Teraz będziecie mieli własne dziecko, a tę przybraną powinniście oddać z powrotem do domu dziecka

newsempire24.com 21 godzin temu

Teraz będziecie mieć swoje dziecko, a jej już czas wracać do domu dziecka.

Kiedy wreszcie mój syn doczeka się następcy? Jadwiga Kwiatkowska patrzyła z niechęcią na synową siedzącą przy kuchennym stole.

Przecież pani dobrze wie, iż już od trzech lat staramy się o dziecko ciężko westchnęła Jagoda. Każde spotkanie zaczyna się tym samym pytaniem. Co ma zrobić? Lekarze powtarzają, iż żadnego problemu ani u niej, ani u Pawła nie widzą.

No właśnie. Jesteście po ślubie już tyle czasu, a dzieci brak kobieta uśmiechnęła się z pogardą. Pewnie młodość miałaś dość hulaszczą.

Pani Jadwigo, co to za insynuacje? Jagoda nie wytrzymała i zamknęła gwałtownie laptopa. O pracy dziś mogła zapomnieć. Czy ja kiedykolwiek dałam pani powód do takich uwag? I proszę, niech pani zmieni ton!

A co zrobisz? teściowa teatralnie się zdziwiła. Poskarżysz się Pawłowi? Nie boisz się, iż stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką!

Jedyną odpowiedzią było głośne trzaśnięcie drzwiami. Oczywiście, Jagoda nie miała zamiaru żalić się mężowi. Nie dlatego, iż wybrałby matkę zwyczajnie nie chciała go martwić.

**********************************************

Stosunki z teściową nie ułożyły się od pierwszego spotkania. Jadwidze nie podobało się w Jagodzie absolutnie nic. Uroda za mało wyrazista, ubiór nie taki, gotuje przeciętnie… Spis zarzutów mógłby ciągnąć się bez końca. Jadwiga Kwiatkowska stanowczo przeciwstawiała się tym zaręczynom, naciskała na syna. Na szczęście Paweł potrafił postawić na swoim.

Ślub był skromny, potem młodzi wyprowadzili się na drugi koniec Warszawy, daleko od rodziców.

Nie przeleciało pół roku, a Jadwiga znalazła nowy powód do narzekań brak dziecka.

Na początku Jagoda żartowała, iż jeszcze młodzi, iż chcą pobyć ze sobą, iż kariera ważna. Teściowa nie przyjmowała tego do wiadomości dziecko trzeba rodzić jak najwcześniej, najlepiej nie jedno.

Jagoda uległa presji. I wtedy pojawiły się schody. Przez trzy długie lata była pod stałą opieką lekarzy, brała leki, ale bez skutku.

Jeden z lekarzy zasugerował, iż może przyczyna leży w psychice. Jadwiga tylko się roześmiała i poradziła zmienić lekarza.

**********************************************

Po kolejnym starciu z teściową Jagoda przewijała bezwiednie Facebooka. Zdjęcia dzieci ściskały jej serce. Ona naprawdę chciała być mamą. Nie po to, by dogodzić teściowej dla siebie.

Zatrzymała się na poście kobiety pracującej w domu dziecka. Tyle dzieci bez rodziców…

Czy potrafiłaby pokochać cudze dziecko? W myślach zobaczyła uśmiechniętą dziewczynkę wyciągającą do niej rączki. gwałtownie wyszukała wszystko, co trzeba wiedzieć o adopcji.

Trzeba zebrać stertę papierów, przejść mnóstwo badań, ale pragnienie bycia mamą było silniejsze niż strach przed biurokracją.

Pozostało zapytać Pawła. Jagoda była pełna obaw, ale on zgodził się niemal od razu. Zaproponował, by wybrać maluszka z Domu Małego Dziecka i tak zostało.

Po kilku miesiącach ich mała rodzina powiększyła się o Oliwię, pięciomiesięcznego aniołka. Jedyną osobą, której to przeszkadzało, była Jadwiga, ale tym już nikt się nie przejmował. Paweł wręcz zagroził, iż wyjadą z Warszawy, jeżeli matka nie przestanie robić scen. Musiała się pogodzić i przed ludźmi udawać wielką miłość do wnuczki.

Minęło siedem lat. Oliwia skończyła pierwszą klasę, miała mnóstwo przyjaciół, była radosnym i serdecznym dzieckiem. Jagoda nie posiadała się ze szczęścia.

Całą rodziną pojechali latem nad Bałtyk. Miękki piasek, gorące słońce, szum fal Czego więcej chcieć? Zwłaszcza, iż teściowa została w Warszawie.

Pod koniec wakacji Jagoda poczuła się gorzej. Nie mówiła nikomu, nie chciała martwić bliskich, ale po powrocie od razu poszła do szpitala.

Mimo dyskrecji, Paweł zauważył jej gorszy nastrój i wymusił wcześniejszy wyjazd, obiecując powrót na ferie zimowe. Jagoda musiała ustąpić.

Wyniki badań były dla małżeństwa kompletnym zaskoczeniem i niewysłowioną radością. Jagoda była w ciąży. Najbardziej uradowała się Oliwia, już przejmująca się rolą starszej siostry.

Jadwiga dowiedziała się dopiero po dwóch miesiącach, gdy nie dało się już ukryć. Wyczekawszy w domu moment, gdy nikogo prócz synowej nie było, bezceremonialnie wparowała do mieszkania.

Nie pytam, czemu nie powiedzieliście rzuciła od progu, patrząc przenikliwie na brzuch Jagody. Mam do ciebie inną sprawę.

Jaką? Jagoda od razu zaniepokoiła się.

Kiedy oddacie Oliwię do domu dziecka. Teściowa mówiła śmiertelnie poważnie. Teraz będzie wasze dziecko, pora, by oddana wróciła tam, skąd przyszła.

Jagodę aż zatrzęsło. Czy ona naprawdę to usłyszała? Jak można tak mówić o ukochanej dziewczynce, która stała się ich całym światem?

Poważnie pani mówi?

Oczywiście prychnięcie, twarde spojrzenie. Więc kiedy?

Wynocha! wycedziła Jagoda, ledwie powstrzymując, by nie rzucić się na gościa. I więcej tu się nie pokazujcie.

Wypychając zdezorientowaną kobietę za drzwi, Jagoda próbowała dojść do siebie. Zadzwonić do Pawła? Mąż miał ważne spotkanie ale i tak musiała z nim porozmawiać.

**********************************************

Rozjuszona Jadwiga udała się prosto do pracy syna. Zignorowała sekretarkę i wpadła do gabinetu.

Twoja żona wyrzuciła mnie z domu jak natręta!

Witaj, mamo westchnął ciężko Paweł. Co takiego jej powiedziałaś, skoro moja spokojna żona tak wybuchła?

Zapytałam tylko, kiedy oddacie tę dziewuchę z powrotem do domu dziecka usiadła ciężko na fotelu, patrząc na syna z urazą. Teraz będziecie mieć swoje. Potrzeba wam dużo czasu i pieniędzy.

Jak mogła ci przyjść do głowy taka okropna myśl? Paweł aż złamał pióro w dłoni ze złości. Nigdy nie oddamy Oliwii. Jest moją córką, bez względu na wszystko.

Z jakiej racji? Przecież to tylko przygarnięte dziecko, i już całkiem duże. Zrozumie, wystarczy wytłumaczyć.

choćby nie waż się próbować coś jej insynuować odrzucił pióro i stuknął pięścią w blat. Zrozumiałaś?

A niby jak mnie powstrzymasz? parsknęła, zmierzając do wyjścia. Tej dziewczynie nie ma miejsca w naszej rodzinie. I zadbam o to.

Paweł długo patrzył na zamknięte drzwi. Do gabinetu zajrzała sekretarka, przepraszając za tego najazdu, ale on nie zareagował. W jego głowie kłębiły się ponure myśli.

Podjąwszy decyzję, sięgnął po telefon…

**********************************************

Jagoda powoli spacerowała po parku, obserwując jak Oliwia kręci się wokół rocznego braciszka. Starszą siostrą była na medal.

Na ławce siedziały dwie kobiety, narzekając na synowe. Myśli Jagody mimowolnie pobiegły do teściowej.

Po feralnym spotkaniu już się nie widziały. Paweł w tydzień przeprowadził rodzinę na drugi koniec Polski. Wiedział, iż to jedyny sposób, by oszczędzić Oliwii przykrości. Matka mogłaby rozgłosić wszem i wobec, iż była adoptowana.

Teraz wiodą spokojne życie. Mają ukochaną córkę, małego synka, a niedługo pojawi się trzecie dziecko.

Paweł czasem dzwoni do ojca. Dowiaduje się, iż matka nie odpuściła przerzuciła się teraz na świeżo poślubioną córkę. Wyraża współczucie siostrze, ta jednak chyba nie ma nic przeciwko takiej uwadze.

Cóż, oni mają swoje życie, on swoje. Patrząc na rodzinę pod czerwcowym niebem, Paweł czuje szczęście aż nierealne. I wszystkim tego życzy.

Idź do oryginalnego materiału