Wiesz, całe życie znałam moich rodziców tylko ze starych, pożółkłych zdjęć z albumu. Mama zmarła przy moich narodzinach, a tata tak bardzo ją kochał, iż po jej odejściu kompletnie się załamał i choćby nie chciał na mnie zerknąć. Podpisał zrzeczenie praw i tyle go widziałam. I właśnie dzięki temu to mój dziadek został moim bohaterem przyjechał po mnie do szpitala i został moim całym światem.
Dziadek nie mógł rzucić pracy, więc załatwił mi super nianię, z którą spędzałam czas aż do jego powrotu do domu. Potem było już trochę łatwiej, bo zaczęłam chodzić do przedszkola. Z dziadkiem zawsze mieliśmy świetny kontakt nie pamiętam, żebym się z nim choć raz porządnie pokłóciła. Umieliśmy zawsze dojść do porozumienia, choćby kiedy byłam taką typową, zbuntowaną nastolatką. Całe życie byłam mu wdzięczna, iż był, iż nie pozwolił mi zginąć w tym całym zamieszaniu. Nie chcę choćby myśleć, co mogłoby się stać, gdyby nie dziadek
Wiesz, ja mu za to wszystko starałam się odwdzięczyć najlepiej jak mogłam pomagałam mu w domu, dobrze się uczyłam. On był dumny, iż jego wnuczka jeździ na olimpiady, startuje w zawodach sportowych niejedna babcia na osiedlu słyszała o moich osiągnięciach.
Dziadek też bardzo wsparł mnie w wyborze zawodu. Od dzieciaka uwielbiałam biologię, ale kompletnie nie wiedziałam, co potem z tym dalej robić. I tu wjeżdża dziadek, cały na biało: przedstawił mnie swojemu serdecznemu przyjacielowi, profesorowi medycyny. Parę rozmów wystarczyło, żebym poczuła, iż właśnie tego chcę.
Na studiach zakopałam się w książkach i notatkach, praktyki robiłam w jednym z najlepszych szpitali w Warszawie. Było momentami ciężko, nie ukrywam, ale ostatecznie skończyłam specjalizację z neurochirurgii największa duma mojego życia!
Zaraz po obronie zgłosił się do mnie dyrektor prestiżowego, prywatnego szpitala zaproponował mi posadę. No przecież nie powiem nie! Zaczęły się długie, wyczerpujące dni w pracy, jedna operacja za drugą. Ale wiesz co? Wszystko mi wychodziło ani jednej niepowodzonej operacji! Po roku prowadziłam już wykłady dla lekarzy z całej Polski, bo choćby starsze pokolenie chciało mnie słuchać. Minęło jeszcze trochę czasu i nagle zaczęło być o mnie głośno choćby za granicą! Wyobraź sobie, iż dostałam ofertę pracy w renomowanym szpitalu w Nowym Jorku. Długo myślałam nad przeprowadzką, ale dziadek powiedział prosto: Idź, spełniaj marzenia!
Przeprowadziliśmy się razem za ocean. Ale dziadek gwałtownie zaczął tęsknić za Polską za swoimi lipami, za zapachem jesieni, za kluskami z serem na podwieczorek Wrócił do domu, nie dał się uprosić. Ja byłam już wtedy zakochana po uszy. Na jednym z moich wykładów poznałam Teodora, chirurga, Polaka ze szpitala kilka ulic dalej. Z początku tylko się kumplowaliśmy, potem zaczęliśmy się spotykać, aż w końcu zamieszkaliśmy razem. Uznaliśmy, iż wesele musi być w Polsce marzyłam, żeby dziadek odprowadził mnie do ołtarza. Ale dziadek był nieugięty. Powiedział, iż musi zostać w kraju, bo chce tam być pochowany, kiedy przyjdzie czas.
Pewnego dnia, gdy z Teodorem graliśmy cały dzień w planszówki z dziadkiem w naszym domku na wsi, odebrałam telefon od mojego ojca. Zaczął niby od gratulacji z okazji ślubu, ale ja od razu zapytałam wprost: Czego chcesz? I wiesz, co usłyszałam?
Chcę pieniędzy, córeczko! Żyjesz jak księżniczka, bogatego faceta znalazłaś, w dolarach się pławisz, więc rzuć trochę ojcu, co ci szkodzi?
Mam nadzieję, iż rozumiesz, dlaczego wtedy po prostu rozłączyłam się i zablokowałam jego numer. choćby nie próbuję ogarnąć, skąd on miał tyle tupetu, żeby zadzwonić, skoro wyrzekł się mnie, kiedy byłam noworodkiem.
Mam w życiu dwie najważniejsze osoby i dla nich jestem gotowa na wszystko. Ale ojca, tego mojego, to już dla mnie po prostu nie ma nie istnieje.











