Teraz żyjesz jak prawdziwa królowa! Poznałaś majętnego mężczyznę z zagranicy i teraz rozkoszujesz się luksusem oraz bogactwem!

polregion.pl 4 godzin temu

Rodziców pamiętałam tylko z pożółkłych zdjęć, schowanych głęboko w starym albumie. Moja mama odeszła, zanim mogłam ją poznać umarła przy moich narodzinach. Ojciec nie był w stanie poradzić sobie z jej stratą i zrzekł się mnie, jakbym była jedynie bolesnym przypomnieniem o tym, co utracił. To dziadek przyjechał do szpitala. Bez wahania zabrał mnie w ramiona i postanowił być dla mnie rodziną, jedyną, jaką kiedykolwiek miałam.
Dziadek był człowiekiem obowiązkowym, ale nie mógł rzucić pracy. Zatrudnił więc dla mnie opiekunkę panią Halinę, z którą spędzałam całe dnie, aż dziadek wracał do domu. Potem, gdy zaczęłam chodzić do przedszkola, stało się łatwiej, choć i tak każde nasze popołudnie było dla mnie świętem. Z dziadkiem nigdy się nie sprzeczaliśmy; choćby gdy byłam zbuntowaną nastolatką, zawsze szukaliśmy porozumienia. On był moją skałą, a ja każdego dnia dziękowałam losowi, iż nie zostałam zupełnie sama na świecie. Bałam się choćby pomyśleć, co by się ze mną stało, gdyby nie on.
Wyrażałam mu wdzięczność na tyle, na ile potrafiłam pomagałam w domu, pilnie się uczyłam. Dziadek pękał z dumy, widząc mnie na szkolnych olimpiadach i zawodach sportowych, dumny, iż jego wnuczka reprezentuje Warszawę, naszą ukochaną stolicę.
To on pomógł mi też wybrać moją przyszłość. Choć zawsze interesowała mnie biologia, nie wiedziałam, jak dalej pokierować swoją drogą. Dziadek przedstawił mnie swojemu bliskiemu przyjacielowi, doktorowi Januszowi Malcowi, który był wybitnym lekarzem. Po rozmowie z nim zrozumiałam, iż właśnie to chcę robić w życiu leczyć ludzi.
Lata spędziłam nad książkami i zajęciami praktycznymi na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Staż odbywałam w renomowanym szpitalu na ul. Banacha. Bywało ciężko litry kawy, nieskończone noce nauki, łzy zmęczenia i triumfu. Ale nie poddałam się. Ukończyłam specjalizację z neurochirurgii!
Tuż po odebraniu dyplomu zadzwonił do mnie dyrektor prestiżowej, prywatnej kliniki w Krakowie. Takiej szansy nie można było zlekceważyć. Weszłam do świata, gdzie każda decyzja ważyła los drugiego człowieka. Moje operacje kończyły się sukcesem żadna nie przyniosła klęski. Prowadziłam wykłady, podczas których choćby starzy profesorowie słuchali mnie z uwagą. Po kilku latach moje nazwisko było już znane także poza granicami Polski a więc nie zdziwiłyśmy się z dziadkiem, gdy dostałam propozycję pracy w jednej z najbardziej renomowanych klinik w Nowym Jorku.
Po wielu rozmowach postanowiliśmy spróbować sił za oceanem. Dziadek pojechał ze mną, ale serce miał w Warszawie. Po kilku miesiącach tęsknota pokonała ciekawość świata i wrócił do Polski. Myślałam, iż i ja wrócę za nim, póki nie poznałam tutaj największego szczęścia.
Na moim wykładzie poznałam Mikołaja chirurga z innego szpitala. Z początku byliśmy po prostu przyjaciółmi, potem zaczęliśmy się spotykać i po pewnym czasie zamieszkaliśmy razem. Zdecydowaliśmy się na ślub w Polsce marzyłam o tym, by dziadek odprowadził mnie do ołtarza. Próbowałam go namówić, by zamieszkał z nami w Nowym Jorku, ale się uparł powiedział, iż chce umrzeć i zostać pochowany w naszej ojczyźnie, tam, gdzie jego serce.
Tego dnia, kiedy wraz z Mikołajem i dziadkiem rozgrywaliśmy długą partię szachów, zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz dzwonił ojciec. Serce mi ścisnęło.
Gratulował ślubu słowami tak fałszywymi, iż aż zabolały. Nie wytrzymałam i zamiast słuchać kłamstw, zapytałam prosto czego ode mnie chce. Odpowiedź ugodziła mnie jak policzek:
Chcę pieniędzy, córeczko! Żyjesz tam jak królowa, masz bogatego męża i wszystko, o czym można marzyć. Może podzielisz się z własnym ojcem, co? Co ci szkodzi przesłać trochę złotych.
Nie mogłam tego dalej słuchać. Rozłączyłam się i od razu zablokowałam numer. Jakim prawem ten człowiek śmie nazywać się rodziną po tym, co zrobił?
Mam dwóch bliskich mi ludzi na świecie. Dziadka i Mikołaja. Dla nich zrobiłabym wszystko. Ojciec nie znaczy dla mnie nic jest tylko cieniem z przeszłości.

Idź do oryginalnego materiału