Trzy kosze na szkło i wizyta w sklepie zamiast PSZOK-u. Tak wygląda "recyklig po niemiecku"

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
Jak segreguje się śmieci w Niemczech? Choć geograficznie jesteśmy blisko, w kwestii recyklingu dzieli nas przepaść. Nasi zachodni sąsiedzi stawiają na jasne zasady, kontrolę i edukację. Skutkuje to wysokim poziomem odzysku surowców i systemem, z którego Polska mogłaby czerpać garściami.
Z danych opublikowanych przez serwis nabu.de wynika, iż w Niemczech co roku powstaje około 40 milionów ton odpadów komunalnych. Spora ich część to opakowania, które zamiast trafiać na straty, wracają do obiegu. Wszystko zaczyna się w mieszkaniach, przy zwykłych domowych koszach. Sortowanie śmieci nie jest tam dodatkiem do "eko-stylu życia", ale codzienną rutyną, z którą nikt nie dyskutuje. Zasady są jasne, a ich przestrzeganie wyraźnie wpływa na to, co da się odzyskać. Jak więc wygląda segregacja za Odrą i w jakim stopniu różni się od tej, do której przywykliśmy w Polsce? Spróbujmy rozjaśnić ten temat.


REKLAMA


Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"


Jak segreguje się śmieci w Niemczech? Dyscyplina jest widoczna na każdym kroku
W niemieckich domach segregacja nie jest filozofią, tylko prostą zasadą do zapamiętania: liczy się materiał, nie nadruk ani symbol na opakowaniu. Mieszkańcy bardzo pilnują też czystości odpadów. Nikt nie oczekuje, iż opakowanie będzie wyglądało jak nowe, ale resztki jedzenia są problemem. Papier i tektura muszą być suche. Karton po pizzy z tłustym spodem? Nie ma szans. W Polsce wciąż zdarza się, iż trafia do niebieskiego pojemnika, ale w Niemczech taki numer gwałtownie kończy się problemem przy odbiorze śmieci.
Plastik i metal trafiają do żółtego pojemnika albo worka, ale tylko wtedy, gdy mówimy o opakowaniach. Butelki po kosmetykach, puszki, folie, kartony po napojach są jak najbardziej w porządku. Zabawki z plastiku czy stare wiadro to już inna historia i wszystko zależy od lokalnych zasad. Coraz więcej gmin wprowadza pojemniki na surowce wtórne, gdzie można wrzucać także inne przedmioty z plastiku i metalu. U nas takie rozróżnienie bywa mniej czytelne, przez co frakcje częściej się mieszają.


Gdzie w Niemczech należy wyrzucać szkło? Mają aż trzy pojemniki
Największą różnicą między niemiecką a polską segregacją jest podejście do szkła. Za Odrą nie ma jednego pojemnika na wszystkie butelki i słoiki. Szkło dzieli się na trzy frakcje: białe, zielone i brązowe. Jak pokazuje doświadczenie sąsiadów, taki podział nie jest fanaberią, tylko warunkiem skutecznego recyklingu. Można przetwarzać je niemal bez końca, ale pod warunkiem, iż kolory są posortowane. choćby niewielka domieszka zielonego szkła może obniżyć jakość białego surowca. Do pojemników trafiają wyłącznie opakowania. Butelki i słoiki po żywności lub kosmetykach, najlepiej bez zakrętek. Szkło stołowe, ceramika, porcelana czy żarówki są wykluczone.
Osobnym elementem systemu jest stabilny zwrot kaucji, czyli "Pfand". Butelki plastikowe, szklane i puszki oddaje się w sklepach do automatów, które przyjmują opakowanie i od razu naliczają kwotę. Za jednorazowe opakowanie można odzyskać 0,25 euro, a za butelki wielokrotnego użytku zwykle od 0,08 do 0,15 euro.


W Polsce system kaucyjny dopiero się rozwija i działa na znacznie mniejszą skalę. Niemiecki model pokazuje, iż połączenie prostych zasad z realną zachętą finansową skutecznie zmienia codzienne nawyki.


Segregacja odpadówFot. Grzegorz Bukała / Agencja Wyborcza.pl


Reszta odpadów. Tam trafiają elektrośmieci, ubrania i leki
Niemcy dobrze wiedzą, iż nie wszystko można wrzucić do jednego worka i mieć temat z głowy. Bioodpady mają tam swoje oznaczone miejsce, najczęściej w brązowym lub zielonym pojemniku Bio-Tonne. Trafiają do niego resztki jedzenia, obierki, fusy po kawie czy odpady z ogrodu. Liczy się też sposób zbiórki. Bio wrzuca się luzem albo w papierowych workach, bo te "biodegradowalne" potrafią narobić więcej szkody niż pożytku. Do czarnego pojemnika Restmüll trafia już tylko to, czego naprawdę nie da się odzyskać.


A co z odpadami, które nie powinny pojawiać się w domowych koszach? Tak jak i w Polsce, sprzęt elektryczny i elektroniczny oddaje się do specjalnych punktów, a sklepy muszą przyjąć stare urządzenia. Baterie zostawia się w punktach sprzedaży, a leki nie mogą trafić do zlewu ani toalety. W zależności od regionu oddaje się je do aptek albo wyrzuca bez opakowań. Dużą uwagę zwraca się też na ubrania i tekstylia. Te w dobrym stanie trafiają do kontenerów charytatywnych i wracają do obiegu, a większe rzeczy oddaje się do punktów zbiórki. Twoim zdaniem: czego moglibyśmy się nauczyć od zachodnich sąsiadów? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału