REKLAMA
Zobacz wideo
Dzieci konsultują się ze sztuczną inteligencją. "W szkole powinny być rozmowy"
Szkoła, żłobek i dom seniora. Wszystko po to, by nie zamykać placówek Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw odbyło się w środę na połączonym posiedzeniu sejmowych Komisji Edukacji i Nauki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Nowe przepisy mają przygotować polski system oświaty na nadchodzący kryzys demograficzny, chociaż jak przekazał w swoim wystąpieniu wiceminister edukacji Henryk Kiepura, są już szkoły zagrożone widmem likwidacji. W systemie oświaty funkcjonuje 1977 publicznych szkół podstawowych, w których uczy się 100 uczniów lub mniej. Szkoły te mogą być zagrożone likwidacją. Zamiast likwidacji szkoły w projektowanej ustawie proponuje się gminom pulę elastycznych rozwiązań dążących m.in. do pozostawienia kształcenia małych dzieci blisko domu- mówił w Sejmie Kiepura, który tłumaczył, iż "ustawa lepiej dostosowuje sieć publicznych szkół do wyzwań demograficznych".Nowela ma wprowadzić elastyczne rozwiązania, które umożliwią zachowanie kształcenia blisko miejsca zamieszkania dzieci. Wraz z projektem pojawia się propozycja wykorzystania budynków oświatowych na inne potrzeby lokalne, np. żłobki, czy też miejsca, w których miałyby być organizowane specjalne zajęcia dla seniorów. Projekt, zdaniem MEN, ułatwi organizację pracy szkół, ograniczy biurokrację oraz umożliwi wykorzystanie wolnych przestrzeni szkolnych. "Rozwiązanie będzie alternatywą dla likwidacji szkół, szczególnie w miejscach zagrożonych wyludnieniem. Dodatkowa działalność prowadzona w szkole nie będzie mogła pogorszyć warunków nauki i bezpieczeństwa uczniów" - podano w noweli.
Sprzeciw posłów PiS: "Mydło i powidło"Proponowane zmiany, chociaż mają dużą aprobatę władz samorządowych, spotkały się z ostrą krytyką ze strony PiS. Mirosława Stachowiak-Różecka oceniła, iż proponowane rozwiązania nie poprawią sytuacji demograficznej, a mogą tylko ją pogorszyć. Nie zgadzamy się, by było 'mydło i powidło' w szkole- powiedziała posłanka.Zaznaczyła, iż dopuszczalnym kierunkiem jest jedynie możliwość funkcjonowania w szkołach żłobków obok oddziałów przedszkolnych, i zapowiedziała zgłoszenie poprawek w drugim czytaniu. Podobnego zdania jest również Dariusz Piontkowski, który mówił o szkodliwości dopuszczenia w szkołach 'wszelkiej użyteczności publicznej'. - Gdy w danej placówce będzie ich dużo, zdominują działalność szkoły, a wtedy łatwo będzie ją zlikwidować jako niepotrzebną - ocenił. Jego zdaniem nowe przepisy mogą obniżyć poziom nauczania w szkołach wiejskich. - Na taki kształt ustawy nie będzie z naszej strony zgody -dodał.
A Ty? Co myślisz o zmianach przedstawionych przez MEN? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.











