No to wyobraź sobie, opowiem Ci coś, bo to historia jak z życia wzięta, chociaż czasem sama nie wierzę, iż naprawdę się wydarzyła.
– Kiedy mój syn wreszcie doczeka się następcy? Pani Jadwiga spojrzała zirytowana na swoją synową, która właśnie siedziała przy kuchennym stole.
– Przecież dobrze Pani wie, iż od trzech lat próbujemy mieć dziecko odparła ciężko wzdychając Kasia. Każde spotkanie to samo. Co ona może poradzić? Lekarze mówią, iż ani u niej, ani u Piotrka nie ma żadnych problemów.
– No właśnie, tyle jesteście już po ślubie, a tu dalej nic teściowa prychnęła pogardliwie. Pewnie prowadziłaś kiedyś bardzo rozrywkowe życie.
– Pani Jadwigo, o co Pani chodzi? Kasia już nie wytrzymała i zamknęła laptopa. Z roboty na dziś nici. Nigdy nie dałam Pani powodu do takich sugestii! Proszę przestać tak się do mnie odzywać.
– A co, poskarżysz się Piotrkowi? Myślisz, iż stanie po twojej stronie? Jestem jego matką teściowa teatralnie rozłożyła ręce.
Odpowiedziały jej tylko trzaskające drzwi. Kasia nie zamierzała jednak nic mówić mężowi. Nie dlatego, iż bała się, iż weźmie stronę mamy, po prostu nie chciała go martwić.
**********************************************
Już od pierwszego spotkania z teściową zero chemii. Wszystko jej w Kasi przeszkadzało. Że za zwyczajna, iż moda nie taka, iż gotuje fatalnie Skończysz wyliczać? Jadwiga otwarcie sprzeciwiała się ich związkowi, ale Piotrek potrafił postawić na swoim.
Wzięli ślub. Przez chwilę było ciut lepiej, głównie dlatego, iż młodzi wynajęli swoje mieszkanie na drugim końcu Warszawy. Spokój trwał jednak krótko. Pół roku i nowy powód do czepiania się: brak dzieci.
Na początku Kasia żartowała, iż są jeszcze młodzi i chcą nacieszyć się sobą. Poza tym chce rozkręcić karierę. Jadwiga swoje: dzieci trzeba mieć gwałtownie i najlepiej więcej niż jedno.
W końcu dziewczyna uległa presji. Zaczęły się badania, lekarstwa, diety, cała ta machina Trzy lata i nic.
Jeden lekarz wspominał nawet, iż problemem może być stres. Jadwiga tylko się zaśmiała i poradziła zmienić lekarza.
******************************************
Po kolejnej kłótni z teściową Kasia, żeby się odstresować, bezmyślnie przeglądała Facebooka. Zdjęcia dzieci dłubały jej serce, bo naprawdę chciała mieć dziecko nie z powodu skandali teściowej, tylko dla siebie.
Nagle trafiła na post, gdzie kobieta opowiadała o pracy w domu dziecka. Tyle maluchów bez rodziców
Kasia na chwilę się zamyśliła. Czy mogłaby pokochać cudze dziecko jak swoje? Przed oczami stanął jej uśmiechnięty bobas wyciągający do niej rączki. Podsunęła klawiaturę bliżej i zaczęła czytać, jak wygląda adopcja.
Okazało się, iż papierologii jest mnóstwo, badania, kursy Ale pragnienie dziecka było silniejsze niż strach przed urzędami.
Zostało przekonać Piotrka. Trochę się stresowała, a on zgodził się od razu. choćby zaproponował, żeby wybrać niemowlę z domu małego dziecka. No i tak zrobili.
Wkrótce ich rodzina powiększyła się o malutką Anielkę, pięciomiesięczną dziewczynkę. Oczywiście, jedyną niezadowoloną była Jadwiga, ale jej zdania nikt nie brał pod uwagę. Piotrek choćby zagroził, iż się wyprowadzą do innego miasta, jak teściowa nie da sobie spokoju. Musiała się ugryźć w język i dla sąsiadek udawać ukochaną babcię.
Minęło siedem lat. Anielka właśnie skończyła pierwszą klasę, miała mnóstwo koleżanek, była życzliwa i bardzo pilna. Kasia mogła tylko się zachwycać.
Latem całą rodziną pojechali nad Bałtyk. Słońce, ciepłe fale i jasny piasek Czego tu więcej trzeba do szczęścia? Zwłaszcza iż teściowa była daleko, więc nikomu nie psuła nastroju.
Pod koniec urlopu Kasia poczuła się gorzej. Nic nie mówiła, żeby nie stresować nikogo, ale po powrocie do Warszawy poszła od razu do lekarza.
Mimo starań niczego nie dało się ukryć. Piotrek gwałtownie zauważył, iż żonie coś dolega, i zaczął naciskać, żeby wrócili do domu wcześniej. Obiecał, iż jeszcze pojadą nad morze w ferie zimowe, więc Kasia się zgodziła.
Wyniki badań zaskoczyły, ale i ogromnie ucieszyły okazało się, iż spodziewają się dziecka. Najbardziej ucieszyła się Anielka, która od razu poczuła się starszą siostrą.
Jadwiga dowiedziała się dopiero dwa miesiące później, gdy już nie dało się ukryć brzuszka. Gdy tylko złapała moment, iż w domu była sama Kasia, wparowała z pretensją:
– Nie zapytam, czemu wcześniej nie powiedzieliście rzuciła od progu, bacznie patrząc na brzuch synowej ale mam inne pytanie.
– Jakie? spytała Kasia z narastającym niepokojem.
– Kiedy oddacie Anielkę do domu dziecka? Usłyszała to chłodno i zupełnie poważnie. Macie już swoje dziecko, więc przybrana powinna wrócić tam, gdzie jej miejsce.
Kasię dosłownie zatrzęsło. Jak można wypowiedzieć takie słowa o dziecku, które jest pełnoprawną częścią ich rodziny?
– Pani chyba żartuje?
– Wcale nie. Jadwiga spojrzała hardo. Więc kiedy?
– Wynocha wycedziła Kasia ledwo panując nad sobą. I nigdy tu więcej nie wracaj.
Dosłownie wyprowadziła zaszokowaną kobietę za drzwi i stała chwilę, żeby się uspokoić. Zadzwonić do Piotrka? A dziś ma ważne spotkanie w pracy No ale w końcu będzie trzeba pogadać.
***********************************************
Wkurzona Jadwiga pocwałowała prosto do firmy syna, choćby nie zwracając uwagi na sekretarkę i wparowała do gabinetu.
– Twoja żonka właśnie wyrzuciła mnie za drzwi jak intruza!
– Dzień dobry, mamie też miło, cześć westchnął ciężko Piotrek. Co jej powiedziałaś, skoro moja spokojna żona się tak zachowała?
– Tylko zapytałam, kiedy oddajecie tę dziewuchę z powrotem do domu dziecka Jadwiga usiadła na fotelu i patrzyła wyczekująco na syna. W końcu będziecie mieli swoje, trzeba mu będzie poświęcić więcej czasu i wydać pieniądze.
– Jak mogło Ci w ogóle przejść przez myśl takie okrucieństwo?! Piotrek z grymasem złamał w palcach długopis. Anielka zostaje z nami. Jest moją córką, czy Ci się to podoba, czy nie!
– Jaką znowu córką? To tylko przybrana dziewczynka. I już duża, zrozumie jak jej wszystko wytłumaczyć.
– choćby się nie waż! rzucił z determinacją, rzucając długopis na stół i uderzając pięścią w blat. Masz to jasno powiedziane?
– I co mi zrobisz? parsknęła i wyszła z gabinetu, rzucając na koniec Ta dziewucha w tej rodzinie się nie odnajdzie. Ja jej tu nie chcę!
Piotrek długo patrzył na zamknięte drzwi. W końcu podeszła sekretarka z przeprosinami, ale choćby na nią nie spojrzał. W głowie miał tylko jedną myśl: co teraz?
Zdecydował. Sięgnął po telefon.
****************************************
Kasia spacerowała po parku, uważnie patrząc, jak Anielka z dumą kręci się wokół swojego rocznego braciszka. Rolę starszej siostry potraktowała śmiertelnie poważnie.
Na ławce obok siedziały dwie babki i plotkowały o swoich synowych. I myśli Kasi od razu wróciły do teściowej.
Od tej fatalnej wizyty nie spotkały się ani razu. Piotrek w ciągu tygodnia spakował rodzinę i wyprowadził ich z Warszawy gdzieś na drugi koniec Polski tylko po to, żeby Anielka żyła spokojnie, by Jadwiga nie wygadała sąsiadom, iż dziewczynka jest adoptowana.
Teraz wszyscy mają święty spokój. Kochana córeczka, rozbrykany synek, a za kilka miesięcy kolejne maleństwo w drodze.
Piotrek czasem zadzwoni do ojca. Wie, iż Jadwiga nie odpuściła teraz czepia się świeżo poślubionej córki. Piotrek współczuje siostrze, ale podobno radzi sobie nieźle.
No cóż każdy żyje jak chce. On patrzy dziś na swoją rodzinę i nie zamieniłby jej na nic. I niech tak zostanie, tego życzę też wszystkim innym.














