Teściowa zabrała nam syna – odkąd się ożenił, nie chce nas odwiedzać, bo zawsze jest u swojej mamy, …

twojacena.pl 8 godzin temu

Gdyby ktoś mi powiedział, iż teściowa naszego syna porwie go nam sprzed nosa, śmiałabym się, a jednak stało się.

Po ślubie nasz syn zupełnie przestał nas odwiedzać. Zawsze jest u teściowej. Pani Jadwiga, bo tak jej na imię, wiecznie potrzebuje natychmiastowej pomocy. choćby nie potrafię sobie wyobrazić, jak radziła sobie, zanim jej córka wyszła za naszego Piotra.

Piotr żonaty od dwóch lat. Po naszym ślubie dzieci zamieszkały oddzielnie, w mieszkaniu, które kupiliśmy Piotrowi, gdy szedł na politechnikę w Warszawie. Od małego miał w nas oparcie gdy tylko dorósł, sam zamieszkał, bo mieszkanie było blisko jego pracy.

Nie powiem, bym nie lubiła synowej. Natalia zawsze sprawiała wrażenie, jakby nie dorosła do małżeństwa, mimo iż Piotr był zaledwie dwa lata starszy. Natalia zachowywała się dziecinnie, była kapryśna i roztargniona. Ciągle myślałam, jak Piotr sobie z nią poradzi. Po poznaniu jej i jej mamy wszystko się wyjaśniło. Mimo iż Jadwiga jest rówieśniczką moją, zachowuje się jak dziewczynka czy znacie takich ludzi? Wiecznie rozchwiani, wiecznie zagubieni. Jadwiga w dniu ślubu córki była już po szóstym rozwodzie, a ja choćby nie wiedziałam, o czym z nią rozmawiać żyła w swoim równoległym świecie.

Nasze rozmowy kończyły się zawsze na wymianie grzecznych uśmiechów przy okazji ślubu dzieci. Prawdziwe sygnały alarmowe pojawiły się przed weselem Natalia ciągle ciągnęła Piotra do matki. Raz przeciekał kran, innym razem spaliła się żarówka, półka w kuchni spadła w środku nocy. Za pierwszymi razami przymykałam oko w końcu kobiecie w domu potrzeba męskiej ręki.

Z czasem awarie w mieszkaniu Jadwigi rosły jak grzyby po deszczu, a Piotr coraz rzadziej u nas bywał. Gdy pytałam, odpowiadał Idę z Natalią do mamy, znowu coś się zepsuło. Później choćby święta spędzali tylko tam u nas przy stole zostawaliśmy tylko ja, mąż i moja mama.

Najgorsze było, gdy Piotr zupełnie zignorował nasze prośby o pomoc. Kiedyś kupiliśmy lodówkę. Poprosiliśmy syna, by pomógł wnieść na początku się zgodził, po czym zadzwonił:
Mamo, nie dam rady. Idziemy z Natalią do jej mamy, bo pralka cieknie.
Gdy zadzwoniłam ponownie, usłyszałam głos Natalii: Nie mogliście wynająć firmy przeprowadzkowej?. Piotr przyszedł w końcu, ale zły jak osa.
Tato, naprawdę nie mogliście zamówić kogoś do wniesienia lodówki? Teraz ja wszystko dźwigam!

Poczułam wielkie rozdarcie dlaczego Jadwiga nie może zadzwonić po hydraulika? Czy ona żyje w alternatywnej rzeczywistości, gdzie nie ma żadnych fachowców? Ale Piotr tłumaczył, iż tam oszukują biorą pieniądze, nic nie naprawiają. Po tych tłumaczeniach mój mąż nie wytrzymał:
Może twoja teściowa nie potrafi korzystać ze sprzętów domowych, ale owce by poprowadziła, bo pasterką jest świetną!
Na te słowa Piotr obraził się i wyszedł trzaskając drzwiami. Przez dwa tygodnie nie chcieli ze sobą rozmawiać. Mąż uparcie twierdził, iż nie wyciągnie ręki pierwszy. Ja się rozdzierałam pomiędzy nimi. Z jednej strony miał rację: Jadwiga zwaliła się na kark Piotrowi jak z torbami. Dla niej jest hydraulikiem, elektrykiem, złotą rączką, a dla nas nie ma czasu.

Piotr przysiągł, iż nie odezwie się do ojca, dopóki ten nie przeprosi. Ojciec iż nie przeprosi pierwszy. Ja już nie wiem: to tylko głupia, ludzka upartość, a najbardziej na tym wszystkim korzysta teściowa!

Czasem śni mi się, iż biegnę do ich bloku, a klatki schodowe ciągną się jak labirynty w kamienicach Krakowa, a z każdego okna wyglądają śliwkowofioletowe chmurki, zza których wyłania się Jadwiga z kluczem francuskim i nową listą awarii. Piotr przemyka jak cień, coraz bardziej oddalony, a z ulic płyną szeleszczące banknoty dwudziestozłotowe, które ulatują w górę, zamieniając się w gołębie.

Za każdym razem, gdy próbuję dotrzeć do drzwi ich mieszkania, zamek obraca się w rytm hejnału z wieży mariackiej, a ja nie mogę wejść, stoję i czuję, iż teściowa już chyba wygrała tę dziwną rozgrywkę.

Idź do oryginalnego materiału