Teściowa chciała zająć moje mieszkanie i wprowadzić swoje zasady!

twojacena.pl 15 godzin temu

10 listopada 2023
Dziś nie mogę przestać myśleć o tym, jak nagle zwykły obiad zamienił się w prawdziwy dramat rodzinny.

Mój syn, Kacper, ma już dwa lata, więc razem z żoną Jadwigą (znaną od dziecka jako Jadzia) po sześciu latach małżeństwa postanowiliśmy sprzedać naszą kawalerkę w Krakowie i wziąć kredyt hipoteczny, by kupić większe mieszkanie w Warszawie. Wiedzieliśmy, iż chłopiec niedługo będzie potrzebował własnego pokoju, a my choć kochamy się wzajemnie potrzebujemy choć odrobiny prywatności.

Kupiliśmy nowe lokum i od razu wprowadziliśmy je na moje nazwisko, więc formalnie jestem jedynym właścicielem. Jednak ponieważ transakcja odbyła się w trakcie trwania małżeństwa, prawo przewiduje podział majątku w równych częściach, gdyby kiedyś doszło do rozwodu. Do tego wnosiliśmy wkład własny pochodzący ze sprzedaży mojego przedmałżeńskiego mieszkania w Łodzi.

Kiedy podpisywaliśmy umowę, nie mieliśmy pojęcia, iż rozwód może stać się realnym problemem. Coś jednak się popsuło może po prostu znudzeni codziennością, a może po prostu życie nas rozdzieliło.

Wydaje mi się, iż Jadwiga podzieliła się swoimi obawami z mamą, Marią Nowak. Nie mogę wykluczyć, iż szukała w niej mądrej rady, ale jej intencje okazały się zupełnie inne.

Wczoraj zadzwoniła moja teściowa: Przyjdę na obiad. zwykle to my odwiedzamy Marię, a ona rzadko przyjeżdża, tłumacząc to odległością i brakiem wygody. Pomyślałem, iż może tęskni za wnuczkiem, więc przygotowałem kolację i ciasto.

Gdy przyjechała, Piotr był jeszcze w pracy. Ja stałem przy stole, układając sztućce, a Maria od razu przeszła do sedna.

Jadzia, musimy poważnie porozmawiać zaczęła, nie dając się namówić na żadne miłe przywitanie. Słyszałam, iż ty i Piotr macie kłopoty. jeżeli dojdzie do rozwodu, mój syn zostanie w skarpetkach.

Prawie straciłem głos. Natychmiast zapytałem:

Skąd wzięłaś ten pomysł? Dlaczego interesuje cię, jak podzielimy nasz majątek? Rozmawialiśmy już kiedyś o ewentualnym podziale, prawda?

Nie jestem zadowolona z faktu, iż współcześnie żony potrafią okradać swoich mężów. Dlatego chcę, abyś już teraz podzieliła mieszkanie, zanim wystrzelią kłopoty. Przepisz połowę własności na mojego syna, żeby nie skończył na ulicy.

Zdumiony, odpowiedziałem:

Czy wiesz, iż połowa naszego mieszkania została sfinansowana ze sprzedaży mojej przedmałżeńskiej kawalerki? Poza tym to ja spłacałem kredyt po urlopie macierzyńskim Jadwigi.

Prawo mówi, iż w trakcie rozwodu cały majątek nabyty w małżeństwie dzieli się po połowie przypomniała.

Nie zamierzam tego z nią dyskutować. Mężczyźni nie powinni mieszać się w takie sprawy. Sam podejmę decyzję.

Proszę, posłuchaj mnie! nalegała. My z Piotrem możemy samodzielnie zdecydować, co zrobić, bez twojej ingerencji. jeżeli chcesz, poczekaj, aż Kacper wróci z przedszkola, ale ja idę na spacer, a w tym czasie wyjdź.

Po kilku minutach drzwi zatrzasnęły się za nią. Piotr wrócił z pracy pół godziny po wyjściu teściowej, zdziwiony, iż nie czekała na niego. Przekazałem mu spokojnie całą rozmowę. Gdy emocje opadły, przyznał, iż nic nie wie o matczynych planach i iż nie rozmawiał o tym z nią. Obiecał, iż poważnie porozmawia z Marią, by nie podnosiła już takich tematów.

Po jej wyjściu długo nie mogłem się uspokoić. Może zadziałałem przesadnie, może nie ale jedno jest pewne: granice trzeba wyznaczać, choćby jeżeli chodzi o najbliższą rodzinę.

Lekcja na dziś: szacunek wobec własnych potrzeb i jasne ustalenie granic to podstawa, bo bez nich każdy, choćby najbliższy, może stać się nieproszonym sędzią w naszym życiu.

Idź do oryginalnego materiału