Ten pomysł może zmienić funkcjonowanie wielu polskich szkół. Komisje sejmowe są na "tak"

gazeta.pl 6 godzin temu
Sejmowe komisje edukacji oraz samorządu poparły projekt nowelizacji Prawa oświatowego, umożliwiając m.in. opiekę nad dziećmi do lat 3. czy zajęć dla seniorów, a także tworzenie szkół filialnych. Ma to być odpowiedź na nadchodzące zmiany demograficzne i spadek liczby uczniów."Prognozy GUS pokazują systematyczny spadek liczby dzieci – choćby o 30 procent do 2060 roku – co szczególnie dotknie szkoły w małych miejscowościach" - podaje rządowa strona gov.pl. Kryzys demograficzny, który wdziera się do szkół, staje się faktem. By uniknąć likwidacji kolejnych placówek i tworzyć duże, zbiorcze szkoły, MEN przedstawił projekt zmiany Prawa oświatowego. "Celem jest utrzymanie wysokiej jakości kształcenia oraz zapewnienie uczniom dostępu do edukacji jak najbliżej ich miejsca zamieszkania. Nowe przepisy pomogą także utrzymać małe szkoły w społecznościach lokalnych" - czytamy w rządowym komunikacie. Sejmowe komisje edukacji oraz samorządu poparły go, choć nie brakowało głosów sprzeciwu.
REKLAMA






Zobacz wideo

Dzieci konsultują się ze sztuczną inteligencją. "W szkole powinny być rozmowy"



Szkoła, żłobek i dom seniora. Wszystko po to, by nie zamykać placówek Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw odbyło się w środę na połączonym posiedzeniu sejmowych Komisji Edukacji i Nauki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Nowe przepisy mają przygotować polski system oświaty na nadchodzący kryzys demograficzny, chociaż jak przekazał w swoim wystąpieniu wiceminister edukacji Henryk Kiepura, są już szkoły zagrożone widmem likwidacji. W systemie oświaty funkcjonuje 1977 publicznych szkół podstawowych, w których uczy się 100 uczniów lub mniej. Szkoły te mogą być zagrożone likwidacją. Zamiast likwidacji szkoły w projektowanej ustawie proponuje się gminom pulę elastycznych rozwiązań dążących m.in. do pozostawienia kształcenia małych dzieci blisko domu- mówił w Sejmie Kiepura, który tłumaczył, iż "ustawa lepiej dostosowuje sieć publicznych szkół do wyzwań demograficznych".Nowela ma wprowadzić elastyczne rozwiązania, które umożliwią zachowanie kształcenia blisko miejsca zamieszkania dzieci. Wraz z projektem pojawia się propozycja wykorzystania budynków oświatowych na inne potrzeby lokalne, np. żłobki, czy też miejsca, w których miałyby być organizowane specjalne zajęcia dla seniorów. Projekt, zdaniem MEN, ułatwi organizację pracy szkół, ograniczy biurokrację oraz umożliwi wykorzystanie wolnych przestrzeni szkolnych. "Rozwiązanie będzie alternatywą dla likwidacji szkół, szczególnie w miejscach zagrożonych wyludnieniem. Dodatkowa działalność prowadzona w szkole nie będzie mogła pogorszyć warunków nauki i bezpieczeństwa uczniów" - podano w noweli.


Sprzeciw posłów PiS: "Mydło i powidło"Proponowane zmiany, chociaż mają dużą aprobatę władz samorządowych, spotkały się z ostrą krytyką ze strony PiS. Mirosława Stachowiak-Różecka oceniła, iż proponowane rozwiązania nie poprawią sytuacji demograficznej, a mogą tylko ją pogorszyć. Nie zgadzamy się, by było 'mydło i powidło' w szkole- powiedziała posłanka.Zaznaczyła, iż dopuszczalnym kierunkiem jest jedynie możliwość funkcjonowania w szkołach żłobków obok oddziałów przedszkolnych, i zapowiedziała zgłoszenie poprawek w drugim czytaniu. Podobnego zdania jest również Dariusz Piontkowski, który mówił o szkodliwości dopuszczenia w szkołach 'wszelkiej użyteczności publicznej'. - Gdy w danej placówce będzie ich dużo, zdominują działalność szkoły, a wtedy łatwo będzie ją zlikwidować jako niepotrzebną - ocenił. Jego zdaniem nowe przepisy mogą obniżyć poziom nauczania w szkołach wiejskich. - Na taki kształt ustawy nie będzie z naszej strony zgody -dodał.


A Ty? Co myślisz o zmianach przedstawionych przez MEN? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału