Dziś wieczorem znowu wracam myślami do ostatnich lat. Przez cztery lata byłam na urlopie macierzyńskim między moimi dziećmi są niewielkie różnice wieku, więc niemal cały czas pełnię rolę mamy na pełen etat. Michał pracuje na dwa etaty, mamy własne mieszkanie w Krakowie, więc jakoś sobie radzimy. Nie jest łatwo, ale razem, krok po kroku, staramy się przejść przez życie.
A co Ty adekwatnie osiągnęłaś do 25. roku życia? Powinnaś już dawno mieć porządną karierę, jak moja córka takie słowa usłyszałam ostatnio od teściowej.
Moja szwagierka, Aldona, nigdy się nie spieszyła, by wyjść za mąż. Dla niej najważniejsza była zawsze uroda i młodość, a dzieci i obowiązki rodzinne uważała za poświęcenie, na które nie miała zamiaru się zdobywać. Oczywiście wybrała swoją ścieżkę, a ja swoją już 5 lat temu. Kariera Aldony wcale nie szła najlepiej, choć wszystkim próbowała wmówić, iż jest inaczej. Zazdrościła innym, rozpowiadała różne plotki, ale taka już była.
Aldona lubiła podróżować, wyjeżdżać na wakacje, korzystać z życia nie żałowała sobie żadnych atrakcji. Tymczasem miesiąc temu wpadła do mnie z prośbą w głosie. Jej przełożona w pracy miała iść na urlop macierzyński i szukali osoby na zastępstwo. Kto przygotuje najlepszy projekt, ten miał dostać stanowisko kierownicze. Aldona nie najlepiej radzi sobie z komputerem, więc nie sądzę, by poradziła sobie sama.
Teściowa zaczęła wywierać na mnie presję, żebym pomogła jej córce. Sama nie wiedziałam, jak pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą nad projektem. Ale mama Michała obiecała, iż ona zajmie się domem i dziećmi bylebym tylko pomogła Aldonie. Dałam się przekonać.
Następnego dnia zadzwoniła teściowa: Nie mogę zająć się wnukami, muszę jechać na wieś, potem robić przetwory. Musicie sobie poradzić sami.
Aldona również nie zjawiła się, by chociaż zająć się dziećmi. Próbowałam pracować nocami, ale po kilku takich nocach ledwo trzymałam się na nogach. Chciałam ją wesprzeć, ale nikt, przez całe te dni, nie zaopiekował się choćby raz moimi dziećmi.
Dlaczego projekt nie jest gotowy?! Obiecałaś przecież! wykrzyczała Aldona.
Ty i Twoja mama obiecałyście się zająć moimi dziećmi. Ja nie miałam choćby chwili na normalną pracę odpowiedziałam zmęczona.
Aldona popadła w szał i stwierdziła, iż wszystko zrobi sama. Oczywiście nic nie wyszło jej lenistwo zwyciężyło, przez co nie dostała nowej posady.
Usłyszałam jeszcze od teściowej: Jesteś okropna, podłożyłaś mojej córce świnię! Zazdrościsz jej!
Nic już nie musiałam nikomu tłumaczyć. Najważniejsze, iż Michał wszystko zrozumiał. Sam zabronił mi utrzymywać kontakty z Aldoną. Teraz niech sama radzi sobie ze swoją wolnością i niezależnością.




__wm.jpg)







