Pamiętam, jak milioner, Stanisław Aleksandrowicz, wypowiedział chłodno: To nie jest moje dziecko, i kazał żonie zabrać niemowlę i odejść. Gdyby tylko wtedy wiedział, co przed nim stanie. Kim ona jest? zapytał Stanisław, głos zimny jak stal, gdy Jadwiga weszła przez próg, tuląc noworodka przy piersi. Nie było w tym radości, ani zdumienia jedynie iskra irytacji. […]