Janek Majchrzycki, Jędrzej Rybczyński, Wojciech Medenecki i Jakub Hudziak to studenci UAM, którzy postanowili połączyć świat sztucznej inteligencji z jednym z najbardziej charakterystycznych elementów poznańskiej tożsamości. Ich projekt, początkowo realizowany w ramach studiów magisterskich, wykroczył daleko poza uczelniane mury. Na początku października został udostępniony na oficjalnej stronie Miasta Poznania.
Pomysł narodził się z obserwacji, iż gwara poznańska jest coraz rzadziej używana, szczególnie przez młodsze pokolenia. Studenci zaczęli zastanawiać się, czy współczesna technologia może pomóc zachować nie tylko gwarowe słownictwo, ale również możliwość swobodnej rozmowy w lokalnym języku.
– Pomysł wziął się z refleksji, iż gwara umiera, iż z pokolenia na pokolenie coraz mniej osób zna i używa gwary – wyjaśniali goście programu.
Twórcy zwrócili także uwagę na szerszy problem zanikania języków i dialektów na świecie. Postanowili sprawdzić, czy sztuczna inteligencja może stać się narzędziem służącym ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Prace nad projektem trwały około półtora roku. Studenci korzystali między innymi ze „Słownika gwary poznańskiej”, prowadzili eksperymenty technologiczne i konsultowali rozwiązania z ekspertami. W przedsięwzięcie zaangażowały się badaczki gwary z UAM, prof. Anna Piotrowicz-Kręc i prof. Małgorzata Witaszek-Samborska. Projekt konsultowano także z Juliuszem Kublem, znanym popularyzatorem gwary poznańskiej. Istotna była również kooperacja z Miastem Poznań i jego partnerami.
Efektem tych działań jest wirtualny rozmówca o imieniu Eda z Cegloża, z którym można zwyczajnie poblubrać, czyli porozmawiać po poznańsku.
Co ważne, aplikacja została przygotowana nie tylko dla osób znających gwarę. Korzystać z niej mogą również mieszkańcy, którzy dopiero chcą poznać znaczenie lokalnych wyrażeń, a także turyści zainteresowani kulturą regionu.
Podczas rozmowy z Edą charakterystyczne słowa gwarowe są wyróżniane. Wystarczy kliknąć wybrane wyrażenie, aby zobaczyć jego znaczenie. Dzięki temu korzystanie z aplikacji staje się jednocześnie formą nauki, bez konieczności sięgania do tradycyjnego słownika.
Z wirtualnym Poznaniakiem można rozmawiać na wiele tematów, choć twórcy zaznaczają, iż nie jest to narzędzie przeznaczone do uzyskiwania bieżących informacji czy załatwiania spraw urzędowych. Eda nie zastąpi miejskiego punktu informacyjnego, nie zna aktualnych wyników meczów ani prognozy pogody na następny dzień. Jego głównym zadaniem jest prowadzenie rozmowy i popularyzowanie gwary.
Co ciekawe, Eda nie był jedyną postacią wymyśloną podczas prac nad projektem. Studenci początkowo stworzyli trzech wirtualnych bohaterów: Henię z Wildy, Pelę z Łazarza i Binię z Jeżyc. Każda z postaci mogła otrzymać własny charakter i nieco odmienny sposób wypowiadania się. Ostatecznie do pilotażowego wdrożenia na miejskiej stronie wybrano Edę z Cegloża.
Technologia opracowana przez studentów daje jednak znacznie większe możliwości niż samo prowadzenie rozmów gwarowych.
Jednym z pomysłów na jej dalsze wykorzystanie jest dosłowne „ożywianie” poznańskich pomników, rzeźb i innych elementów przestrzeni miejskiej. Twórcy chcieliby rozpocząć od pomnika Starego Marycha, jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli poznańskiej gwary.
W przyszłości przy pomnikach mogłyby pojawić się kody QR. Po ich zeskanowaniu mieszkańcy i turyści uzyskiwaliby możliwość rozmowy z wirtualną postacią reprezentującą dany obiekt. Pomnik mógłby sam opowiedzieć o swojej historii, wyjaśnić, kogo przedstawia i dlaczego znalazł się w określonym miejscu.
Podobne rozwiązanie mogłoby zostać wykorzystane chociażby przy fontannach na Starym Rynku. Zamiast odczytywania informacji z tradycyjnej tablicy turysta mógłby zadawać pytania i poznawać historię miasta w formie interaktywnej rozmowy.
Studenci podkreślają, iż technologia pozwalałaby na komunikację również w innych językach. Dzięki temu rozwiązanie mogłoby promować poznańskie dziedzictwo także wśród zagranicznych gości.
W rozmowie z Joanną Sobocińską-Korczak młodzi twórcy zwrócili uwagę na jeszcze jeden aspekt swojego przedsięwzięcia. W czasach, gdy sztuczna inteligencja budzi zarówno fascynację, jak i obawy, chcieli pokazać jej inne zastosowanie – niezwiązane wyłącznie z komercjalizacją czy automatyzacją pracy.
– Technologia to my jako ludzie, my jej nadajemy kształt i to od nas zależy, co budujemy, jak z tego korzystamy – podkreślili.
Dla autorów TEI najważniejsze jest to, iż ich pomysł nie zakończył się na akademickim eksperymencie. Powstało rozwiązanie dostępne dla mieszkańców, które może zachęcić młodsze pokolenia do zainteresowania się gwarą i ułatwić jej poznawanie.
Z Edą z Cegloża można porozmawiać na stronie internetowej Miasta Poznania, w części poświęconej słownikowi gwary poznańskiej. Aby skorzystać z projektu, nie trzeba znać ani jednego gwarowego słowa. Wystarczy odrobina ciekawości i chęć, by choć przez chwilę poblubrać po poznańsku.








