wstyd?" - pyta z niedowierzaniem nasza czytelniczka.Kilka dni temu poruszaliśmy temat szkolnych konkursów, a dokładniej sytuacji, w której matka nie chce zapisać na nie dziecka, bo obawia się wstydu. Jak w rozmowie z eDziecko mówiła pani Karolina (imię bohaterki zostało zmienione): Nie mogę do tego dopuścić, bo to będzie wstyd na całą klasę, ona przecież zajmie ostatnie miejsce. Zaraz dzieci rodzicom powiedzą i wszyscy będą się na mnie patrzeć z politowaniem.
REKLAMA






Zobacz wideo

Dzieci konsultują się ze sztuczną inteligencją. "W szkole powinny być rozmowy"



Takie poglądy wywołały ogromne poruszenie wśród czytelników. Po publikacji tekstu odezwała się do nas pani Kasia (imię zostało zmienione), która otwarcie przyznaje, iż nie potrafi zrozumieć reprezentowanego przez matkę podejścia do wychowania. Jej zdaniem udział w konkursie, choćby zakończony porażką, nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie - może być dla dziecka cenną lekcją."Nie idź na pedagogikę, bo to wstyd""Poważnie? Jakaś mama chce zniechęcić córkę do wzięcia udziału w konkursie, bo uważa, iż jak dziecku nie pójdzie dobrze, to będzie wstyd? Matko jedyna, zajmie to ostatnie miejsce i albo dziecko samo zobaczy iż to nie dla niego, albo właśnie weźmie się do pracy, żeby jeszcze im wszystkim pokazać. A co będzie później - np. ze studiami? Nie idź na pedagogikę, bo to wstyd, lepiej idź na medycynę. Nie ważne, iż dziecko w ogóle nie jest tym zainteresowane" - czytamy we wstępie listu. W dalszej części swojej wiadomości czytelniczka zwraca uwagę, iż takie myślenie może prowadzić do coraz większej kontroli nad życiem dziecka i narzucania mu wyborów, które mają kilka wspólnego z jego potrzebami czy marzeniami."To prosta droga do podcinania skrzydeł"Zdaniem naszej rozmówczyni lęk przed oceną społeczną bardzo często zaczyna się od drobnych decyzji, takich jak udział w konkursie, a z czasem przenosi się na kolejne obszary życia młodego człowieka. W nadesłanej wiadomości pani Kasia wspomina o relacjach i pierwszych młodzieńczych związkach.


Poważnie chodzisz z tym Tomkiem spod siódemki? To wstyd, jego rodzice to księgowi, lepiej spotykaj się z Tymkiem, jego rodzice to adwokaci. To nie jest wstyd. Jeszcze niech mówi dziecku, jak ma się nie ubierać, bo jej będzie wstyd i już full service. Biedne dzieci, mówię w liczbie mnogiej, bo takich mamuś jest dużo. Osobiście wspieram moje dzieci i będę to robić dalej- pisze kobieta. Ważniejsza opinia otoczenia czy potrzeby dziecka?Podobne odczucia ma pani Marta, która również nie rozumie, dlaczego w takiej sytuacji opinia innych ludzi miałaby być ważniejsza niż ambicje i plany dziecka. Jej zdaniem każdy ma prawo do popełniania błędów, a porażki są naturalną częścią życia - zarówno dzieci, jak i dorosłych.- Będą gadać, to będą. Co to za różnica? Matka powinna dmuchać dziecku w skrzydła, a nie je podcinać. A co jeżeli ta matka chciałaby zmienić pracę czy zapisać się na aerobik, a ktoś by ją powstrzymywał, bo może jej się nie uda, albo coś pójdzie nie tak i będzie wstyd. Trzeba iść do przodu a nie stać w miejscu - wyznaje. Jak widać temat szkolnych konkursów jest jedynie punktem wyjścia do znacznie szerszej dyskusji o wychowaniu, presji społecznej i roli rodziców w życiu dzieci. A Ty co o tym sądzisz? Masz ochotę dodać coś od siebie lub podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału