Dziennik wpis z życia Piotra:
Od dziesięciu lat opiekowałem się dziadkiem mojej żony. W tamtym czasie mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu w Krakowie z dziećmi i z dziadkiem. Siostra mojej żony, Bożena, mieszkała natomiast w mieszkaniu należącym do dziadka. Szczerze mówiąc, nikomu na nim nie zależało ani teściowej, ani wnukach. Moje życie od początku nie ułożyło się tak, jak powinno. Studiów nie skończyłem, wcześnie zostałem ojcem i żadnej wielkiej kariery nigdy nie zrobiłem.
Każdy dzień wyglądał tak samo: starałem się pogodzić opiekę nad dziadkiem z wychowaniem dzieci.
Moja żona nie znosiła napiętej atmosfery w domu, więc często znikała na całe popołudnia. Ale nigdy nie znalazła nikogo innego, bo była już matką i nie miała własnego mieszkania zawsze więc wracała do mnie. Wybaczyłem jej, choć uczucia dawno wygasły. Robiłem to wszystko po to, żeby zapewniła mi wsparcie finansowe dla dzieci i dziadka. Bożena wpadała do nas bardzo rzadko, i to tylko z jednego powodu chciała wyciągnąć od dziadka rentę albo ponarzekać na trudną sytuację. Ale u niej wcale źle się nie powodziło. Skoro czynszu nie płaciła, to stać ich było choćby na wyjazdy do Chorwacji.
Pięć lat temu dziadek przepisał mi mieszkanie w spadku:
Piotrze, stałeś mi się bliższy niż reszta rodziny razem wzięta. Twój żonaty syn to nieudacznik, oddałby mieszkanie matce albo siostrze. Niech twoje dzieci, moje prawnuki, mają gdzie mieszkać. Ty na to zasłużyłeś. To taka forma podziękowania za twoją opiekę. Żebyście potem nie mieli mi za złe, iż przez mnie mieliście trudniej w życiu.
Nikt z rodziny nie wiedział o testamencie. Dopiero gdy dziadek się osłabił, jego córka i Bożena zaczęły się pojawiać okazując troskę. Dziadek jednak nie był naiwny i od razu przejrzał, o co im chodzi.
Po jego śmierci spadek gwałtownie podzielono. Teściowa i Bożena namówiły moją żonę, żeby zrezygnowała z mieszkania, bo przecież mieszkała tam Bożena. Żona się zgodziła, ale nikt jeszcze nie wiedział o testamencie.
Następnego dnia moja żona zaczęła się pakować i powiedziała mi, iż od dawna jest z kimś innym, a mieszkała ze mną tylko po to, żebym zajął się dziadkiem. Wyprowadziła się, a mnie ulżyło, jakby spadł ze mnie ogromny ciężar. Kiedy rodzina dowiedziała się o testamencie, wybuchła prawdziwa burza i dostałem mnóstwo gróźb.
Zobaczysz, nigdy nie będziesz miał tego mieszkania! Wiem, jak opiekowałeś się dziadkiem, pewnie coś wymyśliłeś, żeby zapisał ci mieszkanie. Ale tego nie dostaniesz. Jesteś oszustem i udowodnimy to w sądzie!
Wiecie co? Dopiero teraz zrozumiałem, iż mogę pozwolić sobie na spokój i powiedzieć wam wszystkim: do widzenia. Wynoście się raz na zawsze!
Ich słowa nie zrobiły na mnie wrażenia. Jestem pewien, iż jeszcze zaznam normalnego życia. Mam własne mieszkanie, znalazłem dobrą pracę i co najważniejsze nie muszę mieć już do czynienia z tą toksyczną rodziną.
W moim przypadku życie nauczyło mnie, iż warto dbać o siebie i o tych, którzy na to zasługują. Trzeba mieć odwagę powiedzieć dość i pójść swoją drogą, choćby jeżeli wymaga to wytrwałości i samotności.






