Wiesz co, muszę Ci opowiedzieć o historii Zofii przez 32 lata była po prostu szczęśliwą mamą. Mieszkała razem z synem, Bartkiem, który pracował jako kierownik w niewielkiej firmie w Krakowie. Cały swój czas poświęcała Bartkowi. Jak tylko zaczynał się weekend, mieli mnóstwo zajęć do ogarnięcia razem. Musieli jechać na rynek chociaż Bartek nie przepadał za tym obowiązkiem, zawsze szedł z mamą, bo wiedział, jaka to dla niej radość.
Zofia chodziła powoli między straganami, starannie wybierając warzywa i owoce choć prawdę mówiąc, mogłaby kupić wszystko gwałtownie w supermarkecie, ale ten rytuał wspólnego spaceru po placu targowym bardzo jej odpowiadał. Potem jechali na wieś, spędzając długie godziny w ogródku.
Zaczął się sezon na kiszenie ogórków, chociaż ani Zofia, ani Bartek za bardzo za kiszonymi ogórkami czy pomidorami nie przepadali. Robili te przetwory dla rodziny i znajomych. Wszystko układało im się spokojnie, a Zofia była szczęśliwa, iż trzydziestodwuletni syn jest przez cały czas przy niej. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło.
Bartek powiedział: Mamo, chcę się ożenić. Jego wybranka okazała się cichą i skromną dziewczyną, taką typowo polską miała na imię Jagoda, miała 25 lat. Razem z Bartkiem kupili mieszkanie w Nowej Hucie, ale teściowa przekonała ich, żeby jeszcze u Zofii pomieszkali i wynajmowali swoje nowe lokum, żeby dorobić trochę grosza, bo wiadomo – młode małżeństwo zawsze się przyda parę dodatkowych złotych. I tak zrobili.
Zofia znowu była zadowolona, bo syn był cały czas pod jej dachem. Ale ta sielanka nie potrwała długo. Bartek zaczął coraz więcej czasu spędzać z żoną. Wieczorami wychodzili razem na spacery po Plantach, a potem Jagoda powiedziała Zofii, iż spodziewa się dziecka. Zofia pomyślała wtedy, iż Bartek będzie pewnie potrzebował ubranek, które trzymała tyle lat na strychu. Ale jej synowa od razu wyjaśniła, iż te rzeczy mogą się przydać najwyżej do sesji zdjęciowej dla dziecka, a tak naprawdę chciałaby kupować wszystko sama.
Kiedy młodzi uzbierali odpowiednią sumę i poczuli się bezpieczniej finansowo, wyprowadzili się wreszcie do swojego mieszkania. A Zofia poczuła taki żal, iż aż trudno opisać nie mogła pojąć, jak to możliwe, iż ktoś, kogo tyle lat miała blisko siebie, nagle może ją tak po prostu zostawić. Miała wrażenie, iż Bartek zamienił ją na swoją młodą żonę.






