Teraz żyjesz jak prawdziwa królowa! Poznałaś zamożnego Polaka podczas podróży zagranicznej i teraz rozkoszujesz się luksusowym życiem!

newsempire24.com 7 godzin temu

Rodziców znałam wyłącznie z wyblakłych fotografii schowanych w starym albumie na półce w salonie. Mama odeszła zaraz po moich narodzinach, a tata pogrążony w żałobie nie był w stanie mnie zaakceptować i zrzekł się praw do mnie. Z całego serca dziękuję losowi, iż to właśnie dziadek odebrał mnie ze szpitala i zdecydował się zostać moim opiekunem.
Jako iż dziadek musiał pracować, zatrudnił panią Wandę, cudowną nianię, która opiekowała się mną, póki dziadek nie wrócił z biura. Gdy tylko podrosłam i zaczęłam chodzić do przedszkola w naszej dzielnicy Warszawy, odetchnął z ulgą. Lata mijały niezauważalnie, a relacja z dziadkiem opierała się na wzajemnym szacunku i szczerości. Nigdy nie kłóciliśmy się na serio ucząc się kompromisów, choćby w okresie mojej zbuntowanej młodości. Byłam zawsze wdzięczna, iż to właśnie on stanął u mojego boku; przeraża mnie myśl, kim bym dzisiaj była bez jego obecności.
Moje największe podziękowania okazywałam mu nie słowami, ale czynami pomagałam w domu, starałam się być pilną uczennicą i dostawałam się na wszystkie olimpiady oraz zawody sportowe. Był dumny, gdy wychowawczyni chwaliła mnie na zebraniu albo kiedy wracałam z medalami.
Dziadek pokierował również moimi wyborami zawodowymi. Od zawsze fascynowała mnie biologia, choć nie wiedziałam, jak pokierować pasją. Dlatego przedstawił mnie swojemu przyjacielowi, profesorowi Antoniemu, znanemu lekarzowi. Po rozmowie z nim byłam już pewna: chcę zostać lekarką.
Studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim były dla mnie jak przepustka do lepszego życia, ale też ogromne wyzwanie. Praktyki odbywałam w najlepszym szpitalu w Warszawie, a po wielu nieprzespanych nocach, litrach kawy i morzu stresu udało mi się zdobyć tytuł neurochirurga!
Zaraz po dyplomie dyrektor prywatnej kliniki zaproponował mi etat. Nie wahałam się to była wyjątkowa okazja. Przyszedł czas intensywnej pracy, operacji i nowych wyzwań. Z dumą mogę powiedzieć, iż żadna operacja nie zakończyła się niepowodzeniem. Po roku wygłaszałam wykłady, choćby starsi lekarze słuchali mnie z ciekawością. Po trzech latach w medycznym środowisku zaczęto o mnie mówić także za granicą aż przyszła oferta pracy z prestiżowej amerykańskiej kliniki. Razem z dziadkiem długo rozważaliśmy za i przeciw, w końcu postanowiliśmy spróbujemy.
Wyjechaliśmy do Chicago. Dziadek nie zagrzał tam jednak miejsca wracał myślami do Warszawy, tęsknił za naszym domem, więc po kilku miesiącach wrócił do Polski. Chciałabym wrócić razem z nim, ale tu, w Stanach, odnalazłam miłość. Na jednym z moich wykładów poznałam Teofila, chirurga z innego szpitala. Początkowo byliśmy dobrymi znajomymi, potem zaczęliśmy się spotykać, aż naturalnie zamieszkaliśmy razem. Zdecydowaliśmy, iż ślub weźmiemy w Polsce, bo chciałam, by dziadek zaprowadził mnie do ołtarza w kościele na Starym Mieście.
Niestety, gdy prosiłam dziadka, by przeprowadził się do mnie na stałe, odmówił. Powtarzał, iż jego miejsce jest w Warszawie i iż chce tam spocząć na zawsze.
Pamiętam dzień, gdy spędzaliśmy czas całą naszą trójką Theo, dziadek i ja grając w planszówki, kiedy zadzwonił mój ojciec. Zaczął od gratulacji z okazji ślubu, ale nie miałam ochoty wysłuchiwać kłamstw. Od razu zapytałam, czego oczekuje. Wtedy bez skrupułów rzucił:
Pieniędzy, córko, przecież teraz żyjesz jak królowa! Masz bogatego męża z zagranicy i pławisz się w dolarach. Co ci szkodzi, dać trochę tacie?
Bez słowa się rozłączyłam i zablokowałam numer. Doświadczyłam już w życiu dość bólu, nie jestem w stanie pojąć, skąd miał czelność zadzwonić i mówić o rodzinie, skoro się mnie wyrzekł.
Mam rodzinę mojego dziadka i ukochanego męża i dla nich zrobiłabym wszystko, ale ojca nie uznaję za bliskiego. Dla mnie jest obcą osobą.

Idź do oryginalnego materiału