Wyobraź sobie taką sytuację Basia stoi w progu drzwi, mocno trzymając za rękę Krzyśka. W jej oczach widać strach, nogi jej się trzęsą.
Mamo, to jest moja dziewczyna, Basia powiedział Krzysiek, który właśnie wrócił z kolejnej delegacji.
Nie było go dwa tygodnie, a teraz nie wrócił sam. Krzysiek mieszkał z rodzicami w dwupokojowym mieszkaniu na osiedlu w Warszawie. W nocy Basia spała u niego w pokoju, a on przenosił się do kuchni na rozkładanym łóżku.
Gdzie ją poznałeś? zapytała mama. Teraz wszystkie młode dziewczyny noszą jakieś jaskrawe ubrania i mają kolczyki w brwiach.
Mamo, mi się poszczęściło. Spotkałem ją w akademiku, do którego mnie przydzielili. Ona wychowała się w domu dziecka.
Następnego ranka do mamy Krzyśka przyszła na kawę jego siostra.
Gdzie są wasze dzieciaki?
Poszli do urzędu stanu cywilnego złożyć wniosek.
Twój Krzysiek to jeszcze młody chłopak. I po co mu taka sierota na głowie? Teraz to chowaj wszystkie cenniejsze rzeczy, nigdy nie wiadomo, co jej po głowie chodzi.
Co ty wygadujesz? oburzyła się mama Krzyśka.
Ja też jestem z domu dziecka. Myślisz, iż jestem inna niż reszta? odezwał się ojciec Krzyśka, stając w obronie Basi.
Poczekaj, poczekaj, zobaczysz, jej geny wyjdą jeszcze ciągnęła dalej siostra.
Nie waż się tak mówić o Basi! zdenerwował się ojciec.
Rodzice Krzyśka uznali, iż syn ma prawo sam podejmować decyzje, więc nie wtrącali się w jego wybory. Dzieciaki postanowiły na początek pomieszkać razem z rodzicami, a potem powoli szukać czegoś własnego. Prawda jest taka, iż Basia nie była żadną perfekcyjną gospodynią. Teściowa nieraz chciała się już poddać, ale teść zawsze stawał za dziewczyną murem.
Później Krzysiek oznajmił, iż Basia planuje studiować filologię polską na uniwersytecie. Wyszło na to, iż przez jakiś czas tylko on będzie zarabiał na życie. Oczywiście teściowa była średnio zadowolona z tego pomysłu, ale nie miała wyboru w końcu bez dyplomu teraz nigdzie się nie ruszysz.
Z czasem młodzi wynajęli kawalerkę na Ochocie. Basia zaczęła pracować na pół etatu jako nauczycielka.
Teściowej było żal syna, więc zaproponowała młodym, żeby wrócili do nich na jakiś czas. Teść jednak szanował decyzję syna i synowej.
Któregoś dnia siostra teściowej przyniosła dwie patelnie.
Zobacz, co mam. Sprzedam ci jedną, jak chcesz. Możesz dać młodym, teraz każdemu się przyda, a oni to już w ogóle mają ciężko.
Wiesz co, moje dzieci dobrze sobie radzą. Basia studiuje, potem jeszcze sprząta i gotuje.
Teściowa oddała patelnię synowej i od razu tłumaczy jej, iż trzeba mieszać na niej tylko drewnianą łyżką.
Minął tydzień. Teściowa wpada z wizytą do Basi. Basia siedzi w kuchni i płacze.
Kotlety mi się przypaliły, a patelnię wyszorowałam druciakiem. Przecież to prezent od pani!
Daj spokój, nie przejmuj się zaczęła pocieszać ją teściowa.
Krzyśka zastał je obie na podłodze. Już chciał coś powiedzieć, ale machnął tylko ręką, bo wiedział, iż dziewczyny sobie poradzą.
Minęło 18 lat. Basia została wicedyrektorką szkoły. Przez te wszystkie lata dla teściowej stała się jak własna córka, chociaż siostra teściowej do końca życia im zazdrościła.
Czy naprawdę miejsce, z którego się pochodzi, ma znaczenie, jeżeli w sercu jest uczciwość i dobro?







