Joanna wyłączyła komputer i zaczęła zbierać się do wyjścia.
Pani Joanno, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, iż w sprawie osobistej.
Wpuść ją, niech wejdzie.
Do gabinetu weszła niska, kręconowłosa dziewczyna w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry. Mam na imię Marlena. Chciałabym przedstawić pani propozycję.
Dzień dobry, Marlena. Zastanawiam się, jaka to propozycja? Chyba się nie znamy?
Z panią nie. Za to z pani mężem, Krzysztofem, znam się całkiem dobrze. Proszę.
Podeszła do biurka i położyła tam kartkę. Joanna wzięła ją do ręki i przeczytała:
Marlena Wysocka, ciąża 5-6 tygodni.
Co to ma znaczyć? Po co mi pani to pokazuje?
Chyba wszystko jasne. Jestem w ciąży z pani mężem.
Joanna spojrzała na nią z niedowierzaniem. Co za wiadomość?!
I czego pani ode mnie oczekuje? Gratulacji?
Nie. Oczekuję pieniędzy. O ile oczywiście zależy pani na mężu
Na jakiej podstawie? Za co?
Robię aborcję i znikam z życia Krzysztofa. Nie wie jeszcze o ciąży, do pani przyszłam pierwsza. jeżeli się pani nie zgodzi, on odejdzie do mnie przecież pani jest bezpłodna i nie może mieć dzieci, choćby z pomocą surogatki. Wiem o pani wszystko. No więc, jaka będzie decyzja?
Joanna próbowała pozbierać myśli. Wszystko jej się mieszało w głowie.
Ile chcesz za swoją tajemnicę?
Tylko pół miliona złotych. To dla pani drobiazg. A mąż zostaje i razem się starzejecie
Rozrzutność godna podziwu! Dziękuję za taką propozycję! Zostaw numer telefonu, zastanowię się i odezwę.
Proszę się nie zastanawiać za długo, czas nagli, bo inaczej nie zdążę na zabieg
Marlena zapisała numer na karteczce i bez pośpiechu opuściła gabinet.
Pani Joanno, czy już wychodzi pani? Woźna czeka
Joanna złożyła papier na pół i schowała do torebki.
Tak, już wychodzę. Do zobaczenia jutro, Małgorzato!
Wyszła z biura i wsiadła do swojego volvo. Co to w ogóle było?! Kim ta Marlena jest? Czy to możliwe, by Krzysztof naprawdę zrobił jej dziecko?
Po powrocie do domu uważnie jeszcze raz przeczytała kartkę. Musi to przemyśleć zaraz wróci mąż
Kochanie, jestem w domu! Co tu tak pachnie?
Wejdź do kuchni, zaraz zobaczysz
Krzysztof wszedł, zacierając ręce. Joanna siedziała w fotelu, noga na nogę, patrzyła mu prosto w oczy.
No i co? Czemu tak na mnie patrzysz, aż dreszczy przez plecy przeszły
Krzysztof, kim jest Marlena Wysocka?
To pracownica jednej z firm partnerskich. Czemu pytasz?
Po prostu. Marlena twierdzi, iż jest w ciąży z tobą. Proszę, przeczytaj to.
Krzysztof zaskoczony wziął kartkę, przebiegł wzrokiem po tekście.
To niemożliwe Nie miałem z nią nic wspólnego. Jak to w ogóle możliwe?
Ty chyba najlepiej będziesz wiedział. Marlena żąda ode mnie pół miliona złotych za aborcję i zniknięcie. Twierdzi, iż jeżeli nie zapłacę odejdziesz do niej.
Nie rozumiem Skąd ona to wymyśliła? Joasiu, przysięgam ci na moją ulubioną czapkę z Rybnika, iż nie wiem o co chodzi To absurd!
I ja tak uważam. Nie, żebym sądziła, iż jesteś ideałem Ale czuję ludzi i widzę, iż kłamie. Chce, żeby łatwy pieniądz wpadł.
Mogę poddać się każdej kontroli, nie mam się czego obawiać! To jej fantazje! Nikogo prócz ciebie nie potrzebuję, kochanie
Dobrze, rozumiem. Chodźmy na kolację.
Następnego dnia Joanna zadzwoniła pod numer zostawiony przez Marlenę i poprosiła ją na rozmowę do gabinetu. Marlena pojawiła się po pół godzinie.
Marlena, Krzysztof nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Łatwa kasa przepadła, możesz iść na aborcję spokojnie.
Dziwna pani Tak mu pani ufa? Taka pewna siebie? W lustro pani patrzyła ostatnio? Ma pani czterdziestkę na karku, nieważne jak dobrze wygląda zawsze znajdzie się młodsza.
To już wszystko?
Jeszcze coś. Może pani kupić to dziecko. Zróbcie sobie badania, a wyjdzie, iż to syn Krzysztofa, mam stuprocentową pewność.
Ale mówiłaś, iż nie miał z tobą nic wspólnego? Jak?
Powiem prawdę. Półtora miesiąca temu na firmowej imprezie poznałam Krzysztofa.
Niedługo wcześniej wspólny znajomy opowiadał mi, iż Krzysztof jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci, choćby przez surogatkę. Sama też bardzo chciałabym dziecka, no i łatwo zarobić. Próbowałam go uwieść, ale nie zwracał na mnie uwagi. To mnie dopiekło faceci zwykle są mną zachwyceni.
Jestem młoda, ładna, dobrze zbudowana. Wtedy postanowiłam użyć innych środków. Siostra jest farmaceutką, dała mi specjalny proszek człowiek traci przytomność i pamięć. Dolałam to Krzyśkowi do drinka, zabrałam do siebie, był jak we śnie, nie wiedział, co robi.
Miałam wtedy owulację. Teraz jestem w ciąży. Krzysztof nic nie pamięta. Tak to możliwe. I mam na to dowody także video.
Marlena położyła telefon na stole, puściła nagranie. Krzysztof leżał na łóżku, nieświadomy, całkiem pasywny.
Aborcja to dla mnie nic trudnego, jestem zdrowa jak koń, ale lubię pieniądze, zwłaszcza łatwo zdobyte. Nie wierzę, iż poleci pani z tym na policję, ma pani zbyt wysokie stanowisko, a skandale nikomu nie są potrzebne.
Myślałam, iż przyjmie pani moją ofertę. Skoro nie, mogę urodzić dziecko i oddać je pani. Obiecuję wizyty u lekarza, zdrową dietę. Pięćset tysięcy złotych i dziecko jest pani.
Joanna osłupiała. Jak to jest możliwe?!
Marlena, nie mam słów. To oszustwo i przestępstwo!
Co zrobić, trzeba sobie radzić w życiu! Mam duży dług, więc kombinuję. Mój sponsor niedawno zmarł.
Przemyśli pani, niech się pani nie denerwuje. Zadzwonię za trzy dni.
Marlena wyszła. Joanna napiła się wody z karafki, rozbolała ją głowa. Co za sytuacja
Wieczorem opowiedziała o wszystkim mężowi. Był w szoku.
Zrobili ze mnie narzędzie Będę ją sądził!
Krzyś, w dzisiejszych czasach nic nie dziwi. Podejdźmy do tego inaczej. Czytałam w internecie, iż w klinice można zrobić test DNA dziecka już po siódmym tygodniu ciąży.
Sprawdzimy, czy to w ogóle twoje dziecko. Poza tym… od zawsze marzyliśmy o własnym potomstwie. Ale nie było nam dane
Adopcja nas nie przekonywała. A tu, jeżeli się potwierdzi dziecko twoje. Wiem, iż okoliczności są ohydne, ale może los daje nam szansę na szczęście Nie myślałeś o tym?
Śmiesz ją jeszcze chwalić! Bzdury. Niech usunie ciążę i zostawi nas w spokoju! Jeszcze nam płacić za to!
Wyszedł wściekły z pokoju.
Joanna wspomniała tamten dzień sprzed dziesięciu lat
Z Krzysztofem studiowali na jednym wydziale. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Po ślubie wynajmowali kawalerkę, potem Joanna dzięki pomocy stryja otworzyła firmę.
Gdy interes się rozkręcił, spłaciła cały dług wobec stryja z nawiązką. Krzysztof otworzył własny sklep, Joanna prowadziła firmę. Życie układało się pięknie, pragnęli dzieci niestety, bez skutku.
Pewnego wieczoru, wracając spacerem z restauracji, zostali napadnięci przez pijanych wyrostków. Jeden z nich rzucił się z nożem na Krzysztofa; Joanna zasłoniła męża i dostała cios w brzuch.
Lekarze walczyli o jej życie przeżyła, ale już nigdy nie mogła zostać matką: usunięto macicę i jajniki. Przeżyła ten cios bardzo. Marzenia o macierzyństwie runęły
Krzysztof wspierał ją, pocieszał jak mógł. Czuł się winny wydarzeń. Wolałby sam dostać ranę
Joanna nieraz chodziła do kościoła. Modliła się, zapalała świece, dawała jałmużnę.
I raz, dając ofiarę starszej kobiecie pod kościołem, usłyszała:
Dziękuję ci, dziecko. Widzę twoją troskę. Nie smuć się.
Moje życie jest w porządku, babciu, tylko nigdy nie będę miała dzieci To trudne.
Rozumiem dobrze, sama nie mam dzieci Ale ty doczekasz się własnego dziecka. I to w niezwykły sposób cię ono znajdzie
Joanna wzruszyła ramionami i poszła dalej. Skąd mogłaby wiedzieć
Pogodziła się, poświęciła się pracy. Z Krzysztofem tworzyli mocny związek. I wtedy to wszystko.
Joanna przekonała męża do badań DNA po dziewiątym tygodniu ciąży. Także Marlena oddała krew. Wynik potwierdził ojcostwo.
No i co? Mówiłam, iż to jego? Gotowi zapłacić za dziecko? uśmiechnęła się Marlena.
Powiem ci jedno: gdybym chciała, mogę znaleźć kobietę, która urodzi Krzysztofowi dziecko, i kosztowałoby to znacznie mniej.
Nie mieliśmy tego zamiaru. Ale skoro już tak źle się stało, weźmiemy dziecko. Za 250 tysięcy złotych.
Dostaniesz swoje pieniądze, my dostaniemy dziecko. Spiszemy wszystko, jak trzeba.
Chciałam pięćset tysięcy! Czemu targujecie?
Teraz my stawiamy warunki. Nie chcesz nie dostaniesz nic. Ciesz się, iż nie wniosłam sprawy do prokuratury. Jesteśmy łaskawi
***
Krzysiek, wszystko ustalone. Będziemy mieli dziecko.
Joasiu, po co to Jeszcze za to płacić
Może to los w końcu nam je przyniósł Trzeba tę szansę wykorzystać
Całą ciążę Marlena regularnie chodziła do lekarzy, badała się, zdrowo odżywiała. Urodził się silny i zdrowy chłopczyk.
Marlena zrzekła się praw do dziecka, Krzysztof, jako ojciec, został wpisany w dokumentach. Formalności były za nimi. Marlena wzięła pieniądze i zniknęła. Wszystkim powiedzieli, iż dziecko urodziła surogatka.
Dziękuję, iż urodziłaś dziecko mojego męża powiedziała na pożegnanie Joanna.
Mały Alek zamieszkał z Joanną i Krzysztofem.
Krzyś, popatrz, jak bardzo jest do ciebie podobny
Tak sądzisz? Ja się nie znam na maluchach Chociaż, rzeczywiście, wygląda na łobuza, jak ja
Pamiętasz tę staruszkę z kościoła? Mówiłam ci o niej. Ona to przewidziała To chyba naprawdę cud, jak to się wszystko potoczyło.
Joanna i Krzysztof patrzyli na syna i czuli spełnienie. Co ich czeka nie wiedzieli, ale byli szczęśliwi tu i teraz.
Czasami los spełnia nasze marzenia w najbardziej nieoczekiwany sposób
***
Kilka miesięcy później Joanna zobaczyła w telewizji reportaż o znalezionej martwej Marlenie w jednym z warszawskich mieszkań. Okoliczności wyjaśniała policja. Skończyło się dziewczynie
Na koniec, zapisałem to wszystko, by nie zapomnieć o najważniejszym: zaufanie i wytrwałość w miłości mogą nadać sens choćby najtrudniejszym próbom. Życie uczy, iż prawdziwe szczęście czasem przychodzi pod przebraniem wielkiego kłopotu. Warto wierzyć, iż dobro zawsze się obroni.






