Szkolne wycieczki to koszmar nauczycieli. "Uczniowie zachowują się inaczej, wraca to do mnie w snach"

gazeta.pl 2 godzin temu
Szkolne wyjazdy, które dla dzieci są czasem świetnej zabawy, dla nauczycieli mogą być prawdziwym koszmarem. "Uczniowie zachowują się inaczej, wraca to do mnie w snach" - przyznaje jedna z emerytowanych nauczycielek.W jednym z ostatnich tekstów poruszyliśmy temat zimowisk, które dobiegają końca i kolonii, na które już można się zapisywać. Jednak jak można wywnioskować z opowiedzianych nam historii, nie wszyscy rodzice podchodzą do tematu spokojnie.
REKLAMA






Zobacz wideo

Rosati tak wychowuje córkę. Stawia na kontrolę w tym zakresie



Często martwią się o to, jak ich dziecko sobie poradzi w nowym towarzystwie, czy odnajdzie się w grupie i czy nie poczuje się samotne. Niektórzy z czytelników wracają też myślami do własnych dziecięcych doświadczeń i wspominają, iż takie wyjazdy nie zawsze były beztroskie.Zielone noceMagda, mama 9-letniego Karola, podzieliła się swoimi doświadczeniami z redakcją eDziecko.Pamiętam, iż na koloniach często były tzw. zielone noce. Starsze dzieci robiły młodszym psikusy i dokuczały do późna. Zdarzało się, iż zabierano nam rzeczy, a my nie mogliśmy o tym powiedzieć wychowawcom, bo baliśmy się konsekwencji, albo ci bagatelizowali nasz lęk. Czułam się wtedy bardzo samotna i bezradna- wyznała kobieta.Z kolei pani Ola, mama 8-latka wciąż bije się z myślami i nie wie, czy już w tym roku zapisać syna na kolonie. - Chciałabym, by się bardziej usamodzielnił, odczepił trochę od tej mojej spódnicy. Te kolonie byłyby takim trochę przecięciem pępowiny. Boję się tego, jak sobie poradzi i na jakich opiekunów trafi. Bo wiadomo, od ich podejścia i zaangażowania wiele zależy - podkreśla czytelniczka.


"Prześladuje mnie to w snach"Często przytaczamy historie rodziców, jednak tym razem opowiemy też o tym, jakie spostrzeżenia ma emerytowana nauczycielka.Jestem już ponad 20 lat na emeryturze, a niektóre sytuacje z życia szkoły prześladują mnie w snach. Zwłaszcza wycieczki. Kto nie był opiekunem na wycieczce szkolnej, nie powinien się wypowiadać. Dziecko w tłumie, czyli w zespole klasowym, zachowuje się inaczej niż w domu czy w środowisku rodzinnym- pisze kobieta. Dodaje także: Młodzież uważa, iż na wycieczce pierwsza noc jest "zielona" i ostatnia też. Czyli nauczyciele nie śpią wcale, bo młodzież może rozrabiać! Może ktoś zachorować, a choćby popaść w konflikt z kimś z innej wycieczki, itp."Dopiero teraz panią rozumiem""Moi byli uczniowie, już jako absolwenci z dużym stażem zawodowym, zaprosili mnie na spotkanie. Wówczas jeden z nich, mówiąc o tym, co robi, powiedział: jestem sztygarem na kopalni, mam pod sobą 30 osób. Dopiero teraz panią rozumiem, jakie kłopoty miała pani z nami, zwłaszcza na wycieczce do Warszawy! Jaka to odpowiedzialność" - opowiada nauczycielka.


A Ty jak postrzegasz wycieczki szkolne? Twoim zdaniem nauczyciele naprawdę mają na nich aż tak ciężko? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału