REKLAMA
Zobacz wideo
W szkołach chcą zabierać telefony nie tylko uczniom, ale i nauczycielom
Live ze szkoły. W tle nauczyciel, który omawia temat Streamy z szkolnych lekcji prowadzone ukradkiem przez uczniów na TikToku, przestały być ciekawostką, a stały przedmiotem poważnej dyskusji. Problem jest poważny i dotyczy nie tylko naruszenia prywatności nauczycieli, ale jest zaczątkiem dyskusji do tego, by jednak podjąć próby ograniczenia korzystania przez dzieci i nastolatków z niektórych platform.Na profilu Protest z Wykrzyknikiem opisywany jest przykład jednej z takich transmisji - nauczycielce dokuczają uczniowie zachęcani przez internautów. W klasie panuje chaos, telefon z kamerką ukryty jest na kolanach, widać podłogę i nogi pod ławką. Nauczycielka wydaje się całkowicie bezbronna i bezradna, bo nie wie, jakie jest źródło tych chuligańskich zachowań i wulgarnych odzywek- podaje Protest z Wykrzyknikiem. Dodaje przy tym, iż film został przesłany do zespołu ekspertów NASK-a, który działa jako punkt kontaktowy do zgłaszania nielegalnych treści w Internecie. Pedagodzy są często bezradni, bo większość z nich nie ma pojęcia choćby o tym, iż jest nagrywana. Telefony bywają ukryte pod ławką lub maskowane tak, żeby osoba prowadząca zajęcia niczego nie zauważyła.
Czy można z tym walczyć? "Konieczne są pilne działania"Administratorzy profilu postulują, by podjąć pilne działania, ponieważ szkolne statuty i regulacje określające zasady używania telefonów na terenie szkoły okazują się nie być wystarczające. To "walka z wiatrakami". Kierunek sejmowych prac nad ograniczeniem używania mediów społecznościowych do 15. roku życia jest dobry, ale pamiętajmy, iż wszystkie konta, z których korzystają dziś na TikToku osoby małoletnie, są zadeklarowane jako konta co najmniej 18-latków. Zatem bezwzględnie konieczne są regulacje nakładające na platformy cyfrowe obowiązek realnej weryfikacji wieku użytkowników i zakładające dotkliwe sankcje za niedopełnienie tego obowiązku- czytamy w internetowym wpisie. Problem widzą także nauczyciele, którzy zaznaczają, iż sami kilka mogą zrobić. Bez realnych regulacji i narzędzi problem szkolnych transmisji na żywo będzie narastał, a poczucie bezradności wśród nauczycieli będzie się pogłębiać.Na obejrzanych filmikach rzadko kiedy nauczyciele reagują. Najczęściej zdają się robić swoje i nie wnikać. Powód? Może dyskrecja uczniów jest na tyle duża, iż nauczyciele naprawdę niczego nie zauważają, nie słyszą. A może świadomie ignorują sygnały, bo niby co nauczyciel ma zrobić w sytuacji, gdy uczeń używa telefonu do bezprawnego relacjonowania lekcji albo pali elektronicznego papierosa?- zastanawiają się autorzy wpisu w mediach społecznościowych. I dodają, iż nauczyciele mają związane ręce. "Odebrać nie może, bo nie można dotykać własności ucznia. Wrzucić do kosza nie wolno, bo jeszcze przypadkiem ozdobiony byłby znakiem krzyża i nauczyciel mógłby zostać oskarżony o obrazę uczuć religijnych i zawieszony w obowiązkach. Policji wezwać też nie może, bo gdyby przypadkiem policjant zadzwonił kajdankami albo i nie, to jednak nauczyciel mógłby zostać oskarżony o spowodowanie traumy. I oczywiście ze wszystkiego musiałby się tłumaczyć przed wszelkimi możliwymi instancjami od dyrektora, kuratora, po rodziców. Także z faktu, iż był ofiarą nękania przez uczniów" - dodają.
A Ty? Co sądzisz o nowym trendzie, który zalewa polskie szkoły? Co Twoim zdaniem ma zrobić nauczyciel, który dowiaduje się, iż jego lekcja stała się "tłem" dla tiktokowego show? Daj znać i napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.









